Wydrukuj tę stronę
sobota, 20 luty 2016 22:18

Przyczajony czerwony smok czeka na swoją szansę

Napisał

Z Michałem Lubiną rozmawia Aleksander Kłos

Amerykanie nie chcą zniszczyć Państwa Środka, oni chcą tylko, by podporządkowało się ono ich wizji, by było „odpowiedzialnym współudziałowcem” w spółce – Świat – którą zarządzają... Amerykanie. Chińczycy mają znaleźć swoje miejsce w szeregu i się nie wychylać. Tyle że Pekin nie tylko nie chce się im podporządkować, ale ma ochotę przejąć ich spółkę. Oczywiście, nie teraz, ale za jakiś czas – to już tak.

Dr Michał Lubina, wykładowca Instytutu Bliskiego i Dalekiego Wschodu UJ, analityk w Centrum Studiów Polska-Azja i autor książki Niedźwiedź w cieniu smoka. Rosja–Chiny 1991-2014.

Na czym polegają stosunki Moskwy z Pekinem? Z jednej strony oba mocarstwa wydają się być najbliższymi sojusznikami, wspierają się na arenie międzynarodowej, w szczególności gdy trzeba wystąpić przeciwko Waszyngtonowi, z drugiej wciąż słyszymy głosy, że rosnący w siłę Czerwony Smok pożera właśnie na naszych oczach starego, zmęczonego Niedźwiedzia. Tylko robi to na tyle wolno, że ten tego nie zauważa. Albo nie chce zauważyć.

Relacje rosyjsko-chińskie to przysłowiowe małżeństwo z rozsądku, ale ono wzmacnia potencjał obu państw na arenie międzynarodowej. Dla Rosji to oznacza spokój od Wschodu, w Azji i możliwość reintegrowania obszaru byłego Związku Sowieckiego. Dla Chin z kolei jest to spokój od Północy, dzięki czemu mogą się skupić na najważniejszym dla siebie obszarze Azji-Pacyfiku. Dla tych państw relacje te są najważniejsze, gdyż są stabilne i dają im możliwość realizowania swoich politycznych celów.

Co chce ugrać Rosja sojuszem z Chinami?

Rosja już od jakiegoś czasu ogłosiła zwrot na Wschód, ale nikt wtedy tego nie traktował zbyt poważnie. W kremlowskich środowiskach analitycznych, doradczych mają świadomość, że kierunek Azja-Pacyfik staje się pomału najważniejszym obszarem gospodarczym i politycznym świata – w tym momencie trzeba tam być, a Rosja jest, co prawda, geograficznie w Azji, ale mentalnie nie. Po wydarzeniach na Ukrainie, gdy Rosja podpisała kontrakt z Chinami, bardzo wyraźnie podkreślała, że teraz bardzo wyraźnie robi zwrot na Wschód – tyle że minęło półtora roku i dziś widać, że niewiele udało się jej osiągnąć. Nie udało się Kremlowi zrównoważyć Azją Zachodu, dlatego że Rosja ma mało Azji do zaoferowania, może im jedynie sprzedać surowce i broń – a ich ceny są tak niskie, że to nie ma żadnego znaczenia. A jeżeli chodzi o broń, to Rosja ponownie odpuściła w swojej najważniejszej kwestii, gdyż do tej pory nie sprzedawała nowoczesnej technologii Chińczykom. To przecież osłabia Rosję, ale poza bronią i surowcami – nie ma ona za wiele do zaoferowania. Ponadto Chiny mają problemy wewnętrzne – przeżywają turbulencje i w efekcie muszą się skupić na innych sprawach. Więc podłączenie się do rozwoju chińskiego, a taki był plan rosyjski, nie za bardzo działa, gdyż z tym rozwojem jest tak sobie.

(...)

Wyświetlony 2946 razy
Aleksander Kłos

Najnowsze od Aleksander Kłos

Artykuły powiązane

Zaloguj się, by skomentować

Nasza strona używa plików cookies. Jeśli przeglądasz nasze strony równocześnie wyrażasz zgodę na korzystanie z nich.Więcej o naszej polityce prywatności Polityka prywatności. Korzystanie z tej strony wymaga akceptacji plików cookie.