czwartek, 23 marzec 2017 23:28

Chiny kluczem amerykańskiej polityki

Napisał

– Chiny będą kluczowe dla amerykańskiej polityki przez najbliższe dwie dekady albo i dłużej – mówi w rozmowie z „Opcją na Prawo” dr Tomasz Słupik z Instytutu Nauk Politycznych i Dziennikarstwa Uniwersytetu Śląskiego.

Zdaniem Joschki Fischera, byłego szefa niemieckiego MSZ, Unia może zostać rozmontowana przez prezydenta USA Donalda Trumpa wraz z prezydentem Rosji Władimirem Putinem poprzez wspieranie ruchów nacjonalistycznych. Z kolei europosłanka Marine Le Pen, liderka francuskiego Frontu Narodowego, uważa, że prawdziwym wrogiem Europy jest nie Rosja pod przywództwem Putina, lecz Unia Europejska, która jest tworem „opresyjnym”, i wyraziła przekonanie, że zwycięstwo Trumpa w wyborach prezydenckich w USA pokazuje, że „można zbudować nowy świat”. Zgadza się pan z tym?

Z oboma poglądami się nie zgadzam. Pierwszy – dobra obserwacja i hipoteza dobra – choćby kwestia kredytu dla Frontu Narodowego udzielanego przez rosyjski bank. Jaki ma pomysł Rosja? Mam wrażenie, że go nie ma. Odwołałbym się tutaj do Aleksandra Dugina [filozof i doradca prezydenta Putina – przyp. TC], który jest w tej kwestii bardzo miarodajny. Dugin jest takim postmodernistycznym ideologiem, który korzysta z tradycji rosyjskiej i zachodniej w bardzo selektywny i wybiórczy, ale skuteczny dla Rosji sposób. Mamy mieszankę sowietonostalgii, ale też ewidentne odwołanie do słowianofilstwa i konserwatywnej tradycji rosyjskiej i mamy elementy euroazjatyckie, które w dyskursie rosyjskim zawsze są istotne – czerpie chociażby z Lwa Gumilowa i jego koncepcji euroazjatyzmu. Zresztą sam Dugin w tej ewolucji intelektualnej był zwolennikiem euroazjatyzmu.

Na co jest nastawiona Rosja? Na pewno śmiertelnie boi się Chin, które mają wizję długoterminową i są cierpliwe. Mogą dwie, pięć, a nawet osiem dekad budować swoją potęgę i to zrobią. Deng Xiaoping najpierw zrobił porządek u siebie, teraz Chiny zaczynają mieć ambicje robienia porządku wokół siebie, a potem niewykluczone, że będą miały ambicję układania świata. Chyba już ją mają. Rosja jest w tej sytuacji w śmiertelnym uścisku chińskim.

Czy zatem sojusz z Trumpem? Ale jeśli Trump ma podejście biznesowe, to ten sojusz może być taktyczny i krótkotrwały. Kiedy zauważy, że nie ma żadnego interesu w sojuszu z Rosją, to zrezygnuje. Myślę, że kremlowskie elity są do tego przygotowane. To nie będzie taki prosty scenariusz.

A co ma na myśli Marine Le Pen, mówiąc o nowym ładzie? Przy wszystkich różnicach, które zaszły w Europie od XIX wieku, powrót do konstrukcji państw narodowych. Tylko pytanie, czy w zglobalizowanym świecie, kiedy to wykuwa się nowy ład międzynarodowy i będą silni gracze, jak Chiny, USA, Indie itd., pojedyncze państwa narodowe, a w Europie liczy się Wielka Brytania, Francja, Niemcy, może trochę Włochy i Hiszpania, są w stanie cokolwiek ugrać? Czy rzeczywiście europejskie elity będą tak ślepe, egoistyczne, nieroztropne, że doprowadzą do kryzysu i rozmontowania Unii? Wtedy Europa będzie podporządkowana Rosji albo Stanom Zjednoczonym. Czy ten ład Le Pen będzie ładem odpowiednim dla Europy drugiej i trzeciej dekady XXI wieku? Obawiam się, że nie. Czy w ogóle nacjonaliści nie są użytecznymi idiotami, jeżeli chodzi o relacje z Putinem? Czy oni nie grają gry, która służy w gruncie rzeczy interesom rosyjskim, a w momencie gdy Rosja połknie Europę, to wtedy już będzie za późno. Oni oczywiście w Imperium Rosyjskim będą pełnili funkcje rosyjskich namiestników, ale czy to wyjdzie na korzyść społeczeństw? Mam tu spore obawy. Ale to jest najbardziej pesymistyczny scenariusz.

Spekulant finansowy George Sorosa oskarża kanclerz Niemiec Angelę Merkel, że doprowadziła do klęski europejskiego projektu, dlatego że Niemcy dbali wyłącznie o swój interes, a nie o interes europejskiej wspólnoty.

Myślę, że George Soros jest sporej rangi hipokrytą, dlatego że kiedy popatrzymy na historię Unii, ona była zaprojektowana jako konstrukcja, która miała łagodzić agresywne tendencje w Niemczech, a w jakimś stopniu podporządkować te konstrukcje interesom francuskim. To się rozrosło i ten pierwotny zamysł się zatracił i jest mniej ważny. Nawet gdy popatrzymy na najlepsze lata 70., 80. i początek 90. do traktatu z Maastricht, to Unia pod tym lukrem federacyjnym zawsze była taką konstrukcją międzynarodową czy specyficznym miejscem integracji, w którym interesy narodowe były bardzo ważne. W pewnym sensie nurt federacyjny z tym nurtem międzyrządowym, narodowym zawsze się ścierały, ale i tak ten międzyrządowy charakter Unii był zawsze ważniejszy i interesy dużych państw tam były realizowane. Czasami pod płaszczykiem jakichś bombastycznych słów, czasami pod przykryciem jakichś konstrukcji instytucjonalnych, które preferowały duże państwa lub inaczej – tak choćby jak rabat brytyjski, który wywalczyła Margaret Thatcher. Tzn. ktoś, kto tupnie mocniej czy walnie pięścią w stół, co robił na końcu też Cameron, dostanie to, co chce. W ten sposób rozgrywane są interesy dużych państw, a małe nie mogą za bardzo tupać, a nawet jeśli tupną, to dostaną tylko ten okruch ze stołu pańskiego, a gdy gryzą łydki olbrzymów, coś tam na pocieszenie dostaną. A może to, co mówi Soros, jest rodzajem sztucznej dyskusji? Cóż by miała Angela Merkel robić, kiedy jest kanclerzem największego, najbogatszego i najbardziej ludnego kraju Unii Europejskiej? Miałaby poświęcić niemiecką nadwyżkę handlową na rzecz pomagania Grecji, Włochom, Portugalii, kiedy niemieckie elity i społeczeństwo i zaciskają pasa i oszczędzają, a potem te pieniądze płyną na południe i są zwyczajnie w świecie rozkradane, konsumowane albo wydawane mało racjonalnie. Więc trudno żeby Merkel robiła cokolwiek innego. Ona i tak jest cierpliwa i w retoryce często zbyt proeuropejska. Gdyby ją zastąpił ktoś bardziej eurosceptyczny, to polityka niemiecka byłaby znacznie bardziej radykalna i dużo bardziej by to szkodziło Europie Południowej czy Środkowej.

Jak będzie wyglądała Europa po upadku Unii Europejskiej?

Oby – jak w pewnej kronice chińskiej – nie było 300 lat zamieszek. Albo tak jak po upadku Cesarstwa Zachodniego. Oby ten nowy ład nie wykuwał się przez dwie-trzy dekady. Tak daleko wykraczamy w przyszłość, że można się pobawić w political fiction. Myślę, że Europa się podzieli i niekoniecznie musi się ona dzielić według osi wschód-zachód, choć w krótkiej perspektywie tak to nam wychodzi. Może się dzielić według osi północ-południe, tzn. bogatsza, bardziej oszczędna, kapitalistyczna północ kontra południe. Albo może to być przestrzeń wielowymiarowa, tzn. Europa będzie się dzieliła i tak, i tak. Wschód-zachód w sensie militarnym i geopolitycznym, a północ-południe w sensie ekonomicznym. Obciążone ekonomicznie jest południe, ale problemem dla Europy jest też wschód.

A czy zawsze musi się dzielić geograficznie?

Niekoniecznie. My jesteśmy trochę więźniami pewnych stereotypów, natomiast nie ulega wątpliwości, że duże kraje będą się chciały ratować i prędzej czy później stworzą jakąś formę współpracy między sobą. Ale mamy też Rosję i Ukrainę, która jest w tragicznej sytuacji. Niestety scenariusze są pesymistyczne. Tak czy siak, bogata Europa będzie ze sobą współpracować, a południe mniej lub bardziej będzie zależne i już nie będzie takiej retoryki polubownej, tylko te duże państwa narzucą jakieś rozwiązania Włochom, Portugalczykom, Hiszpanom czy Grekom. Najciekawsze jest, co zrobią Niemcy. Czy Trump się dogada ponad głowami Europejczyków z Putinem? A to jest najgorszy scenariusz. Czy te bogate państwa będą w sojuszu ze Stanami i w pewnym sensie będą przehandlowywały tę część Europy. My w tej chwili mamy ponad 25 procent eksportu skierowanego do Niemiec i wielu twierdzi, że eksportowa gospodarka Polski, Czech, Słowacji i Węgier miałaby duży problem. Widzimy, że lekka zadyszka Chin od razu odbija się na Niemcach, a sytuacja niemiecka odbija się na Polsce. Z kolei Skandynawia pewnie dogada się z tymi bogatymi.

 

[,,,]

Czytany 321 razy
Zaloguj się, by skomentować

Nasza strona używa plików cookies. Jeśli przeglądasz nasze strony równocześnie wyrażasz zgodę na korzystanie z nich.Więcej o naszej polityce prywatności Polityka prywatności. Korzystanie z tej strony wymaga akceptacji plików cookie.