poniedziałek, 10 lipiec 2017 21:41

Ład ekonomiczny w świecie wg Benedykta XVI

Napisane przez

Caritas in Veritate to najdłuższa encyklika papieża Benedykta XVI. Opublikowana została w 2009 roku. To jeden z nielicznych dokumentów Kościoła katolickiego w dużej części dotyczący ładu ekonomicznego w świecie.

Poniżej – fragmenty encykliki. Mogą się one na pierwszy rzut oka wydawać nieco wyrwanymi z całości, ale dość dobrze obrazują myśl Ojca Świętego. De facto postulują dość radykalne zachowania podmiotów gospodarczych we współczesnym świecie (np. kategoria daru między przedsiębiorstwami). Myśli papieża – gdyby je próbować implementować w życiu ekonomicznym – w pierwszej chwili budzą naturalny sprzeciw przedsiębiorcy. Niemniej po chwili refleksji uznać trzeba, że wiele negatywnych zjawisk życia gospodarczego mogłoby zniknąć, gdyby zalecenia Benedykta XVI były brane serio, np. przez managerów tworzących międzynarodowe korporacje. Wynaturzenia ładu gospodarczego, jakich jesteśmy świadkami, mogłyby zostać znacznie ograniczone.

Chodzi o redefinicję celów istnienia przedsiębiorstwa. Duże przedsiębiorstwa (korporacje, w przeciwieństwie do tradycyjnych firm mniejszych, np. rodzinnych) są nastawione na cel podstawowy: zysk. Zysk ponad wszystko. Inne cele są wtórne w stosunku do wypracowania zysku. Korporacje, nawet jeśli część zysku przeznaczają na jakieś działania, które nazywamy charytatywnymi – zawsze wyliczają to i wkalkulowują w kolejne zyski, jakie powinny w perspektywie przynieść takie działania.

Oczywiście zysk w każdym przedsiębiorstwie jest niezbędny, jak w samochodzie silnik. Ale samochód służy do wożenia ludzi, a nie do obudowania silnika innymi podzespołami.

Na ile zalecenia Benedykta XVI da się wprowadzić w życie – niech Czytelnik sam oceni.

Paweł Falicki

CARITAS IN VERITATE

Rozdział III

Braterstwo, rozwój ekonomiczny i społeczeństwo obywatelskie

34. Miłość w prawdzie stawia człowieka wobec zadziwiającego doświadczenia daru. Bezinteresowność jest obecna w jego życiu w rozlicznych formach, często nie uznawanych z powodu wyłącznie produktywistycznej i utylitarystycznej wizji życia. Istota ludzka została uczyniona dla daru, który ją wyraża i urzeczywistnia jej wymiar transcendentny. Czasem człowiek współczesny jest mylnie przekonany, że jest jedynym sprawcą samego siebie, swojego życia i społeczeństwa. Oto mniemanie, będące konsekwencją egoistycznego zamknięcia się w sobie, które wywodzi się – ujmując to w języku wiary – z grzechu pierworodnego. Mądrość Kościoła zawsze proponowała podtrzymywanie świadomości o grzechu pierworodnym także w interpretowaniu faktów społecznych i budowaniu społeczeństwa: “Nieuwzględnianie tego, że człowiek ma naturę zranioną, skłonną do zła, jest powodem wielkich błędów w dziedzinie wychowania, polityki, działalności społecznej i obyczajów”. Do dziedzin, w których ujawniają się zgubne skutki grzechu, doszła już od długiego czasu dziedzina ekonomii. Mamy tego ewidentny dowód również w tych czasach. Przekonanie człowieka o tym, że jest samowystarczalny i że potrafi usunąć zło obecne w historii jedynie dzięki własnym działaniom, skłoniła go do zrównania szczęścia i zbawienia z nieodłącznymi formami dobrobytu materialnego i działania społecznego. Następnie przekonanie o konieczności autonomii ekonomii, która nie powinna akceptować „wpływów” o charakterze moralnym, doprowadziło człowieka do nadużywania narzędzia ekonomicznego nawet w sposób niszczycielski. W dłuższej perspektywie przekonania te doprowadziły do systemów ekonomicznych, społecznych i politycznych, które podeptały wolność osoby i grup społecznych, i które właśnie z tego powodu nie były w stanie zapewnić obiecywanej sprawiedliwości. Jak stwierdziłem w mojej encyklice Spe salvi, w ten sposób odbiera się historii nadzieję chrześcijańską, która natomiast stanowi potężny zasób możliwości społecznych w służbie integralnego rozwoju ludzkiego, którego należy szukać w wolności i sprawiedliwości. Nadzieja dodaje odwagi rozumowi i obdarza go siłą do ukierunkowania woli. Jest już ona obecna w wierze, co więcej, przez nią jest wzbudzona. Miłość w prawdzie karmi się nią, a jednocześnie ją ukazuje. Jako absolutnie bezinteresowny Boży dar wkracza w nasze życie jako coś, co się nam nie należy, przewyższając wszelkie prawo sprawiedliwości. Dar ze swej natury wykracza poza zasługę; jego regułą jest nadmiar. On nas poprzedza w naszej duszy jako znak obecności Boga w nas i Jego oczekiwań wobec nas. Prawda, która w równym stopniu co miłość jest darem, jest większa od nas, jak naucza św. Augustyn. Także prawda nas samych, naszego osobistego sumienia, w pierwszym rzędzie jest nam dana. Istotnie, w każdym procesie poznawczym prawda nie jest naszym wytworem, ale zawsze jej szukamy albo – lepiej – przyjmujemy ją. Ona to, podobnie jak miłość, „nie rodzi się z myśli i woli człowieka, ale w pewien sposób mu się narzuca”.

Jako dar, który wszyscy otrzymali, miłość w prawdzie stanowi siłę tworzącą wspólnotę, jednoczy ludzi w taki sposób, że nie ma barier ani granic. Wspólnota ludzi może być ustanowiona przez nas samych, ale nigdy o własnych siłach nie stanie się wspólnotą w pełni braterską, ani nie przekroczy wszelkich granic, aby stać się wspólnotą naprawdę uniwersalną: jedność rodzaju ludzkiego, komunia braterska ponad wszelkimi podziałami rodzi się dzięki zwołaniu przez słowo Boga-Miłości. Zajmując się tą decydującą sprawą musimy z jednej strony powiedzieć jasno, że logika daru nie wyklucza sprawiedliwości i nie stawia się obok niej w następnym momencie albo z zewnątrz, a z drugiej strony, że rozwój ekonomiczny, społeczny i polityczny, jeśli chce być autentycznie ludzki, powinien uwzględniać zasadę bezinteresowności jako wyraz braterstwa.

 

[...]

Paweł Falicki

Paweł Falicki

Czytany 293 razy
Zaloguj się, by skomentować

Nasza strona używa plików cookies. Jeśli przeglądasz nasze strony równocześnie wyrażasz zgodę na korzystanie z nich.Więcej o naszej polityce prywatności Polityka prywatności. Korzystanie z tej strony wymaga akceptacji plików cookie.