Stanisław Michalkiewicz

Stanisław Michalkiewicz

niedziela, 01 sierpień 2010 20:37

Sprawdzam!

Podstawową umiejętnością, którą musi opanować namiętny kartacz, zwłaszcza grający w pokera, jest bluffowanie. W tej konkurencji nie wygrywają mocne karty, tylko mocne nerwy. Czasami nawet nie nerwy, tylko zwyczajny, poczciwy instynkt samozachowawczy. Na przykład mówi się, że na światowych giełdach obraca się sumami co najmniej dwukrotnie przewyższającymi wyrażoną w pieniądzu wartość bogactwa, jakie w ogóle znajduje się na ziemi. Przypomina to historię z Przygód dobrego wojaka Szwejka o starym Vejwodzie, który grał z przygodnymi kompanami w oko i ciągle wygrywał. W pewnym momencie partnerom Vejwody zabrakło gotówki i zaczęli wrzucać do banku rewersy na coraz to większe, wręcz astronomiczne sumy. Vejwoda wymknął się z szynku i sprowadził policję, która wszystkich aresztowała. Ponieważ zgodnie z prawem delatorowi przysługiwało 10 proc. wartości skonfiskowanego banku, Vejwoda z radości zwariował i od rana jeździł po Pradze, zamawiając na tuziny kasy ogniotrwałe. Gdyby jednak, niczym w pokerze, jakiś finansista powiedział: "sprawdzam", to z pewnością okazałoby się, że portfele największych światowych potentatów finansowych bardziej przypominają śmietniki, niż Sezam Ali Baby. Ponieważ przeczuwamy to nawet my, zwyczajni śmiertelnicy, to cóż dopiero sami gracze? Dlatego też żaden nigdy nie wypowie tego zaklęcia, które zachwiałoby fundamentami finansowych światów.

niedziela, 01 sierpień 2010 11:31

Panienkom liczymy słoje

8 stycznia, w ramach 14 Finału Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy Jerzego Owsiaka, wyruszyło w Polskę ponad 120 tysięcy młodych ludzi, którzy na ochotnika podjęli się zbierania pieniędzy na dofinansowanie państwowej służby zdrowia.

sobota, 31 lipiec 2010 19:12

Bronić demokracji a potem socjalizmu

Iluż to rzeczy trzeba bronić! Na przy kład za pierwszej komuny najpierw trzeba było bronić demokracji.

sobota, 31 lipiec 2010 17:43

Genetyczny młot na rasizm

Dziś bardzo u partyjnych w modzie jest pleść koszałki o swym rodzie ? pisał Janusz Szpotański, przystępując do przedstawiania przyczyn straszliwego konfliktu między Towarzyszem Szmaciakiem i Rurką. Jak pamiętamy, wszystko zaczęło się od przyjazdu brata-wielkorządcy sąsiedniego powiatu. Podczas uroczystego przyjęcia u Rurków gość zaczął się przechwalać koligacjami swojej żony (wiecie, Pękale herbu Walec). Szmaciak, chcąc podtrzymać poziom, zaczął snuć wspomnienia z dzieciństwa we dworze, a wtedy Rurka parsknął śmiechem: Odkąd to dworem jest chałupa? Patrzcie go ? Szmaciak herbu dupa! Od tej chwili Szmaciak poprzysiągł Rurce zemstę, bo, jak słusznie przypomina Szpotański, są takie duszy piekła, którym fizyczne nie dorówna. Spróbuj przypomnieć Szmaciakowi, że nie jest orłem, wylazł z gówna. Tylko się potem nie dziw, bracie, gdy cię w ulicy ciemnej stukną, albo w UB na przesłuchaniu będą cię dźgali w nerwu włókno

sobota, 31 lipiec 2010 15:02

Pod ciosami "tolerancji" i "dialogu"

Ledwo tylko skończyło się "wyciszenie" w związku z rocznicą śmierci Jana Pawła II, rozległ się pełen zgorszenia klangor z powodu mego felietonu w Radiu Maryja, w zasadzie poświęconego ocenie polskiej polityki zagranicznej, m.in. w związku z obietnicą złożoną 16 marca br. przez przedstawicieli rządu panu Dawidowi Harrisowi, dyrektorowi Amerykańskiego Komitetu Żydowskiego, że sprawa żydowskich roszczeń majątkowych zostanie załatwiona "jeszcze w tym roku".

sobota, 31 lipiec 2010 12:48

Wobec pełzającego podboju

Tak wylazła z archanioła stara świnia reakcyjna ? absolutnie apolityczna i zupełnie bezpartyjna ? natrząsał się poeta w czasach stalinowskich z "reakcjonisty" wytykającego przedstawicielowi nieubłaganych sił postępu różne wstydliwe zakątki. Ciekawe, że ten cytat i ta ironia znakomicie pasuje do Unii Europejskiej i panującej tam hipokryzji. Jak wiadomo, Unia Europejska nieodwracalnie stoi na nieubłaganym gruncie demokracji. Demokracja z kolei opiera się na niewzruszonym fundamencie pryncypialnej zasady, że każdy, niechby i kucharka lub parobek, może zostać deputowanym, ministrem, premierem, a nawet ? prezydentem. Wystarczy, żeby zapisał się do partii, która nie została zdelegalizowana, i już otwiera się przed nim światowa kariera. Tę właśnie niewzruszoną pryncypialna zasadę, będącą fundamentem "praw człowieka", recytują niczym mantrę, wszystkie europejsy, oczywiście, w przerwach między wyśpiewywaniem "Ody do radości", gdzie zresztą też słychać pogłoski, że "wszyscy ludzie będą braćmi" i takie różne radosności.

sobota, 31 lipiec 2010 11:17

Strategie strategiczne i taktyczne

We wtorek 6 czerwca 2006 roku (z racji nagromadzenia szóstek - 666 - dzień ten został przez ludzi przesądnych uznany za "szatański") pan premier Kazimierz Marcinkiewicz w towarzystwie pani wicepremier i minister finansów Zyty Gilowskiej ogłosił nowe wynalazki w sprawach podatkowych. Najogólniej biorąc, sprowadzają się one do zmiany kolejności kieszeni, z której fiskus wyciąga podatnikom więcej i mniej pieniędzy. Dlatego też pani prof. Gilowska zastrzegała się, by tych wynalazków nie nazywać "reformą". Jużci - "reformą" one nie są i być nie mogą, ponieważ podporządkowane są one świętej zasadzie tzw. neutralności budżetowej. Oznacza ona, że jeśli nawet zmieniamy kolejność kieszeni, z których wyciągamy więcej i mniej pieniędzy, to z wszystkich musimy wyciągnąć tyle samo, co za kolejności poprzedniej. Tyle samo - albo i więcej.

czwartek, 01 lipiec 2010 14:54

Siły Wyższe się nakradły?

Wprawdzie z uwagi na cykl produkcyjny, w momencie, gdy piszę ten felieton, wybory prezydenckie jeszcze się nie odbyły, ale kiedy ukaże się w druku, będzie już, jak to mówią ? po harapie ? to znaczy, że z tych wszystkich prezydentów skołowany naród wybierze sobie jednego Umiłowanego Przywódcę, który przez następne pięć lat będzie opowiadał mu różne bajki i robił w konia na sto innych sposobów.

wtorek, 29 czerwiec 2010 22:25

Wiara, cuda i polityka

W niedzielę, 9 lipca czytany był w kościołach fragment Ewangelii, jak to Pan Jezus wraz ze swymi uczniami przybył do Nazaretu i w najbliższą sobotę wystąpił w synagodze z nauką.

wtorek, 29 czerwiec 2010 16:28

Manifest prowokatora?

W koszmarnych czasach komuny co jakiś czas ukazywały się literackie manifesty "młodych". "Młodzi", opisawszy tam najsampierw w czarnych barwach kondycję literatury i nędzę literackiego życia, w drugiej części manifestu przechodzili do tak zwanych wniosków konstruktywnych. Sprowadzały się one właściwie do jednego- żeby, gwoli położenia kresu opisanym wcześniej "bolączkom" i "niedociągnięciom", wreszcie "postawić na młodych", czyli - jak rozumiało się samo przez się – właśnie na nich. Kto miał "stawiać" i co - tego już dyskretnie nie precyzowali, ale ówczesny czytelnik literatury, a więc i literackich manifestów "młodych" bez trudu się domyślał. Autorzy manifestów zwracali się do "Onych", czyli przedstawicieli sfer partyjno-rządowych, żeby tamci "postawili" im stypendia, mieszkania, wysokie nakłady, zagraniczne wyjazdy i inne niezbędne dla literatury dobra, a wtedy życie literackie i kultura od razu zatętnią życiem. Życiem – to znaczy: panegirykami pod adresem dobroczyńców, według schematu opisanego ongiś przez Boya-Żeleńskiego: młody poeta dostał kotleta (...) literaturę dźwiga się w górę - i tak dalej.

Wychodząca od 2001 roku
„Opcja na Prawo” to najdłużej ukazujące się pismo
opiniotwórcze o charakterze liberalno-konserwatywnym.

OPCJA NA PRAWO © All Rights Reserved.

Nasza strona używa plików cookies. Jeśli przeglądasz nasze strony równocześnie wyrażasz zgodę na korzystanie z nich.Więcej o naszej polityce prywatności Polityka prywatności. Korzystanie z tej strony wymaga akceptacji plików cookie.