wtorek, 24 październik 2017 18:48

Za nic w świecie nie oddamy z trudem odzyskanego pokoju

Napisała

Rozmowa z Biesłanem Terekbajewem, generalnym producentem Kompanii Filmowej Czeczenfilm

Panie Biesłanie, oprócz pracy w Czeczenfilm pełni pan wiele innych funkcji. Proszę opowiedzieć, czym się pan zajmuje?

– Oprócz tego, że jestem generalnym producentem Kompanii Filmowej Czeczenfilm, przewodniczę Fundacji Wsparcia Rozwoju Kina Kaukazu Północnego, jestem członkiem Stowarzyszenia Filmowców Federacji Rosyjskiej i dyrektorem generalnym Północnokaukaskiej Kompanii Filmowej. Pracuję jako reżyser, producent oraz aktor, gram w filmach, rozwijam kino czeczeńskie i północnokaukaskie. Marzę o tym, aby cały świat zobaczył, jak piękny jest Północny Kaukaz, jak wspaniali, mądrzy i dobrzy ludzie tu mieszkają oraz by coraz szersze rzesze ludzi poznały nasze niepowtarzalne obyczaje.

 

Na ile znane jest kino czeczeńskie poza obszarem republiki? Skąd czerpiecie inspiracje?

– W tej chwili pracujemy z moim kolegą Jewgenijem Czelcowem nad bardzo dużym projektem międzynarodowym. Po raz pierwszy od rozpadu ZSRR powstaje film produkcji rosyjsko-indyjskiej. Jest to „road movie” o przyjaźni trójki dzieci różnych narodowości i wyznania. To coś na kształt bollywoodzkiej produkcji, takiej z rozmachem. Film będzie dystrybuowany w Rosji, WNP, Indiach i pięćdziesięciu siedmiu krajach muzułmańskich. Można zatem mówić o swego rodzaju precedensie.

O czym będzie opowiadał film?

– Jak mówiłem, głównymi bohaterami jest trójka dzieci, które przypadkowo spotykają się w Indiach. Znajdują czarodziejski kamień, spełniający życzenia. Muszą jednak odnaleźć jego brakującą część. Od napotkanego zakonnika dowiadują się, że istnieją jeszcze inne takie kamienie. Ruszają zatem na poszukiwania, by móc zrealizować swoje marzenia. I okazuje się, że wszystko to, o czym marzyli, czego pragnęli, znajdują po drodze. Wspólna podróż pełna przygód i wyzwań sprawia, że połączą ich nierozerwalne więzi przyjaźni. Zaczynają rozumieć, że do realizacji własnych pragnień nie potrzebują żadnego kamienia, lecz ciepłej i trwałej ludzkiej relacji, oraz że przyjaźń, pokój i tolerancja są najcenniejszymi wartościami w życiu.

Zdjęcia kręcone były w Indiach?

– Tak. Przebywaliśmy tam trzy miesiące i muszę przyznać, że była to dość ciężka praca. Tym bardziej że byliśmy tu pierwszy raz i musieliśmy sobie radzić w różnych warunkach. Ale podołaliśmy. Teraz filmujemy w centralnej Rosji, potem w Czeczenii i Dagestanie. Na koniec pojedziemy jeszcze raz do Indii, dokręcić pozostałe sceny, a na rok 2018 zaplanowaliśmy dystrybucję.

W jakiej formie i czy w ogóle kino czeczeńskie istniało wcześniej? Jak wyglądała jego odbudowa?

– Niestety, kina czysto czeczeńskiego nie było w ogóle. Za czasów Związku Radzieckiego było Północnoosetyjskie Studio Filmowe, które produkowało filmy praktycznie dla całego Kaukazu Północnego. Powstawały także filmy o Czeczenach, ale twórcy, którzy nie byli Czeczenami, nie mogli wszystkiego o nas wiedzieć i pokazywać nas w taki sposób, jak sami byśmy sobie tego życzyli. W związku z tym filmy często mijały się z prawdą i nie wszystkie zostały pozytywnie odebrane przez nasz naród. Dlatego dopiero po nastaniu pokoju w Republice Czeczeńskiej zrobiliśmy pierwszy czeczeński film. Potem powstał drugi i trzeci. Praca w branży filmowej była moim marzeniem, zajęciem, które kochałem i które w konsekwencji przekształciło się w zawód.

Z biegiem czasu nasze studio zaczęło się rozwijać, zostaliśmy zauważeni przez władze republiki, a teraz działamy już na arenie międzynarodowej. Pracujemy z Indiami, WNP, krajami muzułmańskimi i przekonujemy, że Republika Czeczeńska i Północny Kaukaz są miejscem wręcz idealnym do produkcji filmów. Na kompaktowym terytorium znajdziemy tu wszystko, czego trzeba do produkcji filmowej: wieżowce, stare miasta, morze, pustynie, wieczne śniegi, jeziora, lasy, stepy, a także wielorodność narodową ludzi Kaukazu, która sprzyja znajdowaniu postaci mogących zagrać Rosjan, Amerykanów czy Hiszpanów. Myślę, że wykorzystanie potencjału Kaukazu Północnego doprowadzi w efekcie do powstania Kaukazwood. Tak jak istnieje Hollywood, Bollywood, tak my stworzymy swój Kaukazwood.

Chcemy, żeby cały świat przyjeżdżał do naszego kraju, żebyśmy byli kojarzeni wyłącznie z pokojem, przyjaźnią i tolerancją. Dla nas nieważna jest narodowość, wiara czy religia, po prostu uwielbiamy przyjmować gości, a gościnność Kaukazu jest niemalże legendarna. Zatem wszelkie grupy filmowe odwiedzające nasze rejony będą podejmowane z otwartością i życzliwością. Realizowaliśmy już kilka projektów np. dla Kanału Pierwszego Telewizji Rosyjskiej, wkrótce odwiedzą nas koledzy z Indii.

Jakie podstawowe wartości chciałby pan przekazać za pośrednictwem kina?

– Osobiście uwielbiam niebanalne kino radzieckie. Jest to kino, które można oglądać całą rodziną, kino, które ma sens i wartości. Filmy, po których obejrzeniu, ludzie stają się coraz lepsi. Nie lubię filmów o transformersach czy ufoludkach. Chcę kręcić filmy o życiu, o relacjach międzyludzkich, o prawdziwych wydarzeniach. Filmy, które nie będą dzielić ludzi w zależności od rasy, narodowości czy religii. Wszyscy jesteśmy ludźmi i zamieszkujemy tę samą planetę. Chcę pokazywać ludzkie losy, tworzyć kino moralne, duchowe i rodzinne, bez banału i wulgarności. Dzisiejsze kino, w pogoni za widzem, przepełnione jest scenami, które mają na celu zaspokojenie ludzkich żądz i zwierzęcych instynktów. Takie rozwiązania są dla Czeczenfilm nie do przyjęcia. Przede wszystkim dlatego, że jesteśmy ludźmi religijnymi, uduchowionymi i – choć idziemy z czasem – uważam, że w tym aspekcie cenzura nie jest niczym niewłaściwym. Nie mam wątpliwości, że w kadrze nie należy pokazywać wszystkiego. Popatrzmy choćby na filmy dla dzieci, które przepełnione są przemocą i agresją. W dzisiejszych czasach już pięciolatek umie przeglądać strony internetowe, więc nie można wykluczyć, że trafi na coś nieodpowiedniego. Kino powinno uczyć, a bohaterowie filmowi powinni być dla dzieci wzorem. I zapewniam panią, że jeśli będziemy kręcić film z udziałem Polaków i Rosjan, to w taki sposób, by po jego obejrzeniu widzowie zbliżyli się do siebie, zaczęli darzyć się szacunkiem, a nie nienawiścią.

(...)

Agnieszka Piwar

Czytany 25 razy
Zaloguj się, by skomentować

Nasza strona używa plików cookies. Jeśli przeglądasz nasze strony równocześnie wyrażasz zgodę na korzystanie z nich.Więcej o naszej polityce prywatności Polityka prywatności. Korzystanie z tej strony wymaga akceptacji plików cookie.