piątek, 27 listopad 2015 20:22

Pytania o konserwatyzm i Polskę

Napisał

Z Peterem Strzeleckim Riethem rozmawia Michał Krupa

Peter Strzelecki Rieth – konserwatywny eseista i publicysta, współpracownik portalu „Sputnik” i „The Imaginative Conservative”. Absolwent Hillsdale College w stanie Michigan, USA.

Rzeczywistość polityczna jest pochodną psychologii jej uczestników. W przypadku bliskich więzi ze Stanami logika elit solidarnościowych pokrywa się akurat z myśleniem większości społeczeństwa polskiego. To nie jest spisek, tylko logiczny koniec drogi rozpoczętej w 1989 roku.

Pana uczelnia, Hillsdale College, ma renomę konserwatywnej szkoły wyższej. Czym jest dla pana konserwatyzm?

Na wstępie chciałbym serdecznie podziękować za zaproszenie na łamy ważnego przedsięwzięcia, jakim jest „Opcja na Prawo”.

Nie tylko jako Polak, ale zarazem jako Niemiec i Gruzin (bo takie są moje korzenie), jestem głęboko przekonany, że Europę czekają ciężkie lata. Zanika klasyczne pojęcie Europejczyka. Tylko w Polsce udało się je tak silnie zachować, bo europejskość jest ściśle powiązana z tożsamością narodową. W Europie, gdzie zanikają poszczególne tożsamości narodów zachodnich, jedynie Polska pozostaje bytem o takiej skali, który jest zarazem prawdziwie europejskim państwem. Niestety, jesteśmy systematycznie przekonywani, głównie za sprawą inspirowanych przez Zachód instytucji, że Polska jest skansenem, który znajduje się na marginesach cywilizacji europejskiej, do której dopiero musi dążyć z wdzięczności za to, że możni tego świata w ogóle uznali jej istnienie.

Tym czasem to Europa zachodnia świadomie zamienia tożsamość europejską na nihilizm. Polska, przeciwnie, jest ostoją cywilizacji europejskiej. Polska kultura to ostatnia twierdza broniąca kulturę europejską przed upadkiem. Jest to rola niewdzięczna.

Odpowiadając na pytanie o znaczenie konserwatyzmu warto odwołać się do myśli Henryka Krzeczkowskiego. Uważam jego rozważania na ten temat zawarte w eseju o urokach zachowawczego temperamentu za trafną odpowiedź, z którą mógłbym się utożsamiać. Od siebie dodałbym tylko tyle, że uważam samo określenie konserwatyzm, za w pewnej mierze narzucone i niebezpieczne, jak każda etykieta współczesnego życia politycznego. W klasycznym ujęciu polityki było się zwolennikiem panowania jednej, wielu lub ogółu osób w celu dobra jednego, wielu, ogółu lub całości. Praktyka polityczna zwykle sprowadza kwestię do bardziej przyziemnego pytania o to, czy uważamy, że dany człowiek powinien rządzić.

Tymczasem w dyskursie politycznym istnieje tendencja do zajmowania pozycji w okopach, oznaczenia okopów jakąś flagą i bicia się na drużyny. Obywatela sprowadza się wtedy do roli kibica. Tendencja ta w szczególności nasiliła się w ramach współczesnego społeczeństwa masowego, ale na szczęście ulega swoistemu rozkładowi. Technologia, która na przestrzeni XX wieku służyła kolektywizacji życia ludzkiego, w tej chwili zdaje się wręcz niszczyć społeczeństwa masowe, dokonując ich atomizacji.

Rozkład ideologii i fakt, że pojęcia ideologiczne typu „konserwatysta” czy „socjalista” wyczerpały już swoją użyteczność, jest rzeczą dobrą. Życie wymusza na nas powrót do klasycznych pojęć politycznych. Pytamy, „czy jest to ktoś dobry, czy zły? Mądry czy głupi? Uczciwy czy podły?”, a nie czy jest -ystą, -istą czy -owcem. Jeżeli wraz z pozostałymi kategoriami i uproszczeniami ideologicznymi XIX i XX wieku umierać miałoby również pojęcie „konserwatysty” – jako cena powrotu świata, w którym rozmawiamy po prostu o tym, kto powinien rządzić, czym jest dobro lub sprawiedliwość oraz czym jest szczęście – to byłbym za, zaznaczając jednocześnie, iż oczywiście znam i szanuję dziedzictwo zwane konserwatywnym.

Konserwatystą nie zostaje się z wyboru – po prostu tak ciebie określają, gdy twój światopogląd wychodzi poza świat doczesny, ogarnia historię, ociera o niebo. Wtedy, ponieważ nie jesteś już modny, nie mieścisz się w śmietniku nowych określeń ideologicznych, zarzucają ci konserwatyzm. Nie zapominajmy, że prasa zachodnia zwykła o przeciwnikach Gorbaczowa w Związku Radzieckim mówić, że byli to „konserwatyści” – bo chcieli zachować stary, sowiecki system.

(...)

Wyświetlony 1470 razy
Zaloguj się, by skomentować

Wychodząca od 2001 roku
„Opcja na Prawo” to najdłużej ukazujące się pismo
opiniotwórcze o charakterze liberalno-konserwatywnym.

OPCJA NA PRAWO © All Rights Reserved.

Nasza strona używa plików cookies. Jeśli przeglądasz nasze strony równocześnie wyrażasz zgodę na korzystanie z nich.Więcej o naszej polityce prywatności Polityka prywatności. Korzystanie z tej strony wymaga akceptacji plików cookie.