czwartek, 13 grudzień 2018 18:37

Od romantyzmu do zdroworozsądkowości

Napisane przez

O oczekiwaniach i rozczarowaniach drugiej Rzeczpospolitej oraz kierunkach w budowaniu samostanowiącej o sobie współczesnej Polski z Janem Engelgardem rozmawia Dorota Niedźwiecka


Tytuł aktualnego numeru „Opcji na prawo” brzmi: „Niewykorzystany dar niepodległości”. Czy Pana zdaniem – z perspektywy minionych 100 lat – wykorzystaliśmy czy nie wykorzystaliśmy ten dar?

W atmosferze obchodów 100-lecia Niepodległości to pytanie może wydać się prowokacyjne. Tym niemniej jest ono jak najbardziej zasadne. W chwili obecnej mamy do czynienia z niesłychaną gloryfikacją II Rzeczypospolitej, trwa to nieprzerwanie od 1989 roku, kiedy postanowiono nawiązać bezpośrednio do tradycji tego państwa, jednocześnie postponując a wręcz przekreślając okres PRL-u (1944-1989). Jeśli tak, to obraz II RP musiał być wzorcowy, tak jakby to był jakiś niedościgły ideał. Jest to oczywisty fałsz historyczny – II RP była państwem słabym, nękanym wielkimi problemami społecznymi, konfliktami narodowościowymi, krajem biednym i niesłychanie zacofanym, krajem o niestabilnej sytuacji politycznej. Już w kilka lat po odzyskaniu Niepodległości wielu ludzi w Polsce było rozczarowanych, bo wyobrażali sobie, że samo odzyskanie wolności otwiera okres szczęśliwości. Tymczasem przyszedł wielki kryzys gospodarczy, który zubożył i tak biedne od czasów wojny światowej polskie społeczeństwo.

Dzisiaj wiele się o tym nie mówi...

Tak, bo dominuje obraz optymistyczny – zwycięstwo nad bolszewikami, armia polska, potem sukcesy gospodarcze, jak budowa portu w Gdyni czy centralnego Okręgu Przemysłowego (COP). Owszem, to były sukcesy, ale niewielkie. Jeśli np. porównamy industrializację Polski po 1945 roku to sukcesy gospodarcze II RP jawią się jako co najmniej wątłe.

A my zanegowaliśmy te oczywiste dokonania ze względu na to, że dokonano ich w PRL, tym samym nie tylko fałszując lecz także negując naszą tożsamość. Na marginesie: to także ważny element konstytuujący państwo. Bo silnego, samodzielnego państwa – podobnie jak silnej, stabilnej jednostki – nie da się zbudować, zaprzeczając jakiejkolwiek części jej przeszłości. Także wówczas, gdy ta przeszłość nie jest przyczyną do chluby. Chociaż akurat w tym wypadku była...

Industrializacja po 1945 r. była zdecydowanie większym dokonaniem, tylko, że teraz nie wypada o tym nawet wspominać. Przytoczę taki fakt – na jednym ze zjazdów ziemian polskich w latach 20. do Juliusza Zdanowskiego, polityka Narodowej Demokracji, podszedł jeden z delegatów i powiedział mniej więcej tak: „No i co z tej Niepodległości wyszło, co? Przecież wszyscy wiedzą, że za cara było lepiej”. Ów ziemianin miał na myśli, rzecz jasna, ogromną koniunkturę gospodarczą w Rosji na początku XX wieku, kiedy kraj ten rozwijał się w tempie 10 procent rocznie i korzystali z tego także Polacy. Tymczasem w Polsce w latach 20. szalał kryzys, zerwane były relacje handlowe z Rosją i Niemcami. Na takie dictum Zdanowski nie bardzo wiedział co ma odpowiedzieć.

Podsumowując: na płaszczyźnie gospodarczej nie był to okres korzystny. Jednak obok ekonomii istnieją inne, istotne elementy, pozwalające na bardziej pozytywną ocenę początków Polski niepodległej po 1918 r.   

Tak, trudno to wszystko oceniać tylko z perspektywy ekonomicznej. O Niepodległości Ojczyzny marzyło kilka pokoleń Polaków, wielu oddało za nią zdrowie i życie. W czasach niewoli powstał wyidealizowany obraz tej wyśnionej niepodległej Polski, który potem, w konfrontacji z rzeczywistością, musiał budzić negatywne emocje. Nasze oceny muszą też brać pod uwagę obiektywne warunki, w jakich przyszło funkcjonować nowemu państwu polskiemu. To z kolei sprawia, że potrzebujemy zadać pytanie: Czy można było tę niepodległość wykorzystać lepiej?

A czy można było?

Pewnie tak, ale chyba niewiele lepiej.

Polskę niepodległą w 1918 r. tworzyły osobowości (Józef Piłsudski – cokolwiek o nim nie mówić, Roman Dmowski, Ignacy Jan Paderewski, Józef Dowbor-Muśnicki etc.). Osobowości liderów są konieczne, by zyskać i utrzymać niepodległość i doprowadzać do rozkwitu kraju. Jak Pan ocenia ówczesnych przywódców? Jaki kierunek w tamtych czasach uważa Pan za najbardziej sprzyjający rozwojowi, pozwalający jeszcze bardziej wykorzystać dar niepodległości i dlaczego?

W Polsce po 1918 roku były tylko dwa wielkie obozy polityczne, które się liczyły, pozostałe ruchy były z małymi wyjątkami tłem dla tych wielkich. Chodzi oczywiście o Narodową Demokrację (ND) i obóz Józefa Piłsudskiego. Dla mnie nie ulega wątpliwości, że to Narodowa Demokracja miała całościowy i spójny program rozwoju Polaki, a obóz Józefa Piłsudskiego był sprawniejszy w technologii władzy – i w końcu ją zdobył. Problem z programem Narodowej Demokracji polegał na tym, że w realiach tamtej Polski, z 1/3 mniejszości narodowych, z zacofanymi Kresami Wschodnimi, z silną opozycją – endecja nie była w stanie go wprowadzić w życie. Wystarczy podać taki przykład – Narodowa Demokracja była po wyborach 1919 roku największym ugrupowaniem politycznym w Sejmie i Senacie, a mimo to nie była w stanie nigdy stworzyć rządu, który można by nazwać bez żadnej wątpliwości rządem Narodowej Demokracji. To było bardzo frustrujące, bo politycy tej formacji mieli tego świadomość. Tylko że ten program miałby szanse w Polsce bardziej etnograficznej, Polsce skupionej wokół Wielkopolski, Śląska i Pomorza, Polsce, o jakiej marzył Roman Dmowski. Po 1918 roku przeważyła u nas idea budowy „Wielkiej Polski” (terytorialnie), ale ta Polska nie miała szans na bycie „wielką”, i na tym polegała tragedia. Paradoks polegał też na tym, że to sam Dmowski, niejako wbrew sobie – przyczynił się do powstania Polski, która słabość miała wmontowaną wręcz genetycznie. 

 

(...)

Z Janem Engelgardem rozmawia Dorota Niedźwiecka

Wyświetlony 1092 razy
Zaloguj się, by skomentować

Wychodząca od 2001 roku
„Opcja na Prawo” to najdłużej ukazujące się pismo
opiniotwórcze o charakterze liberalno-konserwatywnym.

OPCJA NA PRAWO © All Rights Reserved.

Nasza strona używa plików cookies. Jeśli przeglądasz nasze strony równocześnie wyrażasz zgodę na korzystanie z nich.Więcej o naszej polityce prywatności Polityka prywatności. Korzystanie z tej strony wymaga akceptacji plików cookie.