Wydrukuj tę stronę
sobota, 10 maj 2014 04:51

Niemcy w polityce światowej

Napisał

W Niemczech nie od dziś, a zwłaszcza od wybuchu kryzysu w strefie euro, toczy się dyskusja na temat roli, jaką państwo niemieckie powinno odgrywać w polityce europejskiej i światowej.

Bundeswehra na front

W zeszłym roku na konferencji w Monachium poświęconej kwestiom bezpieczeństwa prezydent Gauck (czy też pastor Gauck, jak złośliwie nazywają go krytycy ze względu na kaznodziejsko-moralizatorski charakter jego przemówień) wezwał Niemców do wzięcia większej odpowiedzialności za sprawy międzynarodowej polityki bezpieczeństwa i do mocniejszego zaangażowania się w rozwiązywanie konfliktów i kryzysów na świecie. Jego apel podchwyciła minister obrony Ursula von der Leyen i minister spraw zagranicznych Frank-Walter Steinmeier. Natomiast kanclerz Angela Merkel z typową dla siebie powściągliwością wolała milczeć. Być może jej ostrożność bierze się stąd, że cokolwiek Niemcy zrobią, to zawsze jest źle: jak się za bardzo angażują i chcą ?przewodzić?, to zaraz zostaną ?zhitleryzowani?, a kiedy tego nie robią, to im się zarzuca pasywność i ?dekownictwo?. Należy też wziąć pod uwagę, że wszystkie badania opinii publicznej pokazują, iż obywatele Niemiec są w przygniatającej większości przeciwko zagranicznym misjom Bundeswehry. Ponadto, jak twierdzi np. doradca polityczny i analityk kwestii bezpieczeństwa w Global Governance Institute (GGI), współpracujący z Konrad-Adenauer-Stiftung Dustin Dehez, RFN od lat, jeśli nie od dziesięcioleci, traci swoje zdolności wojskowe.

Wiceprzewodniczący CSU Peter Gauweiler skrytykował wypowiedź Joachima Gaucka, stwierdzając, że wzywanie do ?zerwania z polityką wstrzemięźliwością? jest fałszywe, ponieważ niemieccy żołnierze stacjonują już w Afryce, na Bałkanach i od 12 lat w Afganistanie. Zdaniem Gauweilera operacje wojskowe ostatnich lat raczej zaszkodziły moralnym i ekonomicznym wartościom i nie służyły niemieckim interesom.

Publicystka i działaczka Koalicji Obywatelskiej i Alternatywy dla Niemiec Beatrix von Storch uważa że wypowiedzi Gaucka i innych polityków namawiających Niemców do porzucenia polityki umiaru i do aktywniejszej roli w polityce międzynarodowej mogą oznaczać tylko jedno: większy udział Bundeswehry w misjach i interwencjach wojskowych. Beatrix von Storch zwraca uwagę na paradoksalną sytuację: od zakończenia zimnej wojny Bundeswehra doznała licznych cięć i redukcji, a jednocześnie jej misje zagraniczne miały większy zakres niż kiedyś i stały się niebezpieczniejsze. Armia niemiecka znajduje się, zdaniem konserwatywnej publicystki, na granicy wytrzymałości kadrowej i materialnej, i stan ten, w obliczu obciążeń budżetowych w związku z kryzysem strefy euro, nie ulegnie zmianie. Naczelnym zadaniem armii powinna być obrona terytorium kraju, a nie udział w misjach zagranicznych. Bundeswehra nie jest i nie powinna być oddziałem najemników biorących udział w ekspedycjach wojskowych w różnych regionach świata.

Politolog, redaktor pisma ?Internationale Politik? Hanns W. Maull uważa, że Niemcy muszą się zdecydować, kim chcą być: mocarstwem cywilnym, które chce humanizować politykę międzynarodową czy państwem handlowym, którego dyplomacja troszczy się o zamówienia dla niemieckiego przemysłu eksportowego i o miejsca pracy. Na pewno nie powinny mówić stale o prawach człowieka, zwalczaniu biedy i zapewnianiu pokoju oraz wolności, ponieważ są to frazesy pozbawione treści. Według Maulla Niemcy mają kilka konkretnych zadań w Europie, muszą dążyć do sanacji niemiecko-francuskiego jądra integracji europejskiej. Muszą pomóc Francji w przezwyciężeniu kryzysu, ponieważ stabilna Francja jest w żywotnym interesie Niemiec. Jeśli Unia Europejska chce sama zadbać o swoje bezpieczeństwo i obronność, to musi je oprzeć na ścisłej współpracy i porozumieniu niemiecko-francuskim. Jak na razie niemiecko-francuska brygada w sile 6000 ludzi bierze co roku udział w paradzie na Polach Elizejskich, ale nic poza tym. Jej rola jest dzisiaj czysto symboliczna, a powinna stać się realna.

Całkowicie odmiennego zdania jest wspomniana wyżej Beatrix von Storch: odzywa się wielu zwolenników wspólnej polityki zagranicznej i obronnej UE, którzy naczelne zadanie zjednoczonej Europy widzą w wejściu w geopolityczną rywalizację z USA, Rosją i Chinami o strefy wpływów i zasoby. Oznaczałoby to kontynuację imperialnej polityki, która 100 lat temu doprowadziła do I wojny światowej, z tą tylko różnicą, że jej podmiotami byłyby nie europejskie państwa narodowe, lecz Unia Europejska; tyle razy przywoływany ?pokojowy projekt? zjednoczonej Europy sam doprowadziłby się do absurdu. Niemcy ? stwierdza von Storch ? nie potrzebują nowych problemów, mają ich już wystarczająco wiele i nie powinny angażować się w takie projekty.

(...)

Wyświetlony 4018 razy
Tomasz Gabiś

Najnowsze od Tomasz Gabiś

Artykuły powiązane

Zaloguj się, by skomentować

Nasza strona używa plików cookies. Jeśli przeglądasz nasze strony równocześnie wyrażasz zgodę na korzystanie z nich.Więcej o naszej polityce prywatności Polityka prywatności. Korzystanie z tej strony wymaga akceptacji plików cookie.