środa, 24 styczeń 2018 23:02

Katalonia. 155: kpina

Napisane przez Javier Barraycoa

Jak wprowadzić artykuł 155 w 55 dni? Taki mógłby być tytuł tego tekstu. Ale wybraliśmy ten, który widnieje powyżej, ze względu na swoją niewątpliwą klarowność.

Ciemiężeni mają dziwną skłonność do optymizmu, w szczególności co do najmniejszego choćby cienia szansy na zmianę ich żałosnego położenia. Zapewne są to resztki mesjanizmu kulturowego, które jeszcze pozostały niczym osad na naszej narodowej duszy. Kiedy rząd hiszpański zdecydował o wprowadzeniu artykułu 155 konstytucji[1] nie brakło entuzjastów, którzy sądzili, że widzą ziemię obiecaną, śnią o nadejściu całkiem nowego państwa, mlekiem i miodem płynącego. Premierowi rządu też nie brakło ani klakierów, ani ośrodków prawicowych, które mu kibicowały, podczas gdy faryzeizm nacjonalistyczno-kataloński rozdzierał szaty. Ale niewielu pamiętało, że Mojżeszowi nie było dozwolone wejść do ziemi obiecanej po przebyciu pustyni.

Mojżesz nie otrzymał wystarczająco ziemskiego czasu, aby dostąpić tej łaski, podobnie rząd pozbawił wielu Katalończyków nadziei na ujrzenie rozstrzygnięcia dramatu, którym żyjemy od dekad. Rajoy nie tylko wprowadził artykuł 155, ale też przestawił zegar wyborczy, który wybije 21 grudnia[2]. Klakierzy na łamach czołowych gazet hiszpańskich wychwalali wspomnianą decyzję, przedstawiając ją jako geniusz strategiczny godny Rommla czy Pattona, i przyjęli rolę adwokatów bliskiego ostatecznego ocalenia Katalonii. Innym, czyli nam, pozostał jedynie głupawy wyraz twarzy, gdy obserwowaliśmy niezdolność obywateli do zaskarżenia tego, co jest jedną z największych kpin i kolejną obelgą, którą my, Katalończycy, powinniśmy przełknąć. Kilka dni, jakie minęły od wprowadzenia artykułu 155, to czas, w którym osiągnięto wiele, ale i niewiele.

Wiele, biorąc pod uwagę, że rząd zdołał przyjąć strategię w celu uniknięcia rozpadu instytucjonalnego, będącego efektem DUI (jednostronnej deklaracji niepodległości). Przypomnijmy, że 17 października sędzina Lamela zdecydowała o aresztowaniu liderów separatyzmu katalońskiego (zwanych „jordis”), a 21 października wprowadzono artykuł 155. Naiwny aplauz ze strony uciśnionej nacjonalizmem katalońskim części populacji zamieniono na panikę w gabinetach pałacu Moncloa[3], szczególnie kiedy 2 listopada sędzina Lamela wydała decyzję o aresztowaniu, jako zastosowaniu środków tymczasowych wobec połowy autonomicznego rządu katalońskiego, który wciąż pozostawał na rodzimej ziemi.

Nie ma nic, co bardziej zdumiewa polityków, którzy deklarują bronić niezawisłości sądownictwa, niż zetknięcie się z sędzią, który przestrzega zasady podziału władzy. Więzienie dla Junquerasa[4] i jego współpracowników burzyło strategię Rajoya: ukazać się konserwatywnej opinii publicznej jako wybawca Hiszpanii i przeprowadzić szybkie wybory, aby wykorzystać wewnętrzny kryzys w szeregach katalońskich nacjonalistów. Była to strategia, która pozwalała uciec z gniazda os katalońskich, ogłaszając artykuł 155 bez wprowadzenia go. Jedno osiągnięcie więcej dla złej sławy Galicjan[5]. Ale scenariusz z potencjalnymi kandydatami za kratkami zmienia wszystko. Sondaże nie sprzyjają Partii Ludowej (PP, rządząca Hiszpanią); tak jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki Partia Socjalistów Katalonii (PSC) odradza się z niczego, wyciągając z cylindra i przyłączając starych działaczy Demokratycznego Zjednoczenia Katalonii (UDC)[6], natomiast w PP wciąż nie tłumaczy się, dlaczego chrześcijańscy demokraci nie zapukali jeszcze do ich drzwi; widzowie TV3 (katalońska telewizja proseparatystyczna) budzą się z szoku i zaczynają ponownie napędzać oglądalność stacji; Kandydatura Jedności Ludowej (CUP)[7] decyduje ogłosić się, wbrew wszelkim przewidywaniom, jako antysystemowa na systemowe wybory, Puigdemont żyje i ma się dobrze, zajadając małże w Brukseli i królując na okładkach gazet. Jedynym pomysłem rządu hiszpańskiego wobec takiego przesytu złych wiadomości było odebranie sprawy sędzi Lameli, a następnie próba kontrolowania sytuacji; to znaczy doprowadzenia do tego, aby tacy jak Junqueras i reszta prowadzili kampanię na ulicach i dzięki temu zebrali mniej głosów niż z więziennej celi. Powszechnie wiadomo, że my, Katalończycy, jesteśmy bardzo melancholijni i widok płaczącej w więzieniu Forcadell[8] czy Junquerasa może wypełnić urny po brzegi, i tym razem naprawdę.

 

[...]

Javier Barraycoa

 


[1]          Artykuł 155 obecnie obowiązującej Konstytucji Królestwa Hiszpanii opisuje, w jaki sposób rząd centralny może zawiesić autonomię albo rząd autonomiczny w jednym z 17 regionów Hiszpanii.

[2]             Wtedy odbędą się przyspieszone wybory regionalne w Katalonii.

[3]                     Siedziba rządu hiszpańskiego w Madrycie.

[4]                     Kataloński polityk, wicepremier zawieszonego separatystycznego rządu Katalonii.

[5]                     Premier Hiszpanii Mariano Rajoy pochodzi z regionu Galicji, który wg powszechnie panującego w Hiszpanii stereotypu jest utożsamiany z ciemnotą, głupotą, prostactwem, prowincjonalnością itd.

[6]                     Partia chadecka nacjonalistów katalońskich.

[7]                     Lewicowa partia proseparatystyczna.

[8]                     Przewodnicząca zawieszonego parlamentu katalońskiego.

Czytany 231 razy
Zaloguj się, by skomentować

Nasza strona używa plików cookies. Jeśli przeglądasz nasze strony równocześnie wyrażasz zgodę na korzystanie z nich.Więcej o naszej polityce prywatności Polityka prywatności. Korzystanie z tej strony wymaga akceptacji plików cookie.