czwartek, 25 styczeń 2018 08:50

Chiny na demograficznym zakręcie

Napisane przez

Czy niska demografia Chin stanie im na drodze do gospodarczej hegemonii? I w przypadku jakich rozwiązań Polska ma szansę na zastępowalność pokoleń, umożliwiającą stały rozwój ekonomiczny? O aspekcie demograficznym rozwoju Polski i Chin z Mateuszem Łakomym, specjalistą demografii politycznej i geopolitycznej, rozmawia Dorota Niedźwiecka.

„Chiny mają tak niski przyrost naturalny, że zanim staną się hegemonem, ich społeczeństwo będzie zbyt stare, by z tego skorzystać” – usłyszałam podczas konferencji zorganizowanej niedawno w Warszawie przez NAI. Biorąc pod uwagę, że Chiny planują ugruntować pozycję ekonomicznego hegemona już w ciągu najbliższych 30 lat, oznacza to, że demografia jest u nich na katastrofalnym poziomie.

– W Chinach wskaźnik dzietności wynosi 1,62 podczas gdy średnia Unii – 1,58. To wynik serii chińskich polityk zmniejszenia dzietności, które rozpoczęli w latach 60. XX w. Wtedy dzietność wynosiła sześcioro dzieci na jedną kobietę. Do ograniczenia dzietności używano różnych środków: kontrolowanie potencjalnych matek, czy używają środków antykoncepcyjnych, często wykonywane przez inspekcje aktywistek z zakładów pracy, pozyskiwanie przez rodziców „certyfikatów jednego dziecka”, które – w przypadku gdy rodzice mieli tylko jedno dziecko – pozwalały na uczęszczanie do lepszej szkoły, dostęp do lepszych szpitali, lepsze mieszkania i korzyści finansowe. To narzędzia m.in. słynnej „polityki jednego dziecka”, obowiązującej w latach 1979-2016.

Jest dużo pytań wobec tego, jak silny był jej wpływ na spadek dzietności w Chinach. Równocześnie przecież w innych krajach azjatyckich również wprowadzono zdecydowane polityki zmniejszające dzietność poprzez udostępnienie środków kontroli urodzin, bez wprowadzania obostrzenia „jednego dziecka”. Jednocześnie też upowszechniła się edukacja kobiet, zwiększyła partycypacja kobiet w rynku pracy. I w wyniku tych zmian, w tym samym czasie dzietność w wówczas rozwijających się krajach azjatyckich, np. w Korei Południowej, na Tajwanie, spadała nawet szybciej niż w Chinach. O ile chcielibyśmy sobie coś ciekawostkowo powiedzieć, to o ile kraje Europy środkowo-wschodniej jako region są krajami o drugiej najniższej dzietności na świecie. To krajami o najniższej dzietności na świecie są rozwiniętej kraje Dalekiego Wschodu – rozumiane jako grupa. Na Tajwanie czy w Singapurze dzietność spadała już w niektórych okresach do blisko 1,0.

Co zaskakujące, zjawisko obniżenia dzietności w znacznym stopniu zaczyna dotykać także te kraje azjatyckie, w których dominuje islam, a więc religia, w której z wysoką dzietnością wiąże się prestiż.

Rzeczywiście w krajach Azji południowo-wschodniej, gdzie islam jest religią dominującą (celowo nie chcę tutaj wiązać konkretnie tej dzienności z samą religią), np. Bangladeszu, Indonezji czy Malezji dzietność, która jeszcze w latach 60. osiągała 5,5-6,5, obecnie wynosi ok. 2,5-3. Podobna liczba jest charakterystyczna dla krajów Afryki północnej: Egiptu i Algierii. Za wyjątkiem Iraku i Izraela dzietność też stosunkowo szybko spada na Bliskim Wschodzie.


Dzietność w krajach z dominującą religią islamską w Azji i Afryce północnej spada – co do zasady – w miarę rozwoju ekonomicznego i są to procesy podobne do doświadczeń krajów Zachodu, spadek ten następuje tylko wolniej i nie aż tak głęboko – choć jeszcze nie wiadomo, jakie będą ostatecznie najniższe wskaźniki. W krajach o dominującej religii muzułmańskiej również w niektórych kręgach są zauważalne elementy sekularyzacyjne, które mają wpływ na osłabienie dzietności – tu wiodącym przykładem jest Turcja, nawet mimo ostatniego ożywienia religijnego. Ci ludzie wreszcie też oglądają zachodnie seriale, co wpływa na aspiracje – ludzie zaczynają kojarzyć, że można żyć z mniejszą liczbą dzieci w rozluźnionych układach rodzinnych, kobiety mogą się realizować nie tylko jako matki, ale też w pracy poza domem.

To dotyczy krajów szybko rozwijających się. Natomiast w krajach słabiej rozwiniętych Np. w Afganistanie czy w afrykańskich krajach saharyjskich: Mali, Czadzie, Nigrze dzietność nadal utrzymuje się w okolicy 6 dzieci.

Wróćmy do Chin. Brak zastępowalności pokoleń, a co za tym idzie – także zastępowalności pracowników w prężnie rozwijających się branżach. Ogromna, sięgająca 20-40% w zależności od prowincji, przewaga populacji mężczyzn nad populacją kobiet, wynikająca m.in. z aborcji selektywnej, prowadzi do wzrostu przestępczości, niezadowolenia społecznego i pogłębia kryzys demograficzny. Na jakie jeszcze wyzwania demograficzne napotykają obecnie Chiny?

Istnieje duża dysproporcja demograficzna między wschodem a zachodem w strukturze wieku. W miastach wschodnich jest duża koncentracja potencjalnie rebeliancko nastawionych młodych ludzi, którzy napłynęli za pracą z interioru. Jeśli zostaną bez środków do życia, wzrost ekonomiczny nagle zwolni i rząd chiński nie będzie w stanie na wschodnim wybrzeżu wytwarzać tyle miejsc pracy, ile potrzeba, może dojść to poważnych zaburzeń społecznych. To problem, nad którym debatują chińscy politycy. I pytanie otwarte, na które nikt nie zna odpowiedzi.

 

A patrząc pod kątem składowych potencjału całkowitego Chin?

Chiny muszą zwiększać produktywność i uniezależniać się od eksportu. Ich uzależnienie od eksportu już spada – już zeszły poniżej 20% udziału eksportu w PKB. Dla porównania, PKB Niemiec czy nawet Polski zależy od eksportu w blisko 50%. W tym momencie Chiny chcą też doprowadzić do podwyższenia konsumpcji wewnętrznej. Aby podwyższyć konsumpcję, trzeba stworzyć system emerytalny, który zapewni obywatelom opiekę państwa na starość, a co za tym idzie, doprowadzi do tego, że Chińczycy nie będą gromadzili każdego juana po to, by zabezpieczyć sobie starość, i zaczną wydawać. Podobną rolę odgrywa zabezpieczenie społeczne. To też może pomóc w zwiększeniu dzietności – warunki socjalne powodują, że dziś przeciętna Chinka na wschodzie nie może pozwolić sobie na to, by przestać pracować i poświęcić czas na urodzenie i wychowanie dzieci. To jest jeden z zasadniczych powodów, dla których w wielkich chińskich miastach dzietność jest rekordowo niska, często głęboko poniżej 1,0. Stworzenie systemu emerytalnego jest jednak bardzo kosztowne: jest on największą pozycją wydatków budżetowych w krajach rozwiniętych. Chiny, biorąc pod uwagę konieczność zabezpieczenia systemu emerytalnego, zabezpieczenia społecznego, musiałyby bardzo mocno podnieść swój potencjał ruchu, czyli zapewniający wewnętrzne funkcjonowanie kraju kosztem potencjału dyspozycyjnego służącego do działań na zewnątrz.

To jest trudne, bo w przypadku nacisku Stanów Zjednoczonych mogą być zmuszone, by uzyskać wysoki potencjał dyspozycyjny: finansować wojsko, instytucje międzynarodowe, udzielać kredytów i pożyczek krajom partnerskim w Afryce i Azji. I to powoduje, że potencjał całkowity, który w tym czasie ich gospodarka i ich ludzie są w stanie stworzyć, może okazać się niewystarczający.

 

O ekonomicznej hegemonii Chin mówi się często w sposób pewny. Jednak, jak widać, istnieje wiele czynników, które mogą sprawić, że Chiny pomimo wysokiej pozycji, na której są teraz, zatrzymają się w rozwoju.

Może tak być. Może nastąpić wewnętrzne pęknięcie. Na to liczy część amerykańskich analitykow. George Friedman w swych prognozach na XXI wiek już 10 lat temu stwierdził, że Chinom się nie uda. Może też być jednak tak, że olbrzymi intelektualny kapitał Chin, ich pragmatyczne podejście i wiedza, jak zarządzać państwem, przezwyciężą te trudności. I wtedy możemy mieć do czynienia ze zmianą światowego układu sił.

Chińczycy mają np. efektywny zwyczaj testowania niektórych swoich rozwiązań. Niekiedy nawet na prowincjach o liczbie ludności odpowiadającej Wielkiej Brytanii czy Francji. Tym 60 czy 80 milionom wprowadzają novum i sprawdzają, czy to działa, czy nie. Traktują swoje państwo niemal jak firmę – czego nie praktykuje się w Europie czy stanach Zjednoczonych – i dzięki temu mogą przejść przez wspomniane kryzysy obronną ręką.

 

[...]

Czytany 77 razy
Zaloguj się, by skomentować

Nasza strona używa plików cookies. Jeśli przeglądasz nasze strony równocześnie wyrażasz zgodę na korzystanie z nich.Więcej o naszej polityce prywatności Polityka prywatności. Korzystanie z tej strony wymaga akceptacji plików cookie.