poniedziałek, 10 lipiec 2017 20:43

Jak Bóg błogosławił Amerykę

Napisała

Rozwój dostatku i bogactwa Ameryki końca dziewiętnastego i początku dwudziestego wieku stanowi powód dumy. Pragmatyczny realizm i „niereligijny” stosunek do pieniądza według protestanckiej logiki kapitalizmu sprawił, że Ameryka, realizując „właściwą drogę wiary”, rozkwitła i stała się świetlaną wyspą – „ziemskim rajem”. Czy rzeczywiście jednak sposób, w jaki powstało „bogactwo narodu”, był błogosławioną i wskazaną przez Boga drogą?

Johna D. Rockefellera i Thomasa Watsona łączyło kilka wspólnych cech. Obaj byli nieugięci, sprytni, wiedzieli, że wielkie pieniądze wymagają przemyślanej strategii, ciężkiej pracy i brutalnej eliminacji wszelkiej konkurencji. Obaj stawali się monopolistami na rynku w swojej branży i równocześnie potrafili wygrać z antymonopolistycznymi zarzutami swojej konkurencji.

Łączyła ich niemal ascetyczna surowość w życiu prywatnym, lojalność w przyjaźni, wierność i przywiązanie do bliskich.

Obaj przykładali dużą wagę do życia religijnego i dbali o swoich pracowników. Płacili sporo, wymagali bezwzględnego posłuszeństwa i oddania firmie, wyczerpującej pracy – w zamian obdarzali pracowników troskliwą uwagą, fundowali wypoczynek, nierzadko udzielali pożyczek rodzinom będącym w trudnej sytuacji.

John D. Rockefeller budował szkoły, centra badawcze, Watson organizował pomoc ofiarom powodzi, przeznaczał wielkie dotacje na instytucje charytatywne i uniwersytety, obaj kreowali się na mecenasów sztuki.

Finansowy sukces osiągnęli konsekwentną ciężką pracą, ale zawdzięczali to również swoim ponadprzeciętnym zdolnościom, pewnej intuicji i… filozofii, która pozwalała usprawiedliwić niezwykłą brutalność i bezwzględność w eliminacji konkurencji i prowadzeniu interesów o wątpliwym moralnym standardzie.

Standard Oil

Według biografa Rona Chernowa, J.D. Rockefeller twierdził, że monopolizację rynku naftowego wymógł kryzys końca XIX wieku – niestety nie zadziałała „niewidzialna ręka rynku” i okres nadpodaży wielu towarów, w tym ropy, w czasach gospodarczego boomu i niezwykłego rozwoju Ameryki prowadził do upadku i bankructwa wielu firm, a kolejno wieloletnich, szarpiących gospodarkę kryzysów. Zamiast czekać na działanie wątpliwych teorii ekonomicznych należało wziąć sprawy w swoje ręce. Rockefeller w pewien sposób postrzegał więc swoją działalność jako misję.

Jako właściciel dobrze prosperującej rafinerii w Cleveland, obserwując rynek i biorąc na poważnie prognozy swojej branży, zrozumiał, że w czasach, gdy baryłka ropy z dwunastu dolarów (1864) spadała do ceny dwóch dolarów i czterdziestu centów (1867), wyłącznie eliminacja konkurencji, tajne kontrakty z przewoźnikami i zmowa cenowa przyszłego kartelu pozwoli przetrwać trudne lata kryzysu gospodarczego i zapewni dalsze istnienie branży, w której kolejne rafinerie ogłaszały upadłość. W czasach, gdy pod ciężarem kredytowania upadających biznesów upadały również banki, a przedsiębiorcy tracili głowę, Rockefeller zamierzał pozostać jedynym potentatem na rynku przetwórstwa ropy. By tego dokonać musiał nie tylko wygrać z konkurencją, wytrzymać minimalne spadki cen, ale zrozumiał, że tylko konsolidacja branży zapewni możliwość dostosowania się do potrzeb rynku i utrzymania stosownej ceny ropy i nafty. Gdy koszty produkcji przewyższą ceny, wtedy przetrwają tylko najsilniejsi, najoszczędniejsi, ale i bezwzględni planiści i stratedzy. Jak twierdził, uratowały go zawarte jeszcze na etapie „rozkręcania” biznesu umowy z bankierami i ich wysokie, sprawdzone, wieloletnie zaufanie do jego zdolności. Wszystkie plany i strategie, które udało się wprowadzić w życie, poprzedzone były gromadzeniem kapitału. Chernow cytuje słowa Rockefellera:

Potrzebowaliśmy wielu setek tysięcy dolarów, i to w gotówce, zabezpieczenia nie wchodziły w grę. Dostałem o tym wiadomość około południa, a musiałem zdążyć na pociąg o trzeciej. Jeździłem od banku do banku, gdzie prosiłem prezesów albo kasjerów, w zależności od tego kogo zastałem jako pierwszego, by przygotowali dla mnie tyle gotówki, ile mogą mi powierzyć, mówiłem, że wrócę po nią niedługo. Objechałem wszystkie banki w mieście, a potem, robiąc drugą rundę, zbierałem pieniądze. W końcu uzbierałem potrzebną sumę. Z pieniędzmi w kieszeni wsiadałem do pociągu odjeżdżającego o trzeciej i dokonałem transakcji.

W przeszłości znaczną część umów zawierano wyłącznie „na słowo”, często miało to zatrzeć ślady przyjętej strategii, w razie porażki osłonić dobre imię i wiarygodność biznesową partnera. Niewywiązanie się z zawartej w taki sposób umowy ostatecznie niszczyło wiarygodność strony, co, jak widać powyżej, odbierało przyszłe rozwojowe szanse i w ogóle utrzymanie się w biznesie.

O powodzeniu przemysłu naftowego pod koniec XIX wieku decydowały koleje. Koszty transportu ropy z peryferii kraju przekraczały koszt jej wydobycia. Również linie kolejowe planowały strategie przewozu ropy, dążąc do ujednolicenia transportów, co wymuszało zrzeszanie się pojedynczych rafinerii i porozumienia się w sprawie planowanych przewozów.

Wiedząc, że przetrwanie w obliczu spadających cen wymaga wyeliminowania przeciwników i pokonanie ich w strategii kosztów, ale też działając pod wpływem tego, że linie Pensylwania Railroad postanowiły ominąć Pittsburgh, aby dostarczać ropę z konkurencyjnego regionu Oil Creek bezpośrednio do Nowego Yorku, omijając i skazując na zagładę rafinerie znajdujące się w pobliżu Cleveland, gdzie budował swoją potęgę, Rockefeller zawarł tajną umowę z liniami New York Central i Erie Railroad, zagrożonymi przejęciem wszystkich przewozów ropy przez konkurenta. Wynegocjował od kolei siedemdziesięciopięcioprocentowy rabat, jakiego nie udało się uzyskać nikomu w żadnym regionie. Dodatkowo na mocy tajnego porozumienia w 1868 roku nabył udziały w filii Erie Railoard – Allegheny Transportion Company, pierwszej liczącej się sieci rurociągów w Oil Creek. W zamian stał się organizatorem transportów z regionalnych rafinerii.

Jak pisze Chernow, „Od tamtej chwili zarządy spółek zaczęły żywo interesować się utworzeniem gigantycznego monopolu naftowego”. Kolejnictwo zaczęło wspierać rozwój dużych przedsiębiorstw, co pomagało optymalizować dostawy i zwiększać zyski, ale eliminowało z konkurencji małe, walczące o przetrwanie rafinerie. Uzyskiwane rabaty przyspieszały integrację krajowej gospodarki i rozwój gigantycznych kompani korzystających ze zniżek na transport.

Aby rzeczywiście zrealizować wizję uzdrowienia branży naftowej, Rockefeller potrzebował stałego dużego kapitału. W 1870 roku powstała spółka Standard Oil Company o kapitale akcyjnym miliona ówczesnych dolarów z Johnem D. Rockefellerem jako prezesem. Standard Oil posiadało na tym etapie dziesięcioprocentowy udział w rynku naftowym. Ascetycznie urządzone pomieszczenie Cushing Block będące siedzibą firmy miało nikomu nie zdradzać faktycznej dochodowości prowadzonych przedsięwzięć.

Pod koniec 1871 roku Rockefeller przejął interesy największych kupców naftowych z Nowego Jorku, właścicieli barek i ogromnej rafinerii nad East River, ale także sprawnie działającej agencji handlowej Bostwicka i Tilforda. Zmienił nazwę nowo zakupionej firmy na J.A. Bostwick & Company, sugerując w ten sposób, że jest niezależna. „Mamy informacje które utwierdzają nas w przekonaniu, że powiększając Standard Oil w Ohio, a także przejmując kontrolę nad innymi rafineriami, zakończymy proces ochrony przemysłu naftowego jako całości” – zapoczątkował bezpardonową eliminację słabszej konkurencji. Okazje przychodziły same – osłabione koalicją pozostałych przewoźników kolejowe linie Pensylwania Railroad postanowiły zawiązać tajną umowę z pozostałymi liniami i niektórymi rafineriami. Standard Oil został negocjatorem umowy. Właściciel Pensylwania Railroad Tom Scott uzyskał od władz Pensylwanii koncesję na prowadzenie uprzywilejowanej firmy South Improvement Company (Towarzystwo Rozwoju Południa). Towarzystwa tego rodzaju mogły np. posiadać udziały w firmach spoza stanu, co dawało szerokie możliwości i często były przykrywką dla innego rodzaju interesów. Stworzenie kartelu „nafciarzy” i „kolejarzy” było jednym z najważniejszych posunięć, które umocniło pozycję Standard Oil. Stowarzyszone rafinerie otrzymywały nie tylko zniżki, ale również informacje o wszystkich transportach ropy, co pozwalało prowadzić dumping cen. Układ utrzymywany był w ścisłej tajemnicy: „to był zaskakujący przykład łotrostwa, zmowa na ogromną skalę, niemającą precedensu w amerykańskim przemyśle”, twierdzi Chernow i dalej pisze:

26 lutego oszołomieni wieściami rezydenci Oil Creek przeczytali w porannej prasie, że w nocy stawki za przewozy uległy podwojeniu dla każdego, poza uprzywilejowaną grupą właścicieli rafinerii z Cleveland, Pittsburgha I Filadelfii, należących do tajemniczej instytucji o nazwie South Improvement Company. Dla porażonych hiobową wieścią o tym nafciarzy z Titusville czy Oil City nie było to tylko nowe zagrożenie ze strony konkurencji: to był wyrok śmierci.

 

[...]

Magdalena Trojanowska

Czytany 165 razy
Zaloguj się, by skomentować

Nasza strona używa plików cookies. Jeśli przeglądasz nasze strony równocześnie wyrażasz zgodę na korzystanie z nich.Więcej o naszej polityce prywatności Polityka prywatności. Korzystanie z tej strony wymaga akceptacji plików cookie.