środa, 12 grudzień 2018 21:34

Zaginiony autograf* Mazurka Dąbrowskiego

Napisane przez Adam Maksymowicz

Symbole narodowe są ważnym elementem naszej tożsamości. Świadczy o tym ich wpisanie do Konstytucji RP z dnia 2 kwietnia 1997 roku w artykule 28. Zapisano tam, że „Godło, barwy i hymn Rzeczypospolitej podlegają ochronie prawnej”.  

Ochronę tę należy rozumieć uniwersalnie, a więc winna ona dotyczyć wszystkich aspektów związanych z tymi symbolami. W stulecie odzyskania niepodległości należałoby ochronę te uczynić bardziej aktywną, przynajmniej w stosunku do hymnu RP, którym jest Mazurek Dąbrowskiego. Historia jego powstania jest na ogół znana, opisywana i kultywowana. Przy wszystkich chwalebnych studiach, wspomnieniach i opracowaniach na ten temat przemilcza się na ogół jego fakt zaginięcia jego rękopisu podczas drugiej wojny światowej  Jak na razie  brak jest ze strony władz państwowych prób jego odnalezienia, lub przynajmniej ustalenia, co się z nim stało. Wydaje się, że w świetle, konstytucyjnego zapisu o jego ochronie winno być to obowiązkiem najwyższych władz RP. Z tej okazji warto przypomnieć, najważniejsze tylko wydarzenia związane z ustanowieniem hymnu RP. Kolejne rocznice Okólnika Ministra Wyznań Religijnych i Oświecenia Publicznego z 15 października 1926 roku wprowadzające tekst hymnu narodowego, jako obowiązujący w szkołach, mijają bez żadnego echa. Dopiero kilka miesięcy później 26 lutego 1927 roku, ten sam tekst i melodię Ministerstwo Spraw Wewnętrznych ogłosiło jako oficjalnie obowiązujący hymn narodowy i państwowy Polski. Z tej okazji warto przypomnieć dni chwały Mazurka Dąbrowskiego, który od czasów Napoleona Bonaparte nierozerwalnie związany jest z naszą historią.

Józef Rufin Rogala Wybicki

            Urodził się w Będominie, około 10 kilometrów na wschód od Kościerzyny i 50 kilometrów na południowy zachód od Gdańska. O  miejscu narodzin i swej rodzinie tak napisał w pamiętnikach: „Roku 1747 dnia 29 września urodziłem się we wsi dziedzicznej nazwanej Bendomin w województwie pomorskim, 5 mil od Gdańska leżącej. Ojciec mój był Piotr Wybicki, sądowy ziemski mirachowski, a matka Konstancja z Lniskich, córka sędziego ziemskiego mirachowskiego, dziedzica dóbr Brodnica pod Gdańskiem. Familia nasza osiadła i ciągle mieszkała w województwie pomorskim”. Wychowywał się w rodzinie o tradycjach patriotycznych. Jego ojciec – Piotr Wybicki – wziął udział w obronie króla Stanisława Leszczyńskiego. Po zdobyciu Gdańska przez wojska rosyjsko – saskie  dostał się do niewoli. Rodzice jego należeli do niezbyt zamożnej, ale oświeconej szlachty. Wybiccy mieli aż 9 dzieci – dwóch synów i siedem córek. Mając osiem lat rozpoczął naukę w gdańskim kolegium jezuickim. Nie był nim zachwycony. Jak napisał w swoich wspomnieniach: „Myśleć nie kazano.... Zgoła co dzień bito...”.

W 1786 roku za zorganizowanie w swojej klasie buntu Wybicki wydalony został ze szkoły. Wrócił w rodzinne strony i mając piętnaście lat rozpoczął praktykę sądową. Dwa lata później był już kancelistą wojewody. W 1764 brał udział w ostatniej wolnej elekcji i oddał swój głos na Stanisława Augusta. Mając 20 lat został wybrany posłem na Sejm. Stale uzupełniał swoje wykształcenie czytając dużo książek z zakresu historii, prawa i geografii. Podczas obrad Sejmu 28 lutego 1768 roku, kilkakrotnie prosił o głos przewodniczącego obrad ks. Karola Radziwiłła. Wreszcie bez jego zgody wypowiedział następujące słowa: „Ponieważ książę marszałku, nie dajesz mi głosu przeciw prawu, którego nic zmazać nie potrafi, a które posłowi wolnemu mówić pozwala na każdym sejmie, przymawiam się więc najmniej, iż gdy zwróconych na łono senatu więzionych senatorów i do stanu rycerskiego przywróconego nie widzę posła, nie widzę wolnego sejmu, ale widzę tylko gwałt i przemoc moskiewską, przeciwko tej więc protestuję”.

Wybicki upomniał się o posłów, którzy w nocy z 13 na 14 października 1767 roku porwani zostali przez agentów Rosji. Byli to: biskup krakowski Kajetan Sołtyk, biskup kijowski Józef Załuski i hetman polny koronny Wacław Rzewuski wraz z synem Sewerynem. Ścigany przez carskich agentów, których udało mu się zmylić i przystąpił do konfederacji barskiej, gdzie mianowano go pułkownikiem i konsyliarzem generalnym. Po upadku konfederacji przez dwa lata studiował prawo na uniwersytecie w Lejdzie, w Holandii. Po powrocie do kraju napisał pierwszą swoją rozprawę polityczną Myśli polityczne o wolności cywilnej, którą wydrukowano w dwóch tomach. Pomimo, że konfederat barski występował przeciw królowi, w swojej pracy zwraca uwagę na potrzebę silnej władzy królewskiej.

Będąc w Warszawie pełnił funkcję sekretarza komitetu redakcyjnego „Kodeksu Zamojskiego”. Z tej racji zapraszany był na słynne „obiady czwartkowe” u Stanisława Augusta, który mianował go swoim szambelanem. W tym czasie pisze też największe swoje dzieło pt. „Listy patriotyczne do JW ex kanclerza Zamojskiego prawa układającego pisane”. W dziele tym przedstawił projekt uwolnienia chłopów od poddaństwa i przyznania im praw obywatelskich, opowiedział się za rozwojem miast i handlu. Uczestniczy aktywnie w pracach Komisji Edukacji Narodowej. Pisze tragedie, sztuki, komedie i opery.

 

(...)

Adam Maksymowicz

Wyświetlony 123 razy
Więcej w tej kategorii: Ojców założycieli za kratki? »
Zaloguj się, by skomentować

Wychodząca od 2001 roku
„Opcja na Prawo” to najdłużej ukazujące się pismo
opiniotwórcze o charakterze liberalno-konserwatywnym.

OPCJA NA PRAWO © All Rights Reserved.

Nasza strona używa plików cookies. Jeśli przeglądasz nasze strony równocześnie wyrażasz zgodę na korzystanie z nich.Więcej o naszej polityce prywatności Polityka prywatności. Korzystanie z tej strony wymaga akceptacji plików cookie.