wtorek, 21 grudzień 2010 10:45

"Polski cios w plecy"

Napisane przez

Historyczne spekulacje "co by było gdyby", na które obruszają się poważni badacze dziejów, są zajęciem rozkosznym i sam nierzadko daję się porwać dywagacjom o ewentualnych losach ojczyzny w sytuacji, w której jej przywódcy podjęliby decyzje inne od tych, które stały się faktem.

Sens takiej - nazwijmy to - intelektualnej zabawy, warunkuje jednak opieranie się na tym, co faktyczne albo przynajmniej prawdopodobne. Zamieszczony w kwietniowej "Opcji" artykuł pana Dariusza Ratajczaka pt. "Polski cios w plecy" - oparcia tego ma, moim zdaniem, stanowczo zbyt mało.

Pierwszą, choć może najmniej istotną, wątpliwość wzbudza sama domniemana cena hipotetycznie zawartego w 1939 roku przymierza z Niemcami. Autor wnioskuje, że w jego ramach Polska otrzymałaby od nowego sojusznika dużą ilość pełnowartościowego sprzętu wojskowego. W związku z tym, że wg dalszych przewidywań - byłby on użyty dopiero w końcowej fazie wojny i to przeciw samym jego dostawcom - wnioskuję, że poważne dozbrojenie Polski odbyłoby się w zasadzie bez żadnych warunków, a już na pewno konkretnych ich zabezpieczeń. Podobnie nad wyraz optymistyczna wydaje mi się sprawa korekt granicznych. Dariusz Ratajczak przypuszcza, że skończyłoby się na eksterytorialnych autostradach i włączeniu Gdańska do Rzeszy. Mnie bardziej przekonują analogiczne, choć chyba bardziej oparte na faktach, domniemania Stanisława Cata-Mackiewicza, który wskazywał, że terytorialną ceną związku z Hitlerem byłyby co najmniej spore korekty na Śląsku i Pomorzu.
Domniemanie, że "Hitler bardziej od Polaków nienawidził Czechów" spotkałem w przynajmniej kilku biografiach wodza Trzeciej Rzeszy. Nigdy natomiast, tak jak i w "Polskim ciosie w plecy" nie znalazłem żadnego sensownego argumentu na poparcie tej tezy. Wiadomo mi za to, że okupacja Polski była dużo bardziej okrutna od tego, co spotkało naszych sąsiadów z południa. Zarządzający Protektoratem Czech i Moraw Heydrich pochwalił się kiedyś gubernatorowi Frankowi, że kazał rozwiesić plakaty z nazwiskami rozstrzelanych Czechów. Frank odparł na to, że gdyby miał rozwieszać na plakatach nazwisko każdego rozstrzelanego Polaka - nie starczyłoby w Generalnym Gubernatorstwie drzew dla wyprodukowania odpowiedniej ilości papieru.
Zupełnie nie wiem, na czym oparty jest wniosek, że w czasie ofensywy na Francję Niemców "spotkałaby niespodzianka". Do ataku na Zachód doszłoby przecież wcześniej. Byłby on więc jeszcze gorzej przygotowany, wsparcie angielskie - jeszcze mniej warte. Niemcy posiadaliby więcej sprzętu wojennego i zasobu ludzkiego, gdyż nie byłoby strat poniesionych w Polsce, która nie wymagałaby też stacjonowania żadnych sił okupacyjnych. Czy więc inny przebieg 1939 roku miałby stanowić o całkowitej odmianie morale Francuzów? Logicznym wnioskiem jest chyba raczej jeszcze bardziej porażający blitzkrieg od tego, który wydarzył się rzeczywiście w roku 1940.
Załóżmy jednak, że autor "Polskiego ciosu w plecy" ma rację - Polska, ciągle nie wciągnięta do wojny, staje się przedmiotem "zerkania aliantów". Uderza na Niemcy od wschodu, co staje się "gwoździem do trumny" hitlerowskich Niemiec. W myśl rozważań autora - otrzymuje za to całe Prusy Wschodnie, dużą część Pomorza ze Słupskiem, zachodnie połacie Dolnego Śląska etc. Jeśli wykoncypowana konferencja pokojowa przyznałaby nam takie zdobycze - Polska byłaby krajem o obszarze znacznie większym od Niemiec, państwem niemal o obszarze Francji. Za to w jej granicach znalazłoby się co najmniej dziesięć, a może i kilkanaście, milionów Niemców. O ile mi wiadomo - argumentami za bezprecedensowymi w dziejach świata przesiedleniami po drugiej wojnie były: obrócenie w perzynę ogromnej części Europy, doświadczenie holocaustu i obozów koncentracyjnych, dziesiątki milionów zabitych cywili. Czy bez tego, powstrzymującego jakąkolwiek litość dla narodu Hitlera szoku, świat zgodziłby się na wysiedlenia, które trwały latami po "tej prawdziwej" drugiej wojnie światowej? Czy z niezniszczonego Wrocławia, Gdańska, Królewca, Gorzowa, Słupska pozwolono by wygnać Niemców Polakom, których Lwów, Warszawa, Wilno stałyby wojną nietknięte? Jeśli jednak tak - byłby kłopot z zagospodarowaniem tych metropolii (brak własnych przesiedleńców). Jeśli nie - scenariusz autora "Polskiego ciosu w plecy" zakończyłby się też tym, że trzy z sześciu największych miast Rzeczpospolitej miałyby niemal całkowicie obcą narodowościowo ludność. Ogromne połacie kraju byłyby niemieckojęzyczne, Polacy w swej ojczyźnie stanowiliby znacznie mniej niż połowę, za to Niemcy w Polsce - dobre 20-25%. Taki "piastowsko-jagielloński" wariant granic, choć pozornie bardzo atrakcyjny, niósłby więcej zagrożeń, niż korzyści.
W "wojennej fikcji" Dariusza Ratajczaka bardzo krótko skwitowana została rola Rosji Sowieckiej. A przecież nie tylko Suworow swym "Lodołamaczem" dowodzi zakrojonych na wielką skalę przygotowań Stalina do wielkiej agresji na Europę. Tym bardziej więc nie przekonuje mnie wniosek, że związek z Hitlerem zabezpieczyłby nas przed wojną z Rosją.
W sumie rozważania zawarte w "Polskim ciosie w plecy" uważam za ciekawe, ale oparte na założeniu, że wybranie innej drogi w 1939 roku otwarłoby dla nas łańcuch pomyślnych okoliczności. Być może. Sądzę jednak, że co najmniej równie prawdopodobny byłby taki splot wypadków, który złożyłyby się w tragedię jeszcze większą od tej, która rzeczywiście stała się naszym udziałem.
Redakcji "Opcji na Prawo" szczerze gratuluję odwagi otwarcia swoistego "kącika gdybologicznego". Pomimo iż to działalność przez historyków pogardzana - jej "nienaukowość" jest tak pociągająca, że aż warta stałego zakątka podobnych dyskusji.
Artur Adamski
Wyświetlony 12607 razy
Więcej w tej kategorii: « Jaka opcja? Tajemnica zła »
Zaloguj się, by skomentować

Wychodząca od 2001 roku
„Opcja na Prawo” to najdłużej ukazujące się pismo
opiniotwórcze o charakterze liberalno-konserwatywnym.

OPCJA NA PRAWO © All Rights Reserved.

Nasza strona używa plików cookies. Jeśli przeglądasz nasze strony równocześnie wyrażasz zgodę na korzystanie z nich.Więcej o naszej polityce prywatności Polityka prywatności. Korzystanie z tej strony wymaga akceptacji plików cookie.