czwartek, 21 marzec 2019 11:50

Polak - żołnierz doskonały

Napisał

Nie ulega wątpliwości, że decydujące znaczenie w odzyskaniu niepodległości w 1918 roku miała akcja zbrojna. Przeprowadzona równocześnie w trzech zaborach w sprzyjającej sytuacji politycznej i militarnej zakończyła się sukcesem. Złożyła się na to praca całych pokoleń nieudanych powstań, doświadczenia pośrednich tworów politycznych jak Księstwo Warszawskie i Królestwo Kongresowe, a na koniec pozytywistyczna „praca u podstaw”.

            Jednoczesna akcja militarna w całym kraju przy wsparciu polityków na Konferencji w Wersalu kończącej pierwszą wojnę światową potwierdziły międzynarodowe uznanie dla niepodległego państwa polskiego. Jego niepodległość została obroniona w wojnie polsko-bolszewickiej 1920 roku. Od tego czasu w powszechnej świadomości wojsko polskie zostało uznane za gwaranta świeżo odzyskanej niepodległości. Ta jego rola nie jest nowa. Wcześniej jej symbolami stał się Grunwald, Wiedeń, Somosierra i dwukrotne zdobycie Moskwy. Ten cykl kończy udział żołnierzy polskich na wszystkich frontach drugiej wojny światowej.

Tak ugruntowana została opinia, że Polak jest żołnierzem doskonałym, odważnym, ofiarnym, wytrzymałym i niezłomnym w obronie powierzonego mu stanowiska. Jest przy tym pomysłowym, inteligentnym, wiernym swoim sojusznikom i brzydzi się wszelka zdradą, a nawet nielojalnością. Dlatego nieustannie trwają zabiegi wielkich mocarstw o udział polskiego żołnierza po stronie ich interesów. Polski żołnierz nie szczędził dotąd swojej krwi na misjach zagranicznych w Iraku i Afganistanie. Wystarczyło, że był on przekonany, że służy „dobrej sprawie”. Jego cenną zaletą stał się minimalny koszt wynagrodzenia, które wystarcza na skromne utrzymanie się przy życiu, a bywa, że nawet i tego nie dostanie. Tego rodzaju cechy polskiego żołnierza nadal są kultywowane, upowszechniane i zalecane jako wzór żołnierza, który jest gotów oddać życie za Ojczyznę.

Polski żołnierz nie szczędził dotąd swojej krwi na misjach zagranicznych w Iraku i Afganistanie. Wystarczyło, że był on przekonany, że służy „dobrej sprawie”. Jego cenną zaletą stał się minimalny koszt wynagrodzenia, które wystarcza na skromne utrzymanie się przy życiu, a bywa, że nawet i tego nie dostanie.

Nauka II wojny światowej

 Polscy politycy II RP byli przede wszystkim żołnierzami, którzy w 1918 roku odzyskali niepodległość. Żołnierska mentalność determinowała ich decyzje, tak w polityce wewnętrznej, jak międzynarodowej. Jej trwałym elementem było pojęcie honoru. Jego znaczenie dla wojska utrwalił Józef Piłsudski, jako Wódz Naczelny: „Honor służby jest jak sztandar, z którym żołnierz rozstaje się wraz z życiem”. Do tej romantycznej tradycji nawiązał minister spraw zagranicznych II RP w swoim przemówieniu sejmowym z dnia 5 maja 1939 roku, które zadecydowało o niemieckim ataku na Polskę. Półkownik Józef Beck powiedział wtedy znamienne słowa: „My w Polsce nie znamy pojęcia pokoju za wszelką cenę. Jest tylko jedna rzecz w życiu ludzi, narodów i państw, która jest bezcenną. Tą rzeczą jest honor”.

Po kapitulacji II RP Polacy z honorem ginęli podczas tej wojny broniąc interesów naszych sojuszników. Nikt nie zwracał na to uwagi, że o honorze być może mówili oni podobnie jak nasi żołnierze, ale postępowali całkiem inaczej. Polscy lotnicy, którzy obronili Londyn podczas tej wojny, byli niemile zaskoczeni tym, że w czasie decydujących walk powietrznych brytyjscy robotnicy zapowiedzieli strajk, jeżeli nie dostaną podwyżki płac. Było to ostrzeżenie tego, co po wojnie miało spotkać tam naszych żołnierzy. Polacy oddawali życie za Londyn, a robotnicy tego miasta gotowi byli do oddania go Niemcom, jeżeli nie dostaną podwyżki płac,

Stanisław Skalski, as polskiego lotnictwa w Wielkiej Brytanii opowiadał, że póki istniało ze strony Niemiec zagrożenie inwazji, lotnicy polscy byli rozchwytywani, Dostawali wszystko, co było im potrzebne do życia wraz ze służbą, która dbała, aby niczego im nie brakowało. Jak tylko zagrożenie minęło, wszystko to natychmiast się skończyło. Dotyczyło to także innych polskich formacji wojskowych: marynarki wojennej, spadochroniarzy, wojsk pancernych, piechoty. Po wojnie wszystkim tym żołnierzom powiedziano, że nie są już tu potrzebni. Nie dopuszczono ich do parady zwycięstwa i kazano wracać do własnego kraju, gdzie czekały ich mordy z ręki siepaczy UB i NKWD. Polskim generałom załatwiono pracę kelnerów, aby mieli z czego się utrzymać. Tym, którzy narzekali na taki los, przypomniano starą imperialną dewizę, że „Wielka Brytania nie ma przyjaciół, Wielka Brytania ma interesy”.

 

cd w numerze papierowym

przycisk

Wyświetlony 76 razy
Zaloguj się, by skomentować

Wychodząca od 2001 roku
„Opcja na Prawo” to najdłużej ukazujące się pismo
opiniotwórcze o charakterze liberalno-konserwatywnym.

OPCJA NA PRAWO © All Rights Reserved.

Nasza strona używa plików cookies. Jeśli przeglądasz nasze strony równocześnie wyrażasz zgodę na korzystanie z nich.Więcej o naszej polityce prywatności Polityka prywatności. Korzystanie z tej strony wymaga akceptacji plików cookie.