czwartek, 23 marzec 2017 23:31

Finansować obie strony konfliktu

Napisane przez dr. George Friedman

Fragmenty przemówienia dr. George Friedmana, założyciela i prezesa prywatnej agencji wywiadu Stratford, wygłoszone 3 lutego 2015 r. do mediów, na posiedzeniu rady do spraw globalnych w Chicago, w którym prelegent omawia kryzys rozwijający się w Europie.

Co stanie się w Europie? Można od razu powiedzieć, że nic. Ponieważ większość ludzi zawsze uważa, że nic się nie stanie. Spójrzcie raczej na wystrzały artylerii na wschodzie, to są werble przyszłości. Żaden kraj nie może być wiecznie pokojowy, nawet USA. Mam na myśli USA, które nieustannie jest w stanie wojny. Sądzę, że Europa nie będzie wciągnięta do wielkiej wojny, tak jak dawniej w Europie bywało, ale będą wojny i będą także okresy pokoju. Europejczycy będę umierać w wojnach, oczywiście ze 100 milionami ofiar, tak jak w poprzedniej wojnie, ale wydaje mi się, że idea europejskiej wyjątkowości doprowadzi kontynent do wojen, takich jak konflikty w Jugosławii i obecnie na Ukrainie.

[Pytanie z sali:] Czy islamski ekstremizm jest naprawdę głównym zagrożeniem dla Stanów Zjednoczonych? Umrze on śmiercią naturalną czy może będzie narastał?

Islam jest problemem dla USA, ale nie życiowym zagrożeniem. Trzeba się nim zająć, ale zalecam proporcjonalne środki i nic więcej. Mamy inne zewnętrzne zainteresowania polityczne.

Główne zainteresowania USA w ciągu całego minionego stulecia, podczas pierwszej, drugiej oraz zimnej wojny koncentrowały się na relacjach Rosji z Niemcami. Ponieważ razem są jedyną siłą, która może nam zagrozić, najważniejsze jest upewnienie się, że to nie nastąpi. Mówię to jako potencjalna ofiara Islamskiego terroryzmu.

Terroryzm będzie aktywny i nie zatrzymamy go, nawet jeśli poświęcimy temu cały nasz wysiłek. Jeśli będziemy robili to, co przez całą dekadę po atakach 9/11, czyli zbytnio koncentrowali się na tej kwestii, przy pominięciu całej reszty, biorąc pod uwagę, że nasza armia nie potrafi walczyć, mając piach pod nogami, to Stanom Zjednoczonym grożą znacznie większe niebezpieczeństwa. Jest bardzo trudno powiedzieć krajowi, który był zaatakowany 11 września, by zmienił kurs, i żaden rząd nie może tego zrobić. Ale imperatywem rządu jest to, żeby przy jednoczesnym zapewnieniu ludzi, że robi się wszystko co można, jednocześnie tego nie robić. Robić tylko tyle, ile w rzeczywiście trzeba.

Stany Zjednoczone są jak 15-latek. Cierpią na zespół maniakalno-depresyjny. Nad ranem kochają pokój, radość, a w nocy mają tendencje samobójcze, ponieważ ich najlepszy kolega już ich nie lubi. Jesteśmy bardzo młodym imperium i nie chcemy nawet myśleć o tym, że jesteśmy mocarstwem. Chcemy znaleźć się w domu i mieć liberalne marzenia.

Czy jest odpowiednie, czy nawet praktyczne dla nas, by rozszerzać granice amerykańskiego imperializmu, poza obszary naszych wewnętrznych problemów? USA ma w tym fundamentalny interes, że kontroluje wszystkie oceany świata, żadna potęga nie zrobiła tego wcześniej. Ze względu na to, możemy najeżdżać innych, a oni nie mogą najechać nas. To jest bardzo przyjemna sprawa. Utrzymanie kontroli nad wodami i przestrzenią jest podstawą naszej siły. Najlepszym sposobem, aby pokonać flotę wroga, jest nie pozwolić jej się zbuntować. Sposobem, w jaki Brytyjczycy byli w stanie doprowadzić do tego, by pewne europejskie potęgi nie zbudowały floty, było spowodowanie. by tamci sobie skakali do gardeł. Polityka, jaką bym zarekomendował, jest polityką Ronalda Reagana wobec Iranu i Iraku. Finansował obie strony, by ze sobą walczyły, a nie walczyły z nami. Było to cyniczne, z pewnością niemoralne, ale działało i to jest sprawa najważniejsza.

Stany Zjednoczone nie mogą okupować Eurazji. W momencie, gdy pierwsze oddziały wylądują na tamtej ziemi, demograficzna różnica spowoduje, że nie osiągniemy przewagi liczebnej. Możemy pokonać iracką armię, jednak nie mogliśmy okupować Iraku. Pomysł, że 130 tysięcy żołnierzy będzie w stanie okupować kraj mający 25 milionów obywateli, jest kiepski. Stosunek policjantów do obywateli w Nowym Jorku jest wyższy od tego, jaki mieliśmy w Iraku, więc nie mamy możliwości okupacji. Mamy za to możliwość, po pierwsze, wspierać różne zwaśnione siły, by koncentrowały się na sobie nawzajem, dawać polityczne wsparcie, pewne wsparcie ekonomiczne, wojskowe, doradców. I choć wydaje się to skrajne, możemy robić to, co zrobiliśmy w Wietnamie, Iraku i Afganistanie – tzw. miękki atak. Taka forma ataku ma na celu nie pokonanie wroga, ale wytrącenie go z równowagi. To zrobiliśmy w każdej z tych wojen. Na przykład w Afganistanie wytrąciliśmy z równowagi Al-kaidę. Ponieważ jesteśmy jeszcze młodzi i głupi, naszym problemem jest to, że po wytrąceniu wroga z równowagi, zamiast stwierdzić, że misja wykonana i wrócić do domu, powiedzieliśmy: to było łatwe, zbudujmy tu demokrację. Był to moment demencji.

Zatem USA nie może trwale interweniować w Eurazji. Musi robić to selektywnie i bardzo rzadko, w momentach ekstremalnych. Nie możemy tego robić jako pierwszy priorytetowy krok. Gdy już wysyłamy żołnierzy, musimy klarownie rozumieć, jaka jest nasza misja, ograniczać swoje działania wyłącznie do niej i nie stwarzać psychotycznych fantazji. Miejmy nadzieję, że tego się tym razem nauczyliśmy. Dzieci potrzebują czasu, by opanować lekcję.

Myślę, że jako imperium nie możemy pozwolić sobie na okupację. Wielka Brytania też nie okupowała Indii. Wzięła różne indyjskie stany i zwróciła je przeciwko sobie, zaopatrując tylko indyjską armię w brytyjskich oficerów. Rzymianie nie wysyłali wielkich wojsk, ustanawiali za to królów podległych cesarzowi, którzy byli odpowiedzialni za utrzymanie pokoju. Tak więc Imperia, które bezpośrednio okupowały, weźmy choćby nazistowskie Niemcy, upadły. Nikt nie ma tak wielu sił, trzeba umieć miłować zręczność. Jednak naszym problemem nie jest nawet to, naszym problemem jest to, że nie chcemy nawet przyznać, że jesteśmy imperium.

Niedawno Ukrainę odwiedził głównodowodzący wojsk lądowych w Europie generał Ben Hodges. Wyznaczył on do układu reagowania Rumunię, Bułgarię, Polskę i kraje bałtyckie. W ten sposób Przygotowujemy tzw. Intermarium – Międzymorze, czyli terytorium pomiędzy Morzem Czarnym i Morzem Bałtyckim. Koncepcję międzymorza wymyślił jeszcze Piłsudski. Nawiasem mówiąc, co się tyczy relacji Europy i USA – nie mamy relacji z Europą, mamy relację z Rumunią, Francją i tak dalej. Nie ma Europy, z którą USA mają jakieś relacje.

Zasadniczym rosyjskim pytaniem jest to, czy utrzymana zostanie strefa buforowa, która jest przynajmniej neutralna, czy może Zachód spenetruje tak dalece Ukrainę, że będzie 70 mil od Stalingradu i 300 mil od Moskwy. Dla Rosji status Ukrainy to egzystencjalne zagrożenie i Rosjanie nie mogą odpuścić. Dla USA sprawą pierwszej wagi jest kwestia, gdzie, mając Ukrainę, zatrzyma się Rosja. Tak więc nie jest przypadkiem, że generał Hodges, który został mianowany po to, by wziąć na siebie całą winę, mówi o ustawianiu jednostek wojskowych w Rumunii Bułgarii Polsce i krajach bałtyckich. To jest właśnie Intermarium Piłsudskiego.

Jest to rozwiązanie problemu dla USA, ale pozostaje pytanie, na które nie mamy do tej pory odpowiedzi: co zrobią Niemcy? Gdy USA buduje swój kordon sanitarny w Europie, nie na Ukrainie, ale na zachód od niej, a Rosjanie zastanawiają się nad tym, jak wykorzystać Ukrainę, prawdziwą niewiadomą jest stanowisko niemieckie. Niemcy są w bardzo szczególnej sytuacji. Były kanclerz Gerhard Schröder jest w zarządzie Gazpromu. Mają bardzo złożone relacje z Rosjanami. Niemcy sami nie wiedzą, co zrobić. Muszą eksportować, a Rosjanie mogliby kupować. Z drugiej strony, jeśli stracą strefę wolnego handlu, to będą musieli zbudować coś innego. Dla USA zasadniczym zagrożeniem jest niemiecki kapitał i technologia oraz naturalne zasoby Rosji i jej siła robocza, jako jedyna kombinacja, która od wieków piekielnie przeraża USA.

Jak to się więc rozwinie? USA już wyłożyły swoje karty na stół – to jest linia od Morza Czarnego do Bałtyku. Karty Rosji zawsze były na stole. Muszą mieć przynajmniej neutralną Ukrainę, a nie prozachodnią. Białoruś to inna sprawa. Ktokolwiek mi powie, co zrobią Niemcy, powie mi o kolejnych 20 latach historii. Niemcy są krajem mocnym ekonomicznie, ale jednocześnie bardzo wrażliwym i słabym geopolitycznie. Kwestia niemiecka jest dzisiaj niezwykle ważna.

 

dr. George Friedman

 

Czytany 586 razy
Zaloguj się, by skomentować

Nasza strona używa plików cookies. Jeśli przeglądasz nasze strony równocześnie wyrażasz zgodę na korzystanie z nich.Więcej o naszej polityce prywatności Polityka prywatności. Korzystanie z tej strony wymaga akceptacji plików cookie.