Adam Maksymowicz

Adam Maksymowicz

wtorek, 29 czerwiec 2010 22:31

Zapomniana wielkość

W literaturze polskiej nie brakuje uznanych i wielkich pisarzy oraz poetów.

wtorek, 29 czerwiec 2010 12:52

Skarb Frankensteina

Z Frankensteinem kojarzą się na ogół wydarzenia niesamowite, dziwne i pełne grozy. Wydawałoby się, że dalekie Alpy, w których rozgrywa się osiemnastowieczny dramat klasycznej powieści Mary Shelley, nie mają nic wspólnego z małym miasteczkiem położonym u stóp Sudetów, noszącym przez 600 lat, aż do 1945 roku, nazwę Frankenstein. W obu wypadkach, zarówno nazwisko bohatera książki, jak i nazwa miejscowości, ma francuskie pochodzenie. Dziś są to Ząbkowice Śląskie.

wtorek, 29 czerwiec 2010 12:42

Hrabia z salonu

Urok osobisty, kultura słowa, muzyczny talent, lwowski akcent, profesjonalizm i pasja, z jaką uprawiał swój zawód artysty, zjednywały hrabiemu Wojciechowi Dzieduszyckiemu sympatię prawie wszystkich wrocławian. Ci, którzy nie przyłączali się do zgodnego chóru jego chwały, stanowili całkowity margines stolicy Dolnego Śląska. Stąd jego liczne nagrody, wyróżnienia, stałe felietony w prestiżowych czasopismach, liczne wywiady, występy i inne splendory, niedostępne dla przeciętnego śmiertelnika. Jednym z ostatnich sukcesów hrabiego było przyznanie mu w 1999 roku tytułu Honorowego Obywatela Miasta Wrocławia oraz odsłonięcie wybudowanego jego staraniem pięknego pomnika Fryderyka Chopina postawionego w Południowym Parku miasta. Przez wiele lat w Dusznikach Zdroju organizował Festiwale Szopenowskie. Po dzień dzisiejszy wielu młodych artystów zabiega o jego przychylność i we wszystkim naśladuje swojego mistrza. Salon był żywiołem hrabiego, w którym czuł się, jak ryba w wodzie.

wtorek, 29 czerwiec 2010 12:39

Węgierska droga do wolności

Powstanie 1956 roku w Budapeszcie pamiętam, jako pierwszą przeprowadzoną na tak wielką skalę, próbę wyrwania się z pęt wspólnego dla nas wroga. Warszawa w tym czasie żyła pełnią wolności, o jakiej przedtem i długo, długo potem nikt nie śmiał marzyć. Polacy przyjeżdżający z węgierskiej stolicy często nawet w obecności dygnitarzy z Biura Politycznego otwarcie i bez żadnych aluzji opowiadali publicznie o tym, jak rosyjskie czołgi tratują i rozjeżdżają węgierską rewolucję, która zapragnęła wolności. Polskie gazety wobec obezwładnionej wtedy cenzury pokazywały zdjęcia z Budapesztu, gdzie na czterech rogach rynku stały sowieckie czołgi przy absolutnej wokół nich pustce. Budapeszt był martwy. W tej sytuacji spontaniczne oddawanie krwi, pieniędzy, lekarstw, koców i żywności było patriotycznym obowiązkiem każdego, kto chciał, aby Węgry były równie wolnym krajem, jak Polska. Potem zarówno w Polsce, jak i na Węgrzech przystąpiono do zawracania z drogi do wolności. U nas powoli, łagodnie i coraz bardziej twardo, tam rozstrzeliwano, maltretowano i skazywano na długoletnie więzienia. Tysiące ludzi uciekło z socjalistycznego piekła, przez otwartą granicę węgiersko-austriacką. Wielcy tego świata biernie przyglądali się węgierskiej tragedii. Dla nas było to - a może nawet i nadal jeszcze jest – poważnym ostrzeżeniem przed liczeniem na jakąkolwiek istotną pomoc ze strony wolnych państw Zachodu. Głęboki ślad tych represji na Węgrzech widać było jeszcze 33 lata później, kiedy u nas już kilka miesięcy był rząd Mazowieckiego, tam w urzędach wisiał jeszcze portret Lenina. Węgierskie powstanie 1956 roku nie byłoby możliwe, gdyby nie długoletnia, a nawet wielowiekowa tradycja narodowa własnej drogi do wolności. Na tej drodze splatają się polskie i węgierskie losy, które warto poznać, a nawet naśladować i podziwiać.

poniedziałek, 21 czerwiec 2010 19:12

Niemiecka histeria

Nie inaczej można nazwać niemieckie reakcje na uprawnione ostrzeżenie polskich patroli granicznych na Bałtyku w stosunku do spacerowego statku "Adler Dania", który w dniu 17.10.br., na polskich wodach terytorialnych nie poddał się kontroli celnej, a następnie odpłynął z naszymi celnikami. Wystrzelenie rakiet ostrzegawczych przez polską Straż Graniczną zostało w Niemczech uznane, jako ostrzelanie statku z broni palnej. Ostre wypowiedzi w tej sprawie polityków niemieckich, że incydent ten mocno zaciąży na stosunkach polsko-niemieckich, jest próbą odwrócenia winy od niemieckiego kapitana. Wystrzelenie w powietrze rakiety świetlnej, to jednak nie to samo, co ostrzelanie statku. W ten sposób postępując, strona polska nie będzie mogła np. z okazji Dnia Morza wystrzelić sztucznych ogni, bo może być to odebrane przez niemiecką stronę jako np. wypowiedzenie wojny!! Nie możemy, jako suwerenny kraj, który liczy się ze swym potężnym sąsiadem, być jego europejską kolonią, w której wszystko ma być tak zorganizowane, jak życzą sobie tego Niemcy! Jest jasne, że z naszej strony musimy uwzględniać, tak jak jest to możliwe zwyczaje i życzenia naszego zachodniego sąsiada, lecz oczekujemy też poszanowania choćby elementarnych zasad wzajemności między naszymi krajami.

poniedziałek, 21 czerwiec 2010 18:26

Bez złudzeń i niedomówień

Pogarszające się w ostatnich latach polsko-niemieckie relacje mają też swoje mało dostrzegalne pozytywne strony dla obu partnerów. Po prostu przestano udawać, jak było to przedtem, że jesteśmy już przyjaciółmi, których po prostu nic nie dzieli. Jak wiadomo, ukrywanie problemów rodzi nowe komplikacje, z reguły gorsze niż poprzednie. I z tego punktu widzenia wyrażenie polskich pretensji i zarzutów oraz negatywnych niemieckich opinii na ten temat uważam za rzecz potrzebną i pozytywną, w dłuższej perspektywie wiodącą jednak do wzajemnego porozumienia. Będzie ono tym trwalsze, im lepiej będą obie strony uwzględniać wzajemne interesy, opinie, doświadczenia i poglądy.

poniedziałek, 21 czerwiec 2010 18:21

Autograf "Mazurka Dąbrowskiego"

Bez żadnych wspomnień i uroczystości 15 października br. minęła osiemdziesiąta rocznica wydania Okólnika Ministra Wyznań Religijnych i Oświecenia Publicznego wprowadzającego, jako obowiązujący w szkołach, tekst hymnu narodowego. Dopiero kilka miesięcy później, 26 lutego 1927 roku, ten sam tekst i melodię Ministerstwo Spraw Wewnętrznych ogłosiło jako oficjalnie obowiązujący hymn narodowy i państwowy Polski. Z tej okazji warto przypomnieć dni chwały "Mazurka Dąbrowskiego", który od czasów Napoleona nierozerwalnie związany jest z naszą historią.

poniedziałek, 21 czerwiec 2010 16:56

Węgiel dobywa Zagłębie

Węgiel dobywa Zagłębie,
Zagłębie dobywa śmierć.

(Władysław Broniewski, Zagłębie Dąbrowskie)

poniedziałek, 21 czerwiec 2010 16:43

Pomnik w Raciborzu

Dziś o duchownych, duszpasterzach, księżach i biskupach pisze i mówi się przeważnie w kategoriach sensacji ukazującej najczęściej ich słabości, ułomności i niedoskonałości charakteru, widoczne w starciu z komunistyczną machiną bezpieczeństwa. Zapomina się wtedy, że pomimo głośnych nazwisk tych ludzi stanowili oni zaledwie ułamek procenta tych, którzy w imieniu Kościoła stawili czoła nieludzkiemu systemowi, jaki po drugiej wojnie światowej zapanował w Polsce. Jednym z tych niezłomnych księży, o których dziś mało się pamięta, był biskup polowy Wojska Polskiego ks. arcybiskup Józef Gawlina. Syn ziemi śląskiej. Urodzony 17 listopada 1892 roku w Strzybniku koło Raciborza. Miasto to w uznaniu dla zasług tej niezwykłej postaci dla Wojska Polskiego i polskiej emigracji wystawiło mu pomnik.

środa, 02 czerwiec 2010 12:17

Berlinka

Jednym z ważnych elementów drugiej wojny światowej stał się rabunek dzieł kultury narodowej. Wiele polskich i zagranicznych dóbr stanowiących o naszej tożsamości narodowej nigdy nie wróciło do muzeów, bibliotek i wyższych polskich uczelni, skąd zostały wywiezione przez niemieckich, a potem i sowieckich okupantów. Tak się jednak złożyło, że pod koniec tej wojny w bitewnym kurzu odwróconego blitzkriegu najcenniejsze zbiory niemieckiej kultury narodowej wpadły w polskie ręce i do dziś przechowywane są w zbiorach Uniwersytetu Jagiellońskiego w Krakowie. Były to zbiory z berlińskich muzeów wywiezione na Dolny Śląsk w celu ich ocalenia przed alianckimi bombardowaniami. Z tego względu noszą one ogólną nazwę "Berlinka". Podstawowe informacje na temat tego zbioru zaczerpnięto z czasopisma "Inne Oblicza Historii"*. Są one jednak tak mało znane, a ostatnio nawet zagrożone, że warto o nich poinformować szerszą opinię publiczną, w celu niedopuszczenia do jej wywiezienia do Niemiec.

Nasza strona używa plików cookies. Jeśli przeglądasz nasze strony równocześnie wyrażasz zgodę na korzystanie z nich.Więcej o naszej polityce prywatności Polityka prywatności. Korzystanie z tej strony wymaga akceptacji plików cookie.