czwartek, 25 styczeń 2018 08:53

Postawić na Chiny

Napisał

W sytuacji, kiedy mamy do czynienia ze strategicznym partnerstwem niemiecko-rosyjskim i z wycofywaniem się wielu sił i środków amerykańskich z Europy, pojawienie się tutaj nowego gracza, nowej siły geostrategicznej byłoby bardzo korzystne dla państwa polskiego, ponieważ Chiny mogłyby stać się swego rodzaju balanserem między wpływami amerykańskimi a niemiecko-rosyjskimi – mówi w rozmowie z Tomaszem Cukiernikiem dr Leszek Sykulski, adiunkt w Katedrze Bezpieczeństwa Narodowego Wyższej Szkoły Biznesu i Przedsiębiorczości w Ostrowcu Świętokrzyskim. – Wejście w ścisłe relacje polityczne i gospodarcze z Chinami wzmacnia nasze bezpieczeństwo – podkreśla.

– Jaka jest obecna sytuacja geopolityczna Polski?

– Jest bardzo skomplikowana. Obecnie jest niekorzystna. Wynika to z kilku uwarunkowań. Po pierwsze, wynika to z międzynarodowego układu sił. Mamy do czynienia z geostrategicznym zwrotem USA. Zwrotem wykonywanym w stronę Azji Wschodniej i zachodniego Pacyfiku. Co za tym idzie, główny trzon zaangażowania Stanów Zjednoczonych zarówno politycznego, jak i militarnego przenosi się do Azji, co ma bezpośrednie znaczenie także dla nas i naszego bezpieczeństwa, jeśli chodzi o wysuniętą obecność USA na kontynencie euroazjatyckim. Główne interesy USA dzisiaj leżą w Azji Wschodniej. Cała ta obecna układanka geopolityczna, ten układ sił, który się kształtuje na świecie, tworzy się wokół tego nowego jądra geopolitycznego.

Drugim elementem – bardzo istotnym i kluczowym – jest to, co obserwujemy od dłuższego czasu, od pierwszych lat tego wieku, czyli strategiczny sojusz niemiecko-rosyjski. Trzeba jasno podkreślić, że mamy do czynienia z ewoluowaniem, ale cały czas w obrębie kształtowania tego partnerstwa. Niektórzy analitycy w Polsce często zapominają o tym. Patrzą na Niemcy przez pryzmat tego głównego trzonu gospodarczego i politycznego Unii Europejskiej i interpretują relacje niemiecko-rosyjskie chociażby przez pryzmat oficjalnych wypowiedzi, które padają z ust kanclerz Angeli Merkel, w Bundestagu czy niektórych think-tanków, takich jak Niemieckie Towarzystwo Polityki Zagranicznej. Natomiast pamiętajmy jedną rzecz – że w Polsce kultura strategiczna, odnosząca się do geopolityki jako takiej została przerwana. W okresie międzywojennym geopolityka była uprawiana na Uniwersytecie Jagiellońskim. Wybitny prawnik prof. Konstanty Grzybowski prowadził wykłady z geopolityki. Jeden z bardziej wpływowych piłsudczyków płk Ignacy Matuszewski był także doskonałym geopolitykiem, człowiekiem, który znał doskonale prace klasyków, takich jak MacKinder, Mahan czy Haushofer, i tworzył nasze rodzime koncepcje. Ta kultura strategiczna została przerwana.

Po II wojnie światowej geopolityka była paradygmatem wyklętym. Stąd pewne niezrozumienie wśród wiodących analityków tych procesów geopolitycznych. W geopolityce decydują fakty. Najbardziej dobitnym faktem potwierdzającym istnienie strategicznego sojuszu niemiecko-rosyjskiego jest gazociąg na dnie Bałtyku. To pokazało kształtowanie się tego strategicznego sojuszu. To już nie tylko kwestia poligonu Mulino – na byłym rosyjskim poligonie artyleryjskim wspólny projekt cyberpoligonu, którego Rheinmetall rozpoczął budowę, ale właśnie Nord Stream. Ta układanka geopolityczna, która była akuszerem tej sytuacji, to jest oczywiście doktryna Giedroycia. Polska opowiedziała się w sposób bardzo jednostronny za interesami Ukrainy, kiedy weszła w buty adwokata Ukrainy, nie godząc się na drugą nitkę gazociągu Jamał. Odmowa poprowadzenia tej drugiej nitki doprowadziła do szukania alternatywy, która była nieopłacalna ekonomicznie, bo gazociąg na dnia Bałtyku w sensie czysto inżynierskim, technicznym jest ogromnym kosztem. Ale tutaj zwyciężyła geopolityka. Polska wybrała doktrynę Giedroycia, mówiącą o tym, że naszym strategicznym sojusznikiem i partnerem jest Ukraina i, upraszczając, bez Ukrainy Polska nie może obronić swojej niepodległości. Tylko pamiętajmy, że doktryna Mieroszewskiego-Giedroycia, koncepcja ULB to także doktryna włączająca w ten projekt Białoruś. A tymczasem stosunki Polski z Białorusią są fatalne.

Pomijając aspekt globalny walki o nowe przywództwo, USA koncentrują się na Azji, mamy wielki wyścig między Chińską Republiką Ludową a Stanami Zjednoczonymi, ale są także inne mocarstwa wzrastające, odbudowujące swoją potęgę, takie jak Federacja Rosyjska, Brazylia czy Indie, oraz starzy gracze na płycie euroazjatyckiej, tacy jak Turcja czy Iran. Walka między nimi prowadzi w istocie do czegoś, co w rosyjskiej geopolityce nazywane jest policentryzacją świata, czyli odejściem od dominacji jednego hegemona i od systemu bipolarnego – dwóch bloków polityczno-militarnych na rzecz podzielenia się strefą wpływów. Rosyjscy geopolitycy mówią często o powrocie do koncertu mocarstw, o nowym wymiarze Świętego Przymierza w Europie.

Trzecim elementem są bardzo złe stosunki Polski z sąsiadami. Białoruś jest kluczowym obszarem. Sięgnijmy do klasyków polskiej geostrategii, takich jak płk Roman Umiastowski, który w latach 20. pisał doskonałe prace, jeśli chodzi o charakterystykę uwarunkowań wojskowo-geograficznych bezpieczeństwa państwa polskiego i wskazywał, że Polesie jest tym kluczowym obszarem. Możemy je dookreślić Bramą Brzeską i Bramą Smoleńską. Od Brześcia do Warszawy jest niecałe 200 kilometrów. Z kolei Brama Smoleńska to był zawsze kluczowy element bezpieczeństwa Rosji. Tędy wiodły główne ekspansje w głąb państwa rosyjskiego czy sowieckiego. Te fatalne stosunki z Białorusią w imię jakichś wartości, a pamiętajmy, że geopolityka jest neutralna, jeśli chodzi o aksjologię, są niekorzystne. Stosunki z Litwą i Ukrainą są bardzo napięte. Jednostronne popieranie sił nacjonalistycznych na Ukrainie – moim zdaniem – zemści się na Polsce. Zemści się wtedy, gdy dojdzie do dalszej dezintegracji państwa ukraińskiego. To jest kolejny element bardzo niebezpieczny dla naszego położenia strategicznego.

Jeżeli sobie przeanalizujemy klasyków rosyjskiej strategii i geopolityki, np. to, co przygotowywało jeszcze w latach 90. Centrum Korginiana, środowisko skupione wokół Aleksandra Dugina, środowisko powiązane z rosyjskimi siłowikami, z przedstawicielami resortów siłowych i przeanalizujemy sobie główne koncepcje rosyjskie odnoszące się do Europy Środkowo-Wschodniej, do pomostu bałtycko-czarnomorskiego, to zobaczymy, że jednym ze stałych wariantów strategicznych jest dekompozycja państwa ukraińskiego i stworzenie jakiejś formy quasi-państwowości na zachodniej Ukrainie. To by był jeden z elementów nacisku na Polskę. Celem Rosji nigdy nie było wchłonięcie całej Ukrainy – rosyjska gospodarka dzisiaj nie byłaby w stanie wziąć na siebie odpowiedzialności za białoruską gospodarkę czy tym bardziej ukraińską. Rosji nie jest potrzebnych kilkanaście milionów nacjonalistów ukraińskich. To jest bardzo niebezpieczne, zwłaszcza w kontekście zmiany struktury etnicznej państwa polskiego, która następuje od kilku ostatnich lat. Zaburzenie homogeniczności etnicznej państwa polskiego musi się odbić nie tylko na bezpieczeństwie wewnętrznym, ale również na zdolnościach nacisku.

Reasumując, uważam, że Polska dzisiaj nie ma żadnej strategii, jeśli chodzi o prowadzenie polityki zagranicznej. Pewnego rodzaju atrapą ma stać się koncepcja Trójmorza, czyli wariant Międzymorza z wyłączeniem Ukrainy. Ta koncepcja jeszcze dwa lata temu była prezentowana jako możliwe otwarcie na głębszą współpracę z Chinami. Obecnie mamy do czynienia z silnym zwrotem w stronę USA. W naturalny sposób wyklucza to opcję silnej współpracy z Chinami, co zresztą widać po oficjalnych decyzjach czynników rządowych. Wystarczy odwołać się do ponad 200-stronicowej analizy przygotowanej przez Akademię Sztuki Wojennej, która konkluzje dla decydentów kwituje sformułowaniem, że bliższa współpraca z Chinami nie jest korzystna dla państwa polskiego. Można to też było zauważyć w wypowiedziach obecnego ministra obrony narodowej Antoniego Macierewicza.

[...]

Tomasz Cukiernik

Czytany 1029 razy
Zaloguj się, by skomentować

Nasza strona używa plików cookies. Jeśli przeglądasz nasze strony równocześnie wyrażasz zgodę na korzystanie z nich.Więcej o naszej polityce prywatności Polityka prywatności. Korzystanie z tej strony wymaga akceptacji plików cookie.