środa, 12 wrzesień 2018 22:26

Polityka rodzinna rządu

Napisane przez

O tym, w jakim stopniu polityka rodzinna prowadzona prze aktualnie rządzących służy rodzinie i o aspektach, które należałoby usprawnić z mec. Maciejem Kryczką z Centrum Interwencji Procesowej z Ordo Iuris rozmawia Dorota Niedźwiecka

Ordo Iuris przygotowywał wiele analiz eksperckich, które w swoich reformach dotyczących rodziny wykorzystywała aktualna władza. Dlatego też na bieżąco obserwujecie, jak konkretne rozwiązania prawne przekładają się na funkcjonowanie polskich rodzin. W jakim stopniu – Pana zdaniem – rząd poprzez akty prawne dba o rzeczywiste dobro rodziny?

Trzeba przyznać, że od trzech lat rząd podejmuje liczne działania w różnych aspektach polityki rodzinnej. Mamy do czynienia z cywilizacyjnym skokiem w zakresie polityki wsparcia materialnego, któremu nie towarzyszy jednak stosowny nacisk na budowę trwałej kultury prorodzinnej. Oczywiście wiele rodzin zyskało podmiotowość poprzez finansową stabilizację wynikającą z programu 500+, jednak brak jest wciąż propozycji alternatywnych dla rozwijanego systemu żłobkowego.

Brak konsekwencji w polityce rodzinnej widać też w negatywnym stosunku rządu do postulatu prawnej obrony życia, czy decyzji o utrzymaniu w mocy tak krytykowanej wcześniej Konwencji Stambulskiej, tzw. konwencji przemocowej.

Ogólnie rzecz biorąc, podejmowane działania mają charakter doraźnych reakcji lub instrumentów budowy politycznego poparcia, nie stoi za tym jednak jasna, przemyślana i długofalowa strategia polityki rodzinnej.

Co Pana zdaniem należałoby uwzględnić, by taką długofalową politykę stworzyć?

Koniecznie! W innym przypadku jesteśmy skazani na dryf w bardzo szkodliwym głównym nurcie antyrodzinnej polityki wielu krajów Europy. Jednak jest inna droga. Warto przyjrzeć się Węgrom, które politykę rodzinną traktują priorytetowo, przeznaczając zawrotne środki na badania nad rodziną oraz wdrażając złożoną politykę odwołującą się wprost do tradycyjnej roli rodziny i chrześcijańskiego dziedzictwa kulturowego narodu.

W Polsce zacząć trzeba od oczyszczenia systemu prawnego z pozostałości interwencyjnej filozofii prawa rodzinnego poprzedniego systemu, twórco rozwijanego za czasów koalicji PO-PSL. Należy zintensyfikować działania nakierowane na upodmiotowienie rodziny. Jeżeli instrumentem do tego służącym są świadczenia, to punktem odniesienia jego przyznania powinno być założenie rodziny a nie jej dochód.

A przekładając na praktykę?

Jeżeli chodzi o zmiany w aktualnie obowiązującym prawie to trzeba na pierwszym miejscu wymienić wypowiedzenie Konwencji Stambulskiej oraz zmianę szkodliwej ustawy o przeciwdziałaniu przemocy w rodzinie. Przygotowany przez Ordo Iuris wniosek o zbadanie zgodności przepisów tej ustawy z Konstytucją złożyli posłowie PiS w poprzedniej kadencji. Teraz gotowość zmian zapowiedziało Ministerstwo Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej. Odnośnie „Konwencji o zapobieganiu i zwalczaniu przemocy wobec kobiet i przemocy domowej”, zwanej inaczej „Konwencją stambulską”, warto przypomnieć, że uznaje naturalne różnice między płciami za stereotypy i upatruje w nich źródła przemocy. Nakazuje wykorzeniać tradycje i zwyczaje wspierające kulturową rolę rodziny. Wprowadza system aksjologiczny, który jest nie do pogodzenia z polskim porządkiem konstytucyjnym. Jak wykazały badania europejskie, rozwiązania konwencyjne nie stanowią skutecznego instrumentu ochrony przed przemocą, ponieważ błędnie identyfikują jej przyczyny- pomijając takie czynniki jak problemu nadużywania alkoholu i innych używek, czy promowanie przemocy i pornografii w środkach masowego przekazu etc.

Zapewnienie optymalnych warunków dla polskich rodzin nie będzie możliwe bez wypowiedzenia Konwencji stambulskiej lub stworzenia alternatywnego systemu zobowiązań międzynarodowych wspierających rodzinę – w postaci Konwencji o Prawach Rodziny.

Taka okazja pojawiła się w połowie tego roku?

Tak. W czerwcu i lipcu prawnicy Ordo Iuris wspólne z europosłem Markiem Jurkiem oraz polskimi ruchami prorodzinnymi i szeregiem polityków europejskich przedstawili w Warszawie i Brukseli projekt Konwencji o Prawach Rodziny. To dokument potwierdzający naturalną tożsamość rodziny, jako opartej na małżeństwie podstawowej komórki społecznej tworzącej optymalne warunki dla rozwoju dziecka, oferuje też skuteczne instrumenty ochrony przed przemocą, w tym bezzasadnym odbieraniem dzieci z rodzin i zachęca do wdrożenia całego systemu budowy kultury rodziny.

Projekt Konwencji o Prawach Rodziny to przede wszystkim możliwość stworzenia wspólnej platformy dla tych wszystkich narodów Europy środkowej, które dawały w ostatnich latach dowody przywiązania do tradycyjnej rodziny i małżeństwa poprzez budowę silnej sieci organizacji rodzinnych i referendalnych.

Punkt pierwszy – sprawa konwencji. A punk drugi?

Musimy pamiętać o ochronie konstytucyjnych zasad stojących na straży rodziny i małżeństwa. Nigdy dość przypominania, że niezależność rodziny, władza rodzicielska oraz małżeństwo są pod konstytucyjną ochroną Rzeczypospolitej. Dzisiaj obserwujemy szczególne ataki na art. 18 ustawy zasadniczej, deklarujący ochronę rodziny oraz małżeństwa, jako „związku kobiety i mężczyzny”. Radykalne środowiska lewicowej, tak chętnie donoszące do organów międzynarodowych na rzekome naruszenia Konstytucji, same podejmują zorganizowane kampanie wymierzone w zagwarantowaną tożsamość małżeństwa Próbują wykazywać, że art. 18 nie wyklucza na gruncie polskiego prawa małżeństw osób tej samej płci. Taka wykładnia prowadzi oczywiście do zburzenia całej konstytucyjnej systematyki ochrony małżeństwa. Odpowiedzią na te usiłowania może być działanie ustawodawcy, który konsekwentnie chroniłby małżeństwo. Stosowny projekt został przedstawiony przez posłów PiS już dwa lata temu. Niestety, prace nad nim utknęły w sejmowej zamrażarce.

Powiedział Pan o mianach na poziomie konwencji i konstytucji. Co jeszcze – Pana zdaniem – jest ważne, by stworzyć długofalowa politykę prorodzinną.

Poza szeregiem szczegółowych przepisów widziałbym tu afirmowanie rodziny i traktowanie jej coraz bardziej podmiotowo. Można to realizować np. poprzez wprowadzenie zasady neutralności podatkowej rodziny, czyli poprzez systemowy zwrot na jej rzecz wszelkich podatków pośrednich zapłaconych w związku z wychowaniem dzieci.

Wobec powyższego – jak ocenia Pan sztandarowy program partii rządzącej: 500+?

Bezpośrednie świadczenie na rzecz rodziny, połączone z zaufaniem wobec rodziców, jest czymś korzystnym. Spowodowało podniesienie standardu życia i zwiększyło bezpieczeństwo finansowe rodzin. Spowodowało zmniejszenie skali ubóstwa oraz ograniczyło konieczność korzystania przez rodziny ze środków pomocy społecznej np. na dożywianie.

Natomiast uważam, że wadą świadczenia 500 + jest uzależnienie jego wypłacenia na pierwsze dziecko od kryterium dochodowego.

Dlatego uważam, że lokalna inicjatywa w Nysie, gdzie rada miasta stworzyła bon opiekuńczo-wychowawczy dla każdego małżeństwa posiadającego dzieci stanowi jeszcze lepsze rozwiązanie. Jego wypłacenie nie zależy od dochodu, ale od założenia rodziny. Ta inicjatywa mogłaby być punktem odniesienia dla rządu w skali Państwowej.

Mówi Pan o rozwiązaniach finansowych dla rodzin. Jak Pan uważa: do którego momentu takie zmiany w prawie są wyrazem sprawiedliwości społecznej (bo przecież z pensji np. w budżetówce trudno jest utrzymać np. trójkę dzieci.), a na ile sposobem na budowanie państwa opiekuńczego – czyli takiej struktury, która naturalnie, coraz bardziej uzależnia i ingeruje w życie rodzin.

Najważniejsze, by system wsparcia nie piętnował swoich beneficjentów. To uzyskać można jedynie poprzez jego powszechność. Jeżeli każdy otrzymuje systemowe Wsparcie na wychowanie dzieci, a zarazem, wsparcie nie wiąże się ze wzmożoną kontrolą lub nadzorem ze strony władzy publicznej, budowane jest zaufanie do rodziny. Rodzina staje się autonomicznym podmiotem i może realizować swoje funkcje. Program 500+ z pewnością również nie zbliża się nawet do zapewnienia rodzinie zwrotu wszystkich nakładów na dzieci, zatem nie można mówić o nadmiernym wsparciu. Rodzice i tak dostają przecież mniej niż wydają w interesie całego społeczeństwa na wychowanie dzieci.

[...]

Dorota Niedźwiecka

Czytany 22 razy
Zaloguj się, by skomentować

Nasza strona używa plików cookies. Jeśli przeglądasz nasze strony równocześnie wyrażasz zgodę na korzystanie z nich.Więcej o naszej polityce prywatności Polityka prywatności. Korzystanie z tej strony wymaga akceptacji plików cookie.