Michał Krupa

Michał Krupa

niedziela, 22 październik 2017 22:25

Dokąd zmierza Ameryka?

Z prof. Patrickiem Deneenem rozmawia Michał Krupa.

Czy podziela Pan Profesor opinię wielu obserwatorów, że wybór Donalda Trumpa oznacza nową erę w amerykańskiej polityce, która zniszczy stare tożsamości i przyczyni się do powstania nowych sojuszy?

Nie ma wątpliwości, że wybór Donalda Trumpa oznacza poważną zmianę w przyszłym funkcjonowaniu polityki prezydenckiej, jak również wstrząs dla pozornie stabilnych koalicji partyjnych istniejących od lat osiemdziesiątych. Populistyczny huragan poruszył zarówno prawicą, jak i lewicą, i stworzył nowy potencjał polityczny w gospodarce narodowej i globalnej. Podczas gdy Partia Republikańska nadal prowadzi w dużej mierze libertariańską politykę ekonomiczną i geopolityczną, Trump pokazał zarówno w prawyborach, jak i w wyborach prezydenckich, że energia wśród głosujących republikanów nie jest związana z dotychczasowym programem, ale skupia się raczej na poparciu dla większego aktywizmu rządowego w ochronie miejsc pracy i programu dla pracowników i mniej mobilnej klasy robotniczej.

Rozmowa z Tedem Mallochem, kandydatem na ambasadora USA przy Unii Europejskiej, który w dniach 10-11 maja 2017 roku m.in. na zaproszenie „Opcji na Prawo” gościł w Polsce.


Kiedy pan profesor po raz pierwszy miał okazję poznać Donalda Trumpa?
Poznałem go ponad 20 lat temu. Mało ludzi o tym wie, ale był on bardzo zaangażowany w organizowanie akcji charytatywnych w Palm Beach na Florydzie. Wiele z nich to były akcje pomocy medycznej. Również, przez lata on i jego dzieci organizowali liczne charytatywne turnieje golfowe. Ja miałem to szczęście, że brałem udział w obu przedsięwzięciach.

Jeśli chodzi o Trumpa, chciałbym widzieć dekrety, które stwierdzą, że wszystkie gwałty, dokonane na sumieniu przez poprzednią administrację, są cofnięte i chciałbym następnie widzieć uchwalone prawo, które te dekrety zalegalizuje, gdyż dekret jednego prezydenta może być cofnięty dekretem innego.

Dla ks. prof. Michała Poradowskiego (1913-2003), definiującego niektóre podstawowe zagadnienia życia społeczno-politycznego na podstawie chrześcijańskiej filozofii i tradycyjnej nauki Kościoła, pierwszorzędne znaczenie ma cywilizacja. Należy tym samym zaznaczyć, że Poradowski, opisując, czym jest cywilizacja, i charakteryzując różne cywilizacje, opiera się głównie na dorobku naukowym prof. Feliksa Konecznego (1862-1949). Posiłkuje się również tomizmem, szczególnie gdy opisuje relacje człowiek-społeczeństwo i zagadnienie społecznej natury człowieka.

sobota, 20 sierpień 2016 13:53

Rosjanie odpowiedzieli na prowokację

Rosjanie odpowiedzieli na prowokacje w rejonach, które postrzegają jako swoją strefę wpływów. Z dr. Gordonem Hahnem rozmawia Michał Krupa

Dr Gordon Hahn jest członkiem Geostrategic Forecasting Corporation z siedzibą w Chicago oraz American Institute of Geostrategy w Los Angeles. Analityk i konsultant portalu russiaotherpointsofview.com. Jest autorem czterech książek: Russia’s Islamic Threat, Russia’s Revolution From Above, 1985-2000 i niedawno opublikowanej The Caucasus Emirate Mujahedin: Global Jihadism in Russia’s North Caucasus and Beyond. Jest wykładowcą licznych uczelni zachodnich i rosyjskich.

Jak odebrał pan profesor przemówienie Donalda Trumpa na temat polityki zagranicznej, wygłoszone 27 kwietnia br. w Waszyngtonie, a zwłaszcza jego ocenę relacji amerykańsko-rosyjskich?

Trump ewidentnie widzi Rosję jako potencjalne, lecz nie pewne zagrożenie. To pierwsze wynika z faktu, że wspominając po raz pierwszy o Rosji w swoim przemówieniu, Trump stwierdził, że istnieje potrzeba odbudowy amerykańskiego wojska, ponieważ Rosjanie i Chińczycy gwałtownie rozwinęli swój potencjał wojskowy. Drugi aspekt został zaznaczony, gdy Trump powiedział, że Stany Zjednoczone nie są skazane na wrogie relacje z Rosją i że dąży do pokojowego współżycia i przyjaźni z Rosją i Chinami, pomimo poważnych różnic z tymi krajami.

Trump najwyraźniej dostrzega możliwość prowadzenia wspólnie z Rosją wojny przeciwko dżihadyzmowi, na co wskazują jego słowa o rosyjskich doświadczeniach z horrorem islamskiego terroryzmu, jako przykład problemu, gdzie Stany Zjednoczone i Rosja powinny szukać wspólnej płaszczyzny działania na podstawie wspólnych interesów. Można było odnieść wrażenie, że Trump przywoływał reagonowską zasadę pokój przez siłę w relacjach z Moskwą, gdy mówił, że łagodzenie napięć i polepszanie relacji z Rosją wyłącznie z pozycji siły jest możliwe, jak najbardziej możliwe. Wydaje się szczerze zainteresowany wysiłkiem na rzecz nowego odprężenia z Moskwą, czego odbiciem były jego słowa, że straszny cykl wrogości musi się zakończyć i idealnie zakończy się wkrótce. Chce również doprowadzić do modus vivendi z Moskwą, chce ubić interes, który będzie dobry dla Rosji. Bardzo istotny jest fakt, że Trump widzi w ekspansji NATO źródło napięć między Rosją a Zachodem. Tak więc ogłosił plan zwołania, jako prezydent, szczytu NATO w celu omówienia nowych strategii i aktualizacji anachronicznej misji i struktury NATO, wyrosłych z zimnej wojny.

(...)

sobota, 28 maj 2016 20:05

Ameryka jest mu winna przeprosiny

Z okazji 22. rocznicy śmierci Richarda Nixona, przedstawiamy rozmowę Geoffem Shepardem, byłym współpracownikiem prezydenta.

Geoff Shepard jest amerykańskim prawnikiem, autorem i wykładowcą. Ukończył studia prawnicze na Uniwersytecie Harvarda. Znany jest ze swojej pracy w administracji Richarda Nixona, najpierw jako doradca ds. polityki krajowej, a następnie jako członek zespołu obrońców prezydenta (dokonując m.in. wielu transkrypcji słynnych „taśm Nixona”), późniejszej pracy historycznej na rzecz udokumentowania dokonań Nixona w polityce krajowej oraz jako historyk-rewizjonista afery Watergate. Jest autorem dwóch książek ukazujących po raz pierwszy mało znane fakty związane z celami politycznymi przeciwników Nixona i o aferze Watergate, „The Secret Plot to Make Ted Kennedy President: Inside the Real Watergate Conspiracy” i wydanej w ubiegłym roku „The Real Watergate Scandal: Collusion, Conspiracy, and the Plot That Brought Nixon Down”. Mieszka w Pensylwanii.

Watergate był zamachem stanu, który anulował wynik największego osuwiska wyborczego w amerykańskiej historii i zniszczył prezydenta, któremu udało się upokorzyć liberalny establishment. Praca śledcza Geoffa Sheparda odkryła zakopane elementy spisku, który obalił trzydziestego siódmego prezydenta.

Patrick J. Buchanan

W ostatnim czasie, ukazało się wiele książek na temat prezydenta Richarda Nixona. Większość z nich albo przedstawia go w pozytywnym świetle, albo przynajmniej bardziej wyważa ocenę jego osoby i prezydentury. Pana najnowsza książka, „The Real Watergate Scandal: Collusion, Conspiracy and the Plot that Brought Down Nixon” (Prawdziwa afera Watergate: zmowa, spisek i intryga, które obaliły Nixona) jest kolejnym wkładem do ożywionej na nowo dyskusji o Nixonie. Co pana zmotywowało do jej napisania?

Byłem jednym z najmłodszych pracowników administracji Richarda Nixona. Była to moja pierwsza praca po ukończeniu studiów prawniczych. Zawsze byłem zaniekopokojony tym, jak to wszystko się skończyło, zwłaszcza że w moim mniemaniu Amerykanie nie rozumieli, co w istocie się wydarzyło. Straciliśmy ważnie wybranego prezydenta wskutek politycznych szykan. Opuściłem z czasem Waszyngton i podjąłem pracę jako adwokat, lecz wątpliwości pozostały. Około 2002 roku zrozumiałem, że ta garstka ludzi, która miała wiedzę na temat wysiłków obrony prezydenta Nixona, odeszła bez spisania tego, co się wydarzyło. Zdecydowałem, że ta historia musi być opowiedziana. To doprowadziło mnie do opublikowania w 2008 roku mojej pierwszej książki na temat manewrów czynionych przez demokratów w ramach wykorzystywania Watergate do własnych celów. W trakcie moich badań odkryłem dowody rażących wykroczeń ze strony prokuratorów i sędziów zaangażowanych w procesy sądowe związane z aferą Watergate. To skłoniło mnie do napisania mojej najnowszej książki.

Ciągle publikowane są nowe książki o prezydencie Nixonie, zarówno negatywne, jak i pozytywne. Podobnie jak zamach na Kennedy’ego, Nixon ciągle fascynuje. Biorąc pod uwagę taśmy z nagraniami jego rozmów prowadzonych w Białym Domu, prezydentura Nixona jest najbardziej udokumentowaną administracją w historii Stanów Zjednoczonych. Będzie to swoista karma dla przychylnych i nieprzychylnych Nixonowi historyków i analityków jeszcze przez kilka dekad.

(...)

niedziela, 21 luty 2016 00:30

Anglia mojej młodości nie istnieje

Gdy za 300 tys. wyjeżdżających rocznie Brytyjczyków przybywa 300 tys. obcokrajowców z trzeciego świata, de facto zmienia to populację z szybkością 600 tys. w ciągu roku. Demograficznie więc cała nadzieja Anglii leży w Polakach.

Nick Griffin – brytyjski polityk, od 1999 do 2014 lider Brytyjskiej Partii Narodowej, poseł do Parlamentu Europejskiego VII kadencji.

Czy Anglia Twojej młodości zniknęła?

Tak

 

Dlaczego?

sobota, 20 luty 2016 21:01

O Ameryce, Trumpie i Europie

Z Paulem Gottfriedem rozmawia Michał Krupa

Ruch, który tworzy Donald Trump, szybko nie zniknie. Jest to populistyczno- prawicowa reakcja przeciwko obecnej administracji, przeciwko naszym lewicowym edukatorom i przemysłowi kulturowemu oraz wobec niechęci republikańskiego establishmentu do stawiania poważnego oporu lewicy.

Profesor Paul Gottfried (ur. 1941) jest jednym z najbardziej cenionych amerykańskich historyków idei i paleokonserwatywnych myślicieli ostatnich czterdziestu lat oraz autorem 12 książek, w tym przełomowej „Conservatism in America” (2007). Jest głośnym krytykiem neokonserwatyzmu w którym postrzega jako intelektualną i polityczną uzurpację amerykańskiej prawicy. Jego osadzona w tradycyjnym konserwatyzmie analiza nt. kulturowego kryzysu Ameryki i Zachodu zyskała uznanie ze strony m.in b. prezydenta Richarda Nixona, Patricka J. Buchanana, Rona Paula, Russella Kirka czy Tomasa Molnara. Obecnie jest emerytowanym profesorem nauk humanistycznych na Elizabethtown College.

W Polsce ukazał się w 2014 roku, wydany przez wydawnictwo Wektory zbiór esejów Paula Gotfrieda, zatytułowany „Wojna i demokracja”.

Donald Trump prowadzi w sondażach. Jego popularność jest wybuchowa, a pojęcie „milcząca większość” powróciło do głównego nurtu. Coraz bardziej wygląda na republikańskiego nominata. Jakie czynniki przyczyniają się do jego popularności? Czy ma poważną szansę na objęcie urzędu prezydenta?

Nie wiem, czy Trump byłby w stanie wywalczyć zwycięstwo nad Demokratami. Niemniej ruch, który tworzy Trump, szybko nie zniknie. Jest to populistyczno-prawicowa reakcja przeciwko obecnej administracji, przeciwko naszym lewicowym edukatorom i przemysłowi kulturowemu oraz wobec niechęci republikańskiego establishmentu do stawiania poważnego oporu lewicy. Animozja, jaką Trump wzbudza na lewicy, jest całkowicie zrozumiała, jak również nienawiść, którą wywołuje wśród neokonserwatystów. Ci zaś należą do tego segmentu lewicy, któremu udało się przejąć i okupować nasz ruch konserwatywny od lat osiemdziesiątych. Neokonserwatyści woleliby mieć kandydata, który podziela ich stanowisko, tj. takiego, który nie zagroziłby kulturowej lewicy, będzie zaspokajał potrzeby bogatych darczyńców i rozpętywał wojny w imię „praw człowieka” po namowie ze strony neokonserwatywnych „doradców”.

Jim Gergahty na łamach „National Review” nazwał Trumpa następcą Pata Buchanana. Jako bliski współpracownik Buchanana, czy podziela pan profesor ten pogląd?

Trumpa można określić, jako „miękkiego Buchanana”. Nie ma jego elokwencji, religijnych przekonań i prawdziwego tradycjonalizmu. Podobny jest do Buchanana w tym sensie, że ma populistyczny, antyestablishmentowy styl i przemawia do klasy robotniczej jako ofiary niekontrolowanej polityki imigracyjnej. W przeciwieństwie do Trumpa, Buchanan ma wyraźny kanon zasad, ale z drugiej strony nigdy nie był w stanie wzbudzić tak masowego poparcia, jakim cieszy się Trump. To naprawdę wstyd, że sprawy potoczyły się w ten sposób. Wolałbym widzieć Pata mającego szansę na prezydenturę.

(...)

sobota, 20 luty 2016 20:57

Trump ex machina

Z Jamesem Kirkpatrickiem rozmawia Michał Krupa

Elity nie wiedzą, jak sobie z Trumpem poradzić – jego postawa traktowana jest w kategoriach zdrady własnej klasy społecznej i nienawidzą go za to, jednak nie mogą go ignorować.

James Kirkpatrick pracował jako oddolny organizator dla licznych konserwatywnych organizacji oraz udziela się w konserwatywnych mediach. Pracował również jako asystent w Kapitolu. Jest stałym publicystą portalu vdare.com. Pracował też z różnymi segmentami amerykańskiej prawicy – od neokonserwatystów po libertarian i tzw. nacjonalistycznych dysydentów.

Jakie czynniki stoją za popularnością Donalda Trumpa?

Pierwszym i najważniejszym czynnikiem jest imigracja. Jest czymś niebywałym, że Partia Republikańska wielokrotnie starała się narzucić akceptację dla amnestii imigracji [nielegalnych imigrantów – przyp. tłum.] swoim własnym wyborcom. Pomimo tego, że przeszkadzano tym procesom, nie wydaje się, żeby ktokolwiek na establiszmentowej prawicy wyciągnął odpowiednie wnioski. Zamiast tego zaczęli rozprawiać się z własnymi wyborcami, posuwając się nawet do wyciszania antyimigranckich patriotów na takich konferencjach jak CPAC 1). Zostało to dostrzeżone przez ludzi na dołach i spowodowało wybuch frustracji, ale nie było nikogo w ruchu konserwatywnym, kto by asertywnie o tych kwestiach mówił. Nic dziwnego, skoro to, co ja nazywam korporacją Konserwatyzm, jest finansowane przez tych samych darczyńców, którzy finansują takie osoby, jak Marco Rubio.

Trump, jako ktoś spoza establiszmentowej prawicy, kto nie potrzebuje finansowania, ma wyjątkową swobodę w tej kwestii. Tak więc, gdy zaczął mówić o imigracji, natychmiast doły zaczęły się gromadzić wokół niego. On jest zupełnie wyjątkowy, nikt inny nie mógł tego zrobić. Establiszmentowa prawica stworzyła system, który ma powstrzymać tego typu zjawiska, lecz nie dotyczy to Trumpa.

Drugim czynnikiem jest politycznie niepoprawny styl Trumpa. Bawi się mediami i otwarcie z nich drwi. Lewicowi aktywiści chcą uderzyć w interesy Trumpa, a on ich zwyczajnie rozjeżdża niczym walec parowy. Gdy ktoś go atakuje, oddaje dwa razy mocniej. Dla konserwatystów, którzy są przyzwyczajeni widzieć, jak ich domniemani przywódcy specjalizują się w grzecznym przegrywaniu i przepraszaniu, czymś wręcz upajającym jest widzieć kogoś walecznego i odnoszącego zwycięstwa. Trzecim czynnikiem jest zwyczajna frustracja wynikająca z apatii Republikanów i braku zmiany czegokolwiek, pomimo tego że kontrolują Kongres. Republikanie odnieśli ogromne zwycięstwo w ostatnich wyborach po tym, jak obiecali walczyć z amnestią Obamy [dla nielegalnych imigrantów – przyp. tłum.], a potem złożyli broń. Paul Ryan, który niegdyś był dla wielu konserwatystów postacią heroiczną, został wybrany spikerem Izby Reprezentantów i pierwszą rzeczą, którą zrobił, było uchwalenie ustawy finansującej wszystkie programy Obamy, lecz bez środków na płot graniczny. Wiele osób zwraca się ku Trumpowi, ponieważ nie ufa nikomu w Partii Republikańskiej czy też w ruchu konserwatywnym. Postrzegają ów ruch jako samolubne oszustwo. I mają rację.

Wreszcie osoba samego Trumpa. Nigdy nie było takiej osoby jak on. Był już gwiazdą, więc media nie mogą go ignorować. Jest bogaty, więc nie mogą go odciąć. Ma bezpośredni dostęp do mediów. Od dekad utrzymuje relacje z wpływowymi ludźmi. Zasadniczo jest kimś z elity medialnej, kto się zbuntował. Elity nie wiedzą, jak z tym sobie poradzić – jego postawa traktowana jest w kategoriach zdrady własnej klasy społecznej i nienawidzą go za to, jednak nie mogą go ignorować. Trump jest też wyjątkowo histeryczny. Jego wiece są zabawnymi widowiskami. To tak jakby oglądać mieszankę komika stand-up, kaznodziei i generała przemawiającego do swoich żołnierzy. Charyzma jest wyjątkowa przebojowa.

A jednak siły jemu przeciwne są tak potężne, że i to może nie wystarczyć.

1) Conservative Political Action Conference.

(...)

piątek, 27 listopad 2015 20:32

Smutek odchodzącego świata

Z prof. Thomasem Flemingiem rozmawia Michał Krupa

Prof. Thomas Fleming – katolicki tradycjonalista i paleokonserwatywny myśliciel, były Przewodniczący Rockford Institute, redaktor „Chronicles: A Magazine of American Culture”. Autor sześciu książek.

Większość polskich tzw. ekspertów od Rosji dezinformowała opinię publiczną i de facto uczynili z Polski kraj frontowy. Rosja nigdy nie chciała, aby Polska była krajem frontowym, ale paranoiczna wizja Rosji Zbigniewa Brzezińskiego stała się samospełniającym się koszmarem. „Zbig” zrobił z Ukrainy drugi Afganistan, a z Polski drugi Pakistan – drugi raz po pierwotnej akcji wspierania afgańskich mudżahedinów w latach 1979-1980, gdy był przy władzy.

Jakim krajem są Stany Zjednoczone po ośmiu latach prezydentury Baracka Obamy?

Gdy Barack Obama został wybrany prezydentem, reakcje były podzielone w zależności od afiliacji partyjnej. Demokraci, szczególnie ci, którzy należeli do mniejszości etnicznych, oczekiwali natychmiastowego polepszenia ich warunków życia i szybkiej możliwości rozwoju. Oczekiwali również rychłego zakończenia militarnego awanturnictwa, które charakteryzowało prezydenturę jego poprzednika. Republikanie, przeciwnie, obawiali się wyższych podatków, które w połączeniu z socjalistycznymi propozycjami Obamy, doprowadziłyby do gospodarczej stagnacji i utraty szansy życiowego rozwoju. Jak się okazało, Demokraci całkowicie się mylili, a Republikanie byli zbyt optymistyczni. Czarni i latynoscy wyborcy nie uzyskali niczego poza większym oburzeniem, amerykańscy żołnierze nadal walczą w Afganistanie, a zainicjowana przez Amerykę „Arabska Wiosna” spowodowała nieopisane zniszczenia w Afryce Północnej i na Bliskim Wschodzie. Częściowe ożywienie gospodarcze jest powolne i niezadowalające, a klasa średnia wiąże teraz swoje nadzieje z wyborem Republikanina na prezydenta, który najprawdopodobniej nie zrobi nic, aby cofnąć rewolucję, która przetoczyła się przez kraj przez ostatnie osiem lat. Ameryka jest obecnie krajem gdzie obywatele – szczególnie ci z Południa i chrześcijanie – są zobligowani nienawidzić swojej historii i tożsamości.

Wielu konserwatystów, szczególnie w świetle ostatniej decyzji Sądu Najwyższego legalizującej tzw. małżeństwa homoseksualne, twierdzi, że wojna kulturowa w Ameryce dobiegła końca i lewica wygrała. Niektórzy proponują tzw. opcję benedyktyńską, według której chrześcijanie powinni odwrócić się od otaczającego ich liberalizmu i zacząć tworzyć zamknięte wspólnoty moralnej ortodoksji. To zbiega się ze słynnym libertariańskim postulatem „nieregulowania małżeństwa”, implikując tym samym, że rząd nie ma żadnej roli do odegrania w ochranianiu i promocji instytucji małżeństwa. Jednak, gdy spojrzymy na klasyczną filozofię państwa, która leży w samym sercu Christianitas – lub pozostałościach tejże – nie tylko, że chrześcijanie nie powinni odwracać się od świata, lecz również władza ma moralny obowiązek karania zła i promowania cnoty, w ten sposób przyczyniając się do „wspólnego dobra” społeczności. Czy nie jest tak, że obie te opcje są niczym innym jak zwykłą kapitulacją w obliczu kulturowej hegemonii liberalizmu?

Całkowicie nie zgadzam się z libertariańską argumentacją. Wspólnota polityczna (termin „państwo” ma wiele specyficznie historycznych konotacji, które ograniczają jego użyteczność) istnieje, jak to św. Tomasz z Akwinu genialnie wydedukował od Arystotelesa, w celu stworzenia warunków sprzyjających prawemu życiu. Nie jest w stanie skutecznie narzucić cnoty, ale poprzez zabezpieczenie praw własnościowych, ustanowienie rządów prawa, sprzyjanie cnocie i oponowanie przeciwko występkom, zachęca swoich obywateli do prawego i dobrego życia.

Tzw. opcja benedyktyńska ma więcej zalet po swojej stronie, ale bazuje na złudzeniu, że Zachód zasadniczo był kwitnącą i moralnie nienaruszoną kulturą aż do czasów najnowszych (np. do lat 60. lub, w bardziej skrajnych przypadkach, do lat 20.). De facto kampania na rzecz podważenia i zniszczenia Christianitas była projektem renesansowych i oświeceniowych intelektualistów, którzy ciągle są chwaleni przez katolickich teologów, którzy nawet obecnie przywołują antykatolicką terminologię praw człowieka, demokracji i równości. Dopóki Montaigne, Locke, Kant, Hegel, Husserl i Sartre są akceptowalni w katolickich kręgach, dopóty ich członkowie nie wniosą nic użytecznego do dzieła kontrrewolucji, które jako jedyne może uratować Europę i Amerykę Północną.

(...)

startPoprzedni artykuł12Następny artykułkoniec
Strona 1 z 2

Nasza strona używa plików cookies. Jeśli przeglądasz nasze strony równocześnie wyrażasz zgodę na korzystanie z nich.Więcej o naszej polityce prywatności Polityka prywatności. Korzystanie z tej strony wymaga akceptacji plików cookie.