czwartek, 21 marzec 2019 11:04

Upadek i diamenty polskiego prawa

Napisał

Biorąc pod uwagę to, jak oceniane jest polskie prawo, druga część tego tytułu może być uznać za szyderstwo. Jednym z elementów tej oceny jest dość powszechne utożsamianie kondycji tego prawa z partią polityczną mającą w nazwie „prawo” oraz „sprawiedliwości”.

 Niezależnie, jak kto się nazywa, zwykle jego rzeczywista działalność nie ma żadnego związku z jego nazwą.
Zdarza się że nazwisko „Niedziela” noszą ateiści, a lekarze o nazwisku „Kowal” wcale nie są kowalami. O tym, że na co dzień z prawem polskim nie jest najlepiej świadczą sondaże, które odnotowują 80% niezadowolenie z działalności polskich sądów (Polacy niezadowoleni z funkcjonowania sądów. Chcą reformy, SONDAŻ, TVP INFO,28.07.2017).
Wątpliwym wyróżnieniem dla polskiego prawa jest pierwsze miejsce w UE w ilościowym jego uchwalaniu. Pozostałe kraje UE są w tej konkurencji daleko za nami. „Polska ma obecnie najbardziej zmienne prawo ze wszystkich państw Unii Europejskiej. Jak wynika z obliczeń Grant Thornton, w latach 2012-2014
produkowała średnio w roku prawie 56-krotnie więcej przepisów niż Szwecja, 11-krotnie więcej niż Litwa i 2-krotnie więcej niż Węgry (szacunki dotyczą zarówno liczby, jak i objętości tworzonych aktów prawnych – na podstawie tych dwóch czynników obliczony został specjalny wskaźnik zmienności prawa w krajach UE).
Oznacza to, że w żadnym innym kraju unijnym rzeczywistość prawna dla obywateli i przedsiębiorców nie jest tak chwiejna i nieprzewidywalna jak w Polsce. Skala produkcji prawa w Polsce jest nadal ogromna. Gdyby ktoś chciał czytać wszystkie przyjmowane w 2017 r. ustawy i rozporządzenia, musiałby poświęcić na to prawie cztery godziny każdego dnia roboczego. A gdyby chciał czytać te akty prawne razem z zawartymi w nich odniesieniami do innych aktów prawnych powinien robić to (bez przerw na spanie i jedzenia) przez …62 lata. Czyli nadal polski przedsiębiorca czy obywatel fizycznie nie jest w stanie zapoznać się z całym wchodzącym w życie aktem prawnym. Ponadto skala zmienności prawa jest tak duża, a tempo prac nad przepisami tak zawrotne, że jakość tworzonych w ten sposób regulacji jest tak niska, że utrudnia to jego stosowanie i rodzi bariery dla rozwoju gospodarki” (barometr prawa.pl).
Chyba wystarczy tych „daremnych żalów i złorzeczeń”. Ich zaniechanie jest konieczne, gdyż kontynuowanie „krytycznej” próby naprawiania przynosi odwrotne skutki. Ustawodawca, słysząc nieustanne narzekania, tworzy prawo, przeciwstawiając się swoim krytykom. Działajmy zatem inaczej.
Chwalmy to, co jest w nim dobre. Być może, że tego dobra jest bardzo mało. Jeżeli nawet to nie zostanie dostrzeżone, to gmach prawa RP, który dziś się chwieje, jutro może runąć.
Wraz z nim może runąć nasza suwerenność, niepodległość, gospodarka, kultura i wszystkie inne niezbędne do funkcjonowania państwa działy i instytucje.


Dlaczego diamenty?


To nie tylko najtwardszy minerał na naszym globie. Po żmudnym i precyzyjnym oszlifowaniu staje się on brylantem w najdoskonalszy sposób odbijającym światło. Dlatego jeden z najsławniejszych oszlifowanych diamentów nosi nazwę „Góra światła”, czyli „Koh-i-noor”. To tylko jedna strona diamentowego uzasad-
Druga jest taka, że szlifierze diamentów w niektórych krajach, zarzucających rynek niskimi cenami, pracują jak niewolnicy, żyją z dnia na dzień, a procent samobójstw w tym zawodzie znacznie przekracza średnią krajową.

Jest jeszcze trzecie uzasadnienie. „Diamenty są w najściślejszym znaczeniu tego słowa starodawne. Istniały we wszechświecie jeszcze przed powstaniem Ziemi i Słońca” (Mattew Hart, Diamenty, Warszawa 2016).


Czwarte uzasadnienie jest takie, że diament to przecież czysty węgiel, tylko o innej konfiguracji atomów. To ten sam węgiel, który raz jest brudnym grafitem oraz węglem spalanym w piecu, który tworzy zimowy zawiesisty smog nad naszymi miastami, przyprawiając jego mieszkańców o ból gardła i wszelkie inne choroby dróg oddechowych. To słynne węglowe 3 x d (dirty, dusty, danger, czyli brudny, pylasty, niebezpieczny).


Diamenty i prawo


Na tle codziennych wyroków i stosowania prawa w Polsce odpowiada ta ostania odmian węgla spalanego piecach elektrowni węglowych o znaczeniu krajowym. To do tego prawa można odnieść zasadę 3 x d. W tej absolutnie niesprzyjającej atmosferze dla wielkich syntez odpowiadających wartości prawdziwych diamentów, pojawiają się one podobnie jak w przyrodzie w sposób niespodziewany i zaskakujący.
Do tej kategorii trzeba zaliczyć dwa dzieła wrocławskiego naukowca Artura Ławniczaka. Są to Geneza Konstytucji* oraz Fundamentalne prawa ludzkości**. Ten skromny pracownik Wydziału Prawa Uniwersytetu Wrocławskiego szuka tematów swoich prac tak, jak szuka się diamentów w stanie Arizona (USA), gdzie każdy za 10 USD może w opuszczonej kopalni diamentów znaleźć szczęście. Tym, którzy szukają, zwykle ono dopisuje i nie ma prawie tygodnia, aby ktoś nie znalazł znaczącego diamentu. Wydaje się, że Artur Ławniczak te dwa diamenty znalazł we Wrocławiu, bez dalekiej podróży do stanu Arizona. Potem niczym Hindus szlifował je nieustannie przez całe lata.
Za to oba dzieła błyszczą na tle 3 x d polskiego prawa. Czy zwykli obywatele, rząd i ciała ustawodawcze państwa to zauważą? Nie sądzę, wszak w Arizonie w pyle i błocie też nie każdy zauważy błyszczący diament. Jest to niemal pewne, że tak się właśnie stanie. Wszak nikt z tego gremium nie promował tego rodzaju prac, nie finansował i nie dotował. To wszystko autor pokrywał z własnej kieszeni. Tym bardziej dzieła te zasługują na uwagę, bo są niezależne od wszelkich wpływów ideowych, politycznych i wszelkich innych. Prezentują one to, do czego autor doszedł w swoich długoletnich badaniach, studiach i pracach.

 

cd w numerze papierowym

przycisk

Wyświetlony 80 razy
Zaloguj się, by skomentować

Wychodząca od 2001 roku
„Opcja na Prawo” to najdłużej ukazujące się pismo
opiniotwórcze o charakterze liberalno-konserwatywnym.

OPCJA NA PRAWO © All Rights Reserved.

Nasza strona używa plików cookies. Jeśli przeglądasz nasze strony równocześnie wyrażasz zgodę na korzystanie z nich.Więcej o naszej polityce prywatności Polityka prywatności. Korzystanie z tej strony wymaga akceptacji plików cookie.