sobota, 12 wrzesień 2015 13:20

Dlaczego manipulują?

Napisał

„List ten najlepsza gazeta, z którego na cały świat kazać zrobić gazetę, napisawszy, que c`est la lettre du Roi a la Reine (że to list Króla do Królowej)”. W Polsce do końca 1683 roku list ten doczekał się pięciu wydań, został też przełożony na inne języki i osiągnął 20 wydań w Anglii, Austrii, Hiszpanii, Niemczech i Włoszech. Zacytowane zdanie pochodzi ze słynnego listu Jana III Sobieskiego do Marysieńki po zwycięskiej bitwie pod Wiedniem („Bóg i Pan nasz na wieki błogosławiony dał zwycięstwo i sławę narodowi naszemu, o jakiej wieki przeszłe nigdy nie słyszały...”) w roku 1683. Ale zwycięstwo osiągnięte przy Boskich auxiliach to jedna sprawa, a inną sprawą jest odpowiednie przedstawienie tego wydarzenia opinii światowej. Najwyraźniej Jan Sobieski był tego świadom, czego dowodem jest zalecenie, by z listu „zrobić gazetę”.

Od tamtej pory rola „gazet” wzrosła jeszcze bardziej, zwłaszcza odkąd pojawiło się radio, a przede wszystkim – telewizja, za pomocą której można ludziom wmówić jeśli nie wszystko, to w każdym razie – bardzo wiele. Dlatego wszystkie reżimy, również te demokratyczne, poświęcają coraz więcej uwagi mediom, jako miejscom, w których produkuje się masowe nastroje. Za Hitlera w Niemczech powstało nawet Ministerstwo Propagandy, któremu podlegały nie tylko media, ale i przemysł rozrywkowy. Podobnie było u Sowieciarzy, jako że Lenin właśnie w filmie dostrzegł najskuteczniejszy sposób duraczenia. I rzeczywiście:A Karol Olgierd Borchardt opowiada, jak to będąc przed wojną oficerem na transatlantyku „Polonia”, pływającym na linii palestyńskiej z Konstancy do Hajfy i wożącym żydowskich osadników, pewnego wieczoru podczas wachty wdał się w rozmowę z dwójką pasażerów, którzy chcieli podziwiać uroki księżycowej nocy na morzu akurat z mostku. W pewnej chwili panienka odezwała się do niego: – Panom to dobrze. – A komu źle? – zapytał Borchardt, chcąc podtrzymać rozmowę. – Tym, co na dole wiosłują – odpowiedziała panienka. – Jak to: wiosłują? – zapytał zdumiony Borchardt. – Proszę pana, my wiemy, że panu nie wolno o tym mówić i my nie mamy do pana o to pretensji, ale my wiemy, jak panowie ich tam dręczą i biją. My wszystko widzieliśmy w kinie – wyjaśniła panienka. Współczesne media sprawiają, że granica między rzeczywistością a fikcją coraz bardziej się zaciera, i to właśnie jest manipulacja.

Nic zatem dziwnego, że każdy reżim, również demokratyczny, chce utrzymać kontrolę nad miejscami, w których wytwarza się masowe nastroje. Od tych nastrojów bowiem zależą również wyniki wyborów, no a od nich z kolei – losy każdego reżimu, a jeśli nawet nie „losy”, to w każdym razie łatwość rządzenia. Najlepszym sposobem zapewnienia sobie kontroli nad mediami jest ich zawłaszczenie albo utworzenie. Toteż bez zdziwienia odnotowujemy pismo Jerzego Urbana z 22 lutego 1983 roku do generała Kiszczaka w sprawie utworzenia w MSW oddzielnego piony służby propagandowej. Jak zwykle o wszystkim decydowały kadry, toteż Jerzy Urban proponuje na szefa pionu propagandy, główną „siłę koncepcyjno-fachową” Mariusza Waltera. Wszystko jednak potoczyło się trochę inaczej, na co wskazują zeznania złożone przez Grzegorza Żemka w sprawie Funduszu Obsługi Zadłużenia Zagranicznego. Warto przy tym przypomnieć, że afera FOZZ polegała na tym, iż na nielegalny wykup polskich długów na rynku finansowym państwo przeznaczyło 1 700 milionów dolarów. Długi wykupiono – ale tylko za 60 milionów dolarów, a reszta, to znaczy – miliard 640 milionów dolarów się, jak to mówią – „rozeszło się”. A oto co na ten temat miał do powiedzenia Grzegorz Żemek (Sąd Okręgowy w Warszawie sygn. akt: VIII K37/98 t. IV akta tajne): „Odpowiedzialnym z ramienia II Zarządu Sztabu Generalnego WP (RAZWIEDUPR – przyp. SM) za lokowanie agentów w sferze mediów był Ryszard Pospieszyński, najpierw pracownik Komitetu Centralnego PZPR , a później dyrektor generalny Filmu Polskiego. Ja dostałem od służb specjalnych wojskowych zadanie po konsultacjach z Pospieszyńskim, aby znaleźć za granicą firmę, która mogłaby pełnić rolę «konia trojańskiego», to znaczy – która mogłaby służyć do wprowadzenia agentów w obszar na Zachodzie, w dziedzinie mediów. Był to rok 1987. Jedyna firma zagraniczną, którą znałem, była firma należąca do Jana Wejcherta, ulokowana w Irlandii, na obszarze doków portowych, które stanowiły wydzielony w Irlandii obszar tzw. raju podatkowego. Mechanizmy działań tego raju podatkowego były analogiczne do tych, które funkcjonowały na Guernsey. Firma ta nazywała się Cantal, a później zmieniono jej nazwę na ITI. Ta firma finansowała się z kredytów banku handlowego International w Luksemburgu. Zapytałem służb wojskowych, czy mogę podjąć kontakt z Wejchertem. Otrzymałem wówczas informację, że on już współpracuje ze służbami wojskowymi, więc będzie to proste. W tym czasie byłem dyrektorem Departamentu Kredytów w BHI. Poznałem w czasie tych rozmów z Wejchertem jego współpracowników, m.in. Marcina (pomyłka: nie Marcina, tylko Mariusza – przyp. SM) Waltera. Zasugerowali mi, że jeżeli jest potrzeba zorganizowania – znalezienia przykrycia dla agentów działających w dziedzinie mediów i ich finansowanie, to najlepiej stworzyć międzynarodowy koncern z udziałem Filmu Polskiego.(...) Przekazałem te sugestie do wojska, ale postawiłem warunek, że jeśli mam się tym zająć, to muszę dostać ludzi, którzy znają się na mediach i byliby w stanie taki koncern zorganizować. (…) Ten biznesplan przekazałem do WSI oraz Wejchertowi do oceny.(...) Przyznaję jednak, że przez cały czas miałem naciski ze służb specjalnych czy to ze strony Pospieszyńskiego, żeby jak najszybciej zorganizować ten koncern medialny na Zachodzie. W związku z tym rozpoczęła się pierwsza faza tworzenia tego koncernu, muszę przyznać, że trochę na «wariackich papierach». (...)”

 

/.../ Ciąg dalszy artykułu - w wydaniu papierowym

Wyświetlony 2406 razy
Zaloguj się, by skomentować

Wychodząca od 2001 roku
„Opcja na Prawo” to najdłużej ukazujące się pismo
opiniotwórcze o charakterze liberalno-konserwatywnym.

OPCJA NA PRAWO © All Rights Reserved.

Nasza strona używa plików cookies. Jeśli przeglądasz nasze strony równocześnie wyrażasz zgodę na korzystanie z nich.Więcej o naszej polityce prywatności Polityka prywatności. Korzystanie z tej strony wymaga akceptacji plików cookie.