sobota, 12 wrzesień 2015 10:34

Złoto czy uran w orbicie Marsa?

Napisał

Żeby nie zaczynać od Adama i Ewy, lepiej cofnąć się w czasie trochę bliżej, to znaczy do 15 sierpnia 1971 roku, kiedy to amerykański prezydent Ryszard Nixon ogłosił, że Stany Zjednoczone wycofują się w porozumienia z Bretton Woods. Konferencja w Bretton Woods odbyła się w lipcu 1944 roku, a jej celem było ustanowienie nowego ładu finansowego na świecie, ponieważ dotychczasowy ład finansowy został zniszczony na skutek II wojny światowej. Wojna bowiem powoduje spustoszenia we wszystkich dziedzinach życia, a zwłaszcza w dziedzinie finansowej, ponieważ jest przedsięwzięciem szalenie kosztownym.

Dzisiaj oczywiście żadnych wojen już nie ma, chyba że prowadzi je znienawidzony zimny rosyjski czekista Putin. Zgodnie bowiem z odpowiedzą, jakiej udzieliło w swoim czasie Radio Erewań słuchaczowi pytającemu, czy będzie wojna (wojny oczywiście nie będzie, natomiast rozgorzeje taka walka o pokój, że nie zostanie nawet kamień na kamieniu), dzisiaj wojen już nie ma. Są tylko „operacje pokojowe”, „misje stabilizacyjne”, a w najgorszym razie – „kinetyczne operacje militarne”, kończące „rewolucje” podjęte w celu obalenia tyranów jakichś takich nie naszych. Bo tyranowie nasi, to znaczy – „nasze sukinsyny” w rodzaju np. Piotra Poroszenki, Arszenika Jaceniuka czy władcy Arabii Saudyjskiej, Jego Wysokości Salmana ibn Abd al-Aziz Al Su`uda, są naszymi najukochańszymi duszeńkami i wszelka krytyka ich poczynań, aczkolwiek teoretycznie dozwolona, jest głęboko niesłuszna i bardzo źle widziana zarówno na tym świecie, jak i na tamtym.
Te „operacje pokojowe” też są szalenie kosztowne, prawie tak samo kosztowne jak wojna, ale nie ulega wątpliwości, że wojna jest jeszcze kosztowniejsza, zwłaszcza wojna światowa, więc nic dziwnego, że dotychczasowy ład finansowy na świecie uległ zniszczeniu i na okres powojenny trzeba było przygotować jakiś ład zastępczy. Jego fundamentem została waluta amerykańska, na co złożyły się co najmniej dwie ważne przyczyny. Po pierwsze, dolar był światową walutą transakcyjną, z czego Stany Zjednoczone nie tylko czerpały, ale i nadal czerpią spore korzyści i bardzo pozycji dolara pilnują.
Ilustracją tej czujności jest choćby los straszliwego Saddama Husajna. Obwiniany był on o wyprodukowanie broni masowej zagłady, której wszelako nie można było nigdzie znaleźć. Pojawiły się spekulacje, że ta broń została ukryta na pomalowanym na czarno okręcie, który pod osłoną nocy pływa po morzach i oceanach – ale tego okrętu też nie można było nigdzie zlokalizować – aż dopiero pan red. Bronisław Wildstein, nie ruszając się z Warszawy, jednym rzutem oka spenetrował prawdę – że mianowicie straszliwy Saddam Husajn ukrył tę broń „w miejscach niemożliwych do wykrycia”. Od razu wszystko stało się jasne – ale, powiedzmy sobie szczerze – nie to zgubiło Saddama Husajna, a to, że zaczął się odgrażać, iż w transakcjach eksportu ropy odejdzie od dolara na rzecz innych walut: japońskiego jena albo europejskiego euro. Takiej zbrodni miłujący pokój świat nie mógł już tolerować, więc Saddam Husajn został schwytany i powieszony przez siły pokojowe – oczywiście na podstawie wyroku niezawisłego sądu, zorganizowanego przez dowództwo operacji pokojowej.
Drugą przyczyną, dla której dolar stał się fundamentem ładu finansowego z Bretton Woods, była okoliczność, że przynajmniej częściowo respektował on standard złota. Standard złota jest to zobowiązanie, jakie zaciąga emitent pieniądza papierowego, że na każde żądanie wymieni banknoty na złoto według ustalonego parytetu – w przypadku dolara – uncję złota za 35 dolarów. Wprawdzie od roku 1933, kiedy to zasoby złota w USA zostały znacjonalizowane przez prezydenta Franklina Roosevelta, dolar przestał być wymieniany na złoto w stosunkach detalicznych, ale zachował wymienialność w wielkich transakcjach międzynarodowych, więc respektował standard złota przynajmniej częściowo.
Ład finansowy ustanowiony w Bretton Woods funkcjonował sprawnie do połowy lat 60. Wtedy coraz dotkliwiej zaczęło dawać się we znaki zjawisko w postaci rosnących ilości waluty amerykańskiej poza granicami Stanów Zjednoczonych – tak zwanych eurodolarów i petrodolarów. Eurodolary wzięły się stąd, że po zakończeniu II wojny światowej rząd amerykański wystąpił wobec rządów z ofertą pomocy w odbudowie gospodarek ze zniszczeń wojennych w postaci tzw. planu Marshalla. Plan ten składał się z dwóch zasadniczych elementów: po pierwsze – rząd amerykański stawiał do dyspozycji rządów państw objętych tą ofertą wielkie ilości amerykańskich towarów. Z ich sprzedaży rządy czerpały środki na odbudowę gospodarek, a przy okazji ten handel nakręcał koniunkturę. Drugim elementem planu było stworzenie całego systemu przywilejów w dostępie towarów pochodzących z krajów objętych planem na rynek amerykański. W rezultacie gospodarki krajów objętych planem Marshalla nie tylko szybko odbudowane zostały ze zniszczeń, ale wkroczyły w okres burzliwego rozwoju. Zatem nie tylko strumień towarów amerykańskich płynął do Europy przez Atlantyk, ale coraz zwiększy strumień towarów europejskich płynął przez Atlantyk do USA – a odwrotnie płynęła do Europy rzeka dolarów. To właśnie były „eurodolary”.
Petrodolary natomiast wzięły się stąd, że pod koniec II wojny, a zwłaszcza po jej zakończeniu, nastąpił gwałtowny rozwój motoryzacji i komunikacji lotniczej. W rezultacie skokowo wzrosło zapotrzebowanie na ropę naftową, a ponieważ transakcje importu ropy rozliczane były w dolarach, w posiadaniu krajów naftowych znalazły się wielkie ilości waluty amerykańskiej – petrodolary.
Eurodolary i petrodolary stwarzały problem dla USA, bo w miarę wzrostu ich ilości, gwoli podtrzymania parytetu dolara, Ameryka musiała rzucać na rynek coraz to nowe partie złota. Budziło to głosy krytyki w Ameryce. Krytycy podnosili, że chociaż cały świat korzysta z tego, że ustanowiony w Bretton Woods ład finansowy jest stabilny, to tylko Ameryka musi ponosić tego koszty. Najwyraźniej korzyści czerpane przez USA z faktu, że dolar jest światową walutą transakcyjną, traktowali jako „oczywistą oczywistość”, w związku z czym konieczność sprzedaży złota nie była już uważana za rodzaj inwestycji, tylko niesprawiedliwego obciążenia. I kiedy w 1971 roku Francja zagroziła, że zażąda wymiany wszystkich swoich eurodolarów na amerykańskie złoto, prezydent Nixon uznał, że zabawa posuwa się za daleko i wycofał Amerykę z porozumienia w Bretton Woods.
 Ta decyzja doprowadziła do odejścia świata od standardu złota. W obiegu pojawiły się puste waluty o płynnych kursach, czyli tzw. pieniądz fiducjarny. Definicja pieniądza fiducjarnego jest taka, że ma on wartość, ponieważ ludzie myślą, że ma wartość. W rezultacie upadła ostatnia bariera hamująca chciwość banków emisyjnych i w ogóle banków.

/.../ Ciąg dalszy artykułu - w wydaniu papierowym

Żeby nie zaczynać od Adama i Ewy, lepiej cofnąć się w czasie trochę bliżej, to znaczy do 15 sierpnia 1971 roku, kiedy to amerykański prezydent Ryszard Nixon ogłosił, że Stany Zjednoczone wycofują się w porozumienia z Bretton Woods. Konferencja w Bretton Woods odbyła się w lipcu 1944 roku, a jej celem było ustanowienie nowego ładu finansowego na świecie, ponieważ dotychczasowy ład finansowy został zniszczony na skutek II wojny światowej. Wojna bowiem powoduje spustoszenia we wszystkich dziedzinach życia, a zwłaszcza w dziedzinie finansowej, ponieważ jest przedsięwzięciem szalenie kosztownym.

Dzisiaj oczywiście żadnych wojen już nie ma, chyba że prowadzi je znienawidzony zimny rosyjski czekista Putin. Zgodnie bowiem z odpowiedzą, jakiej udzieliło w swoim czasie Radio Erewań słuchaczowi pytającemu, czy będzie wojna (wojny oczywiście nie będzie, natomiast rozgorzeje taka walka o pokój, że nie zostanie nawet kamień na kamieniu), dzisiaj wojen już nie ma. Są tylko „operacje pokojowe”, „misje stabilizacyjne”, a w najgorszym razie – „kinetyczne operacje militarne”, kończące „rewolucje” podjęte w celu obalenia tyranów jakichś takich nie naszych. Bo tyranowie nasi, to znaczy – „nasze sukinsyny” w rodzaju np. Piotra Poroszenki, Arszenika Jaceniuka czy władcy Arabii Saudyjskiej, Jego Wysokości Salmana ibn Abd al-Aziz Al Su`uda, są naszymi najukochańszymi duszeńkami i wszelka krytyka ich poczynań, aczkolwiek teoretycznie dozwolona, jest głęboko niesłuszna i bardzo źle widziana zarówno na tym świecie, jak i na tamtym.

Te „operacje pokojowe” też są szalenie kosztowne, prawie tak samo kosztowne jak wojna, ale nie ulega wątpliwości, że wojna jest jeszcze kosztowniejsza, zwłaszcza wojna światowa, więc nic dziwnego, że dotychczasowy ład finansowy na świecie uległ zniszczeniu i na okres powojenny trzeba było przygotować jakiś ład zastępczy. Jego fundamentem została waluta amerykańska, na co złożyły się co najmniej dwie ważne przyczyny. Po pierwsze, dolar był światową walutą transakcyjną, z czego Stany Zjednoczone nie tylko czerpały, ale i nadal czerpią spore korzyści i bardzo pozycji dolara pilnują.

 

Operacje pokojowe” ą szalenie kosztowne, prawie tak samo kosztowne jak wojna, ale nie ulega wątpliwości, że wojna jest jeszcze kosztowniejsza, zwłaszcza wojna światowa, więc nic dziwnego, że dotychczasowy ład finansowy na świecie uległ zniszczeniu i na okres powojenny trzeba było przygotować jakiś ład zastępczy.

 

Ilustracją tej czujności jest choćby los straszliwego Saddama Husajna. Obwiniany był on o wyprodukowanie broni masowej zagłady, której wszelako nie można było nigdzie znaleźć. Pojawiły się spekulacje, że ta broń została ukryta na pomalowanym na czarno okręcie, który pod osłoną nocy pływa po morzach i oceanach – ale tego okrętu też nie można było nigdzie zlokalizować – aż dopiero pan red. Bronisław Wildstein, nie ruszając się z Warszawy, jednym rzutem oka spenetrował prawdę – że mianowicie straszliwy Saddam Husajn ukrył tę broń „w miejscach niemożliwych do wykrycia”. Od razu wszystko stało się jasne – ale, powiedzmy sobie szczerze – nie to zgubiło Saddama Husajna, a to, że zaczął się odgrażać, iż w transakcjach eksportu ropy odejdzie od dolara na rzecz innych walut: japońskiego jena albo europejskiego euro. Takiej zbrodni miłujący pokój świat nie mógł już tolerować, więc Saddam Husajn został schwytany i powieszony przez siły pokojowe – oczywiście na podstawie wyroku niezawisłego sądu, zorganizowanego przez dowództwo operacji pokojowej.

Drugą przyczyną, dla której dolar stał się fundamentem ładu finansowego z Bretton Woods, była okoliczność, że przynajmniej częściowo respektował on standard złota. Standard złota jest to zobowiązanie, jakie zaciąga emitent pieniądza papierowego, że na każde żądanie wymieni banknoty na złoto według ustalonego parytetu – w przypadku dolara – uncję złota za 35 dolarów. Wprawdzie od roku 1933, kiedy to zasoby złota w USA zostały znacjonalizowane przez prezydenta Franklina Roosevelta, dolar przestał być wymieniany na złoto w stosunkach detalicznych, ale zachował wymienialność w wielkich transakcjach międzynarodowych, więc respektował standard złota przynajmniej częściowo.

 

Standard złota jest to zobowiązanie, jakie zaciąga emitent pieniądza papierowego, że na każde żądanie wymieni banknoty na złoto według ustalonego parytetu – w przypadku dolara – uncję złota za 35 dolarów.

 

Ład finansowy ustanowiony w Bretton Woods funkcjonował sprawnie do połowy lat 60. Wtedy coraz dotkliwiej zaczęło dawać się we znaki zjawisko w postaci rosnących ilości waluty amerykańskiej poza granicami Stanów Zjednoczonych – tak zwanych eurodolarów i petrodolarów. Eurodolary wzięły się stąd, że po zakończeniu II wojny światowej rząd amerykański wystąpił wobec rządów z ofertą pomocy w odbudowie gospodarek ze zniszczeń wojennych w postaci tzw. planu Marshalla. Plan ten składał się z dwóch zasadniczych elementów: po pierwsze – rząd amerykański stawiał do dyspozycji rządów państw objętych tą ofertą wielkie ilości amerykańskich towarów. Z ich sprzedaży rządy czerpały środki na odbudowę gospodarek, a przy okazji ten handel nakręcał koniunkturę. Drugim elementem planu było stworzenie całego systemu przywilejów w dostępie towarów pochodzących z krajów objętych planem na rynek amerykański. W rezultacie gospodarki krajów objętych planem Marshalla nie tylko szybko odbudowane zostały ze zniszczeń, ale wkroczyły w okres burzliwego rozwoju. Zatem nie tylko strumień towarów amerykańskich płynął do Europy przez Atlantyk, ale coraz zwiększy strumień towarów europejskich płynął przez Atlantyk do USA – a odwrotnie płynęła do Europy rzeka dolarów. To właśnie były „eurodolary”.

Petrodolary natomiast wzięły się stąd, że pod koniec II wojny, a zwłaszcza po jej zakończeniu, nastąpił gwałtowny rozwój motoryzacji i komunikacji lotniczej. W rezultacie skokowo wzrosło zapotrzebowanie na ropę naftową, a ponieważ transakcje importu ropy rozliczane były w dolarach, w posiadaniu krajów naftowych znalazły się wielkie ilości waluty amerykańskiej – petrodolary.

Eurodolary i petrodolary stwarzały problem dla USA, bo w miarę wzrostu ich ilości, gwoli podtrzymania parytetu dolara, Ameryka musiała rzucać na rynek coraz to nowe partie złota. Budziło to głosy krytyki w Ameryce. Krytycy podnosili, że chociaż cały świat korzysta z tego, że ustanowiony w Bretton Woods ład finansowy jest stabilny, to tylko Ameryka musi ponosić tego koszty. Najwyraźniej korzyści czerpane przez USA z faktu, że dolar jest światową walutą transakcyjną, traktowali jako „oczywistą oczywistość”, w związku z czym konieczność sprzedaży złota nie była już uważana za rodzaj inwestycji, tylko niesprawiedliwego obciążenia. I kiedy w 1971 roku Francja zagroziła, że zażąda wymiany wszystkich swoich eurodolarów na amerykańskie złoto, prezydent Nixon uznał, że zabawa posuwa się za daleko i wycofał Amerykę z porozumienia w Bretton Woods.

 

Kiedy w 1971 roku Francja zagroziła, że zażąda wymiany wszystkich swoich eurodolarów na amerykańskie złoto, prezydent Nixon wycofał Amerykę z porozumienia w Bretton Woods.

 

Ta decyzja doprowadziła do odejścia świata od standardu złota. W obiegu pojawiły się puste waluty o płynnych kursach, czyli tzw. pieniądz fiducjarny. Definicja pieniądza fiducjarnego jest taka, że ma on wartość, ponieważ ludzie myślą, że ma wartość. W rezultacie upadła ostatnia bariera hamująca chciwość banków emisyjnych i w ogóle banków.

Wyświetlony 1482 razy
Zaloguj się, by skomentować

Wychodząca od 2001 roku
„Opcja na Prawo” to najdłużej ukazujące się pismo
opiniotwórcze o charakterze liberalno-konserwatywnym.

OPCJA NA PRAWO © All Rights Reserved.

Nasza strona używa plików cookies. Jeśli przeglądasz nasze strony równocześnie wyrażasz zgodę na korzystanie z nich.Więcej o naszej polityce prywatności Polityka prywatności. Korzystanie z tej strony wymaga akceptacji plików cookie.