piątek, 27 listopad 2015 23:32

Islam to nazizm XXI wieku

Napisał

Kiedy patrzę, jak są traktowane kobiety w islamie, to myślę sobie, że ja mogłabym być jedną z nich. Ten motyw jest mi bardzo bliski. Jeżeli ojciec oddaje córkę na dżihad, na masowy gwałt… Jak można być tak okrutnym! Staram się Polaków uświadamiać, że islam to nie jest religia pokojowa. Komu wierzymy, chrześcijanom czy muzułmanom? Niestety, wszystko wskazuje, że idziemy w kierunku wojny, upadku Europy.

Miriam Shaded – szefowa Fundacji Estera, sprowadzającą do Polski chrześcijańskich uchodźców z Syrii

Jak to się stało, że zajęła się Pani uchodźcami?

W Syrii od kilku lat toczy się coraz bardziej intensywna wojna, ginie mnóstwo osób. To jest największy kryzys humanitarny, jaki mamy obecnie na świecie. Mój tata jest Syryjczykiem, dlatego problem ten jest szczególnie bliski mojej rodzinie. Duchowni kościołów syryjskich zwrócili się do mojego taty o pomoc w celu przyjęcia stamtąd 300 rodzin do Polski. On starał się działać, ale ambasady nie wydawały wiz. Dlatego podjęłam decyzję, że muszę się tym zająć, mam bowiem doświadczanie w prowadzeniu rożnych projektów biznesowych. Wiedziałam, że jeżeli się tego nie podejmę, nie doprowadzę tej sprawy do końca, to nie uratujemy tych osób. Dlatego w zeszłym roku założyłam fundację i zaczęłam działać. Analizowałam aspekty prawne, sprawdzałam, jakie są możliwości, na początku odbijałam się trochę, jak od ścian, ponieważ nasze polskie procedury nie są do końca jasne i nie wiedziałam, w czym leżał problem. W końcu, po wielu rozmowach i konsultacjach, wyszło na to, że wszystko zależy od woli politycznej. Miałam już konkretną drogę, którą wiedziałam, że muszę się kierować. Następnie wprosiłam się na spotkanie do pani minister Teresy Piotrowskiej i tam usłyszałam, że Polska jak najbardziej chce pomagać, tylko nie ma na to funduszy.

O ilu ludziach mówimy łącznie?

Wtedy oszacowałam, że to byłoby około 1500 osób. Minister spytała mnie, co potem. Jak ich zintegrujemy? Przekonywała, że nie ma na to funduszy. Następnie udałam się do różnych kościołów i parafii z całej Polski i zebrałam od nich deklaracje pomocy. Deklaracji udało się zebrać na około 150 rodzin. Kościoły bardzo poważnie do tego podeszły, wiele osób też się modliło o to, by udało się tych chrześcijan sprowadzić. Jednak nie miałam nawet gwarancji, że rząd się zgodzi udzielić wiz i na jakich warunkach. W momencie gdy otrzymałam możliwość utrzymania 300 rodzin i rozpisałam proces integracyjny, z taką propozycją poszłam do rządu.

Ile to zajęło czasu?

Zebranie deklaracji, znalezienie finansowania i stworzenie programu integracyjnego zajęło mi trzy miesiące.

Jakie są miesięczne koszty utrzymania rodziny?

Wtedy wyliczałam, że to jest 3 tys. na jedną rodzinę przez okres roku. Patrzyłam, ile Urząd ds. Cudzoziemców przeznacza na wsparcie. Z rozmów wywnioskowałam, że jeśli Polska w ogóle miałaby się zgodzić, to musi być zapewnione finansowanie na minimum rok, tak żeby im pomóc stanąć na nogi. Dla mnie priorytetem było to, żeby uratować jak najwięcej ludzi, nie chodziło o dawanie jakiegoś wielkiego socjalu. W momencie gdy już miałam zebrane te wszystkie deklaracje, znowu wystąpiłam do polskiego rządu, żeby te rodziny zostały przyjęte. Na spotkania byłam umówiona kilkanaście razy, ale były one nieustannie przekładane.

(...)

Wyświetlony 2007 razy
Zaloguj się, by skomentować

Wychodząca od 2001 roku
„Opcja na Prawo” to najdłużej ukazujące się pismo
opiniotwórcze o charakterze liberalno-konserwatywnym.

OPCJA NA PRAWO © All Rights Reserved.

Nasza strona używa plików cookies. Jeśli przeglądasz nasze strony równocześnie wyrażasz zgodę na korzystanie z nich.Więcej o naszej polityce prywatności Polityka prywatności. Korzystanie z tej strony wymaga akceptacji plików cookie.