poniedziałek, 21 październik 2013 22:35

Między książką a makulaturą

Napisał

To będzie zapewne najkrótsza recenzja w mojej karierze publicysty. Dzieło pana Alana Ridinga z grubsza trzyma się ? mam nadzieję, ale to muszą ocenić historycy, specjaliści zajmujący się tą epoką ? podstawowych faktów, które powinni znać czytelnicy zainteresowani tematem kultury francuskiej pod okupacją hitlerowską w latach 1940-1944. Skrajnie tendencyjna interpretacja tragicznych losów Francji sprawia jednak, że jest to pozbawiony większej wartości i de facto prokomunistyczny stek bzdur.

Autor, amerykański dziennikarz mieszkający w Paryżu, bez cienia zażenowania m.in. twierdzi, że kameloci królewscy byli bandytami, a Karol Maurras został skazany na dożywotnie więzienie za założenie faszystowskiego ruchu. Logicznie należałoby zatem przyjąć, że według p. Ridinga Maurras stworzył faszyzm, zanim jeszcze Benito Mussolini dopracował się koncepcji tej herezji marksizmu? Pan Riding z całą powagą dziwi się również, dlaczego późniejsi kolaboracjoniści, a wcześniej dysydenci Francuskiej Partii Komunistycznej albo Francuskiej Sekcji Międzynarodówki Socjalistycznej, po zerwaniu z tymi formacjami nadal byli socjalistami ? on oczywiście uznał ich za reprezentantów skrajnej prawicy!

I taka jest cała ta niewydarzona publikacja ? termin ?faszyzm? używany do piętnowania wszystkich, którzy ideologicznie podpadli autorowi, bo nie wpisują się w łatwe, demoliberalne schematy, narodowi socjaliści na siłę przypisywani do skrajnej prawicy1), francuska skrajna prawica ochoczo kolaborująca z Hitlerem, a wszelka krytyka komunizmu delikatna jak muśnięcie motylka.

Ciekawsze od imaginacji p. Ridinga jest zapewne to, co zostało pominięte. Tylko jeden przykład: autor ani słowem nie wspomniał, że Robert Brasillach padł ofiarą mordu sądowego przede wszystkim dlatego, że był niewygodnym świadkiem, który w 1943 r. odwiedził miejsce zbrodni katyńskiej.

Książka jakby żywcem wyjęta z mroków najbardziej tępej propagandy Polski Ludowej. Przerażający przykład, jakie mogą być efekty, gdy naukę historii (czy choćby publicystykę historyczną) uprawia się za pomocą młota.

Alan Riding, A zabawa trwała w najlepsze. Życie kulturalne w okupowanym Paryżu, tłumaczenie Piotr Tarczyński, Świat Książki, Warszawa 2012, str. 448

1) Samo określenie ?narodowy socjalizm? pojawia się tak rzadko, że można policzyć te przypadki na palcach jednej ręki drwala. Dominuje oczywiście ?faszyzm? i ?nazizm? w formie złowrogich epitetów.

Wyświetlony 4766 razy
Zaloguj się, by skomentować

Wychodząca od 2001 roku
„Opcja na Prawo” to najdłużej ukazujące się pismo
opiniotwórcze o charakterze liberalno-konserwatywnym.

OPCJA NA PRAWO © All Rights Reserved.

Nasza strona używa plików cookies. Jeśli przeglądasz nasze strony równocześnie wyrażasz zgodę na korzystanie z nich.Więcej o naszej polityce prywatności Polityka prywatności. Korzystanie z tej strony wymaga akceptacji plików cookie.