środa, 12 wrzesień 2018 20:06

Rosja kieruje się filozofią „westfalską”w polityce zagranicznej

Napisane przez Patrick Armstrong

 

W dzisiejszych czasach praktykowane są dwa style polityki zagranicznej. Wedle opisu Paula Robinsona, jeden z nich jest „tradycyjnym, westfalskim ładem, w którym państwa są równymi sobie suwerennymi bytami”, drugi styl to klasyfikacja państw na „sprawiedliwe i niesprawiedliwe”, które nie są „równe sobie ani prawnie, ani moralnie”.

 

Inni nazywali często ten drugi styl „idealizmem” lub „dyplomację moralną”. Istnieje tradycja w Stanach Zjednoczonych, uznająca USA za całkiem nową (wyższą) kategorię państwa. Ta moralistyczna postawa jest czasami nazywana „wilsonowską”, po prezydencie, który chciał „nauczyć południowoamerykańskie republiki wybierać dobrych ludzi do władz”, i jest to postawa ponadpartyjna. Spójrzmy na uzupełnienie Doktryny Monroe’a przez Roosevelta, w którym Theodore Roosevelt przyznał Stanom Zjednoczonym Ameryki, jako „cywilizowanemu krajowi”, prawo do interwencji zbrojnych na zewnątrz „w przypadku rażącego wykroczenia lub bezsilności”. Żadne z tych podejść nie jest nowe: zawsze istniały państwa, które wierzyły, że ich bogowie powierzają im misję instruowania i dyscyplinowania sąsiadów i zawsze istniały państwa, które zadowalały się pozostawieniem innych w spokoju.

 

Zawsze istniały państwa, które wierzyły, że ich bogowie powierzają im misję instruowania i dyscyplinowania sąsiadów i zawsze istniały państwa, które zadowalały się pozostawieniem innych w spokoju

 

Moralistyczne stanowisko powstaje przy założeniu, że dany kraj jest cnotliwy, że jego zalety są oczywiste i możliwe do udowodnienia, a cnota niezbitym faktem, podobnie zresztą jak brak cnoty drugiego kraju jest również faktem. Niektóre kraje są cnotliwe, inne nie. Cnotliwym wolno robić rzeczy, których inni nie mogą. Nie założenie, ale rzeczywistość; nie nadzieja, ale realizacja; nie względny, ale absolutny; nie subiektywne, ale obiektywne. Można się zastanawiać, w jaki sposób dorośli ludzie mogą wierzyć w coś takiego, ale wierzą. Wierzą z całą powagą. Amerykańskie dzieci muszą wiedzieć, że są obywatelami wyjątkowego kraju dobrego, szlachetnego, najpotężniejszego w historii ludzkości. Przede wszystkim Ameryka jest niezbędna i wyjątkowa ze względu na swoje wartości. Świat bierze z Ameryki przykład, gdy trzeba bronić praw człowieka, praw LGBT, mniejszości religijnych i etnicznych, kobiet, osób niepełnosprawnych i wszystkich ludzi, którzy tęsknią za pokojem. Jako Amerykanie wymagamy od siebie i innych narodów, aby robić to lepiej.

Tak więc niektórzy z nas są moralnie wywyższeni, a reszta z nas nie jest. Ci, którzy nie są, powinni się bronić – nie można liczyć, że średnia długość życia ulegnie wydłużeniu, jeśli jest się na liście obok Slobodana Miloševicia, Saddama Husajna i Muammara Kadafiego. Uderzające jest to, jak często ta moralna wyższość jest wyrażana przez sankcje i bombardowania, a nie przez przykład, no cóż moralnie wyjątkowi mogą robić takie rzeczy… właśnie dlatego, że są moralnie wyjątkowi. A kiedy Miloševic zostaje oczyszczony z zarzutów, kiedy nie ma broni masowego rażenia, która była pretekstem do obalenia Saddama i gdy odkrywamy, że Kaddafi nie „bombarduje własnych obywateli”, czystość moralna pozwala wyjątkowemu wzruszać ramionami i iść dalej; dzieci umierają, ale w dobrej sprawie. Wyjątkowi bombardują szpitale przez pomyłkę, inni robią to celowo.

Obozowi „idealistycznemu” przewodzi Waszyngton, a Moskwa jest głównym rzecznikiem obozu „realistycznego”. Praktycznie każde przemówienie Putina na temat spraw zagranicznych odwołuje się do „multilateralizmu” lub do „tradycyjnego, westfalskiego” stylu Robinsona, w którym państwa są równymi sobie suwerennymi bytami. Tak mówił w wywiadzie udzielonym w 2000 roku i wielokrotnie powtarzał to w późniejszych latach: „Świat nie może się rozwijać skutecznie i pozytywnie, jeśli jedno państwo ma monopol na podejmowanie i wdrażanie wszelkich decyzji, jakich chce (…). W historii ludzkości takie dążenie do monopolu nigdy nie kończyło się dobrze. Z tego powodu stale proponujemy inną strukturę demokratycznego świata”.

[....]

Tłumaczył Michał Krupa

 

Wyświetlony 96 razy
Zaloguj się, by skomentować

Wychodząca od 2001 roku
„Opcja na Prawo” to najdłużej ukazujące się pismo
opiniotwórcze o charakterze liberalno-konserwatywnym.

OPCJA NA PRAWO © All Rights Reserved.

Nasza strona używa plików cookies. Jeśli przeglądasz nasze strony równocześnie wyrażasz zgodę na korzystanie z nich.Więcej o naszej polityce prywatności Polityka prywatności. Korzystanie z tej strony wymaga akceptacji plików cookie.