×

Ostrzeżenie

JUser::_load: Nie można załadować danych użytkownika o ID: 62.
poniedziałek, 25 styczeń 2010 22:38

Kościół 2010

Napisane przez
Miniony rok był pod wieloma względami przełomowy dla Kościoła katolickiego. Liczne ataki na Ojca Świętego, szczególnie częste w pierwszej połowie 2009 roku, nie doprowadziły do zmiany kursu nawy Piotrowej. Wielki i niezatapialny ? wbrew nadziejom jego wrogów ? okręt płynie wbrew falom; jest to zresztą w żegludze znacznie bezpieczniejsze od ulegania im.


Kościół jednak walczący?
Tradycja dzieli Kościół na trzy części: Kościół triumfujący ? czyli świętych w niebie; Kościół cierpiący ? dusze czyśćcowe, oraz Kościół walczący ? czyli tych, którzy na ziemi dopiero walczą o swoje zbawienie. W ostatnich dekadach zwykło się zastępować to trzecie pojęcie ?Kościołem pielgrzymującym?. Brzmi to bardziej strawnie w dobie wszechobecnego ?dialogu? i szalejącego pacyfizmu. Samo pojęcie ?Kościół pielgrzymujący? nie zawiera w sobie fałszu. Owszem ? wszyscy katolicy dążą do określonego celu w niełatwej pątniczej drodze. Przecież pielgrzymi trudzili się niemało, walczyli z przeciwnościami losu, z własnymi słabościami, a nierzadko także ze zbójcami lub wrogami Kościoła (krucjaty ? to były zbrojne pielgrzymki!). Sęk w tym, że współcześnie słowo ?pielgrzymka? kojarzy się coraz częściej nie z włosiennicą, sandałami, mozołem i walką, ale z pielgrzymką lotniczą lub autobusową, połączoną ze zwiedzaniem atrakcyjnych miejsc i kąpielą w ciepłym morzu. Nie chcę występować przeciwko takiej formie podróżowania do miejsc świętych: lepsze to niż nic. Jednak jeżeli takie ma być skojarzenie z Kościołem, nieporozumienie robi się tragiczne. Pielgrzymka lekka, przyjemna, nie męcząca, wygodna i szybka? To się kojarzy z wszystkimi cechami dróg prowadzących do piekła; wszak do nieba idzie się wąskim, ciernistym szlakiem, ścieżką zacieśnioną bardziej niż kiedykolwiek przez zepsucie świata ? te słowa św. Ludwika Marii Grignion de Montfort z XVII wieku dziś są jeszcze aktualniejsze. Tenże święty pisał dalej: Na czele dobry Nauczyciel, idzie boso, z głową ukoronowaną cierniami, cały zakrwawiony, obarczony ciężkim Krzyżem.

Wydaje się, że po próbie zaprzyjaźnienia się ze światem Kościół powraca na swoje zwykłe stanowisko: być w kontrze do świata. Ważna wydaje się tutaj różnica pomiędzy stylem papieża Jana Pawła II a stylem papieża Benedykta XVI. Jakkolwiek bowiem poprzedni Ojciec Święty wielokrotnie upominał nas (Polaków, Europejczyków, ludzkość?), jego głos był słabo słyszany. Owszem, wszyscy pamiętają: po maturze kremówki ? ale już wołanie papieża do Polaków, aby bronili krzyża w szkole, urzędzie, szpitalu, kiepsko zakorzeniło się w pamięci narodu (ostatnio nadarzyła się okazja do ich przypomnienia). Benedykt XVI, jak mi ktoś powiedział, bardzo lubi czekoladowy tort Sachera. Nikt jednak nie uczyni z tego faktu charakterystycznego rysu jego pontyfikatu? Przed blisko rokiem Dominik Zdort w znakomitym artykule opublikowanym w ?Rzeczpospolitej?1 zauważył, że dobiegło końca fikcyjne zawieszenie broni pomiędzy Kościołem a coraz bardziej liberalnym światem. Nazwał to wydarzenie właśnie ?końcem epoki kremówkowej?. Coraz więcej katolików dostrzega też, że życie jest walką (vivere est militare) ? a jeśli także pielgrzymką, to z pewnością nie samolotową.

Chrystianofobia
Roberto de Mattei, autor wydanej ostatnio w Polsce Dyktatury relatywizmu, pisze:

Między chrześcijaństwem a sekularyzmem istnieje antagonizm nie do pokonania. Sprzeczność, o której mowa, ma swoje źródło w chrześcijańskiej koncepcji dziejów. Kościół, podobnie jak sam jego Założyciel, pozostaje ?znakiem sprzeciwu? (Łk 2,34) i nie może pogodzić się z czymś, co nazywamy ?duchem tego świata?. Jedną z przyczyn osłabienia katolicyzmu w drugiej połowie XX wieku jest właśnie zatracenie tej wizji chrześcijaństwa walczącego. Wiąże się to również z upadkiem zdrowej teologii historii. (?) wielu katolików zmieniło swoje nastawienie do współczesnej rzeczywistości, podejmując z nią z gruntu fałszywy, bo nie mogący przynieść niczego dobrego, dialog. Jakie są tego efekty, doskonale widać choćby po tym, że proces dechrystianizacji w ogóle nie uległ zahamowaniu. Wrogość wobec religii osiągnęła natomiast takie rozmiary, że w całkiem usprawiedliwiony sposób można mówić o ?chrystofobii?, a także o (?) ?dyktaturze relatywizmu?. Wyznawcy doktryny ?antychrystianizmu? dążą do tego, aby całkowicie wyeliminować wszelkie ślady obecności religii chrześcijańskiej w życiu publicznym. Stosują w tym celu najzwyklejszy terror psychologiczny z jednej i represje sądowe z drugiej strony, co może oznaczać tylko jedno ? że jest to preludium do nowej epoki prześladowań uczniów Chrystusa.

Od skazania Polski przez Europejski Trybunał Praw Człowieka po pozwie Alicji Tysiąc minęły dwa lata. Jednak całkiem niedawno polski sąd dopisał do tej sprawy tragikomiczny epilog, skazując ?Gościa Niedzielnego? za krytykę tamtego wyroku. Absurd tym większy, że sądowe uzasadnienie nijak miało się do treści zaskarżonego artykułu w ?Gościu?. Całkiem niedawno Trybunał w Strasburgu skazał Włochy za ?straty moralne? spowodowane przez wiszące w tamtejszych szkołach krzyże. Wkrótce potem nasi rodzimi antyklerykałowie, powołując się na wyrok strasburski, wyruszyli na wojnę przeciwko krzyżom w naszych szkołach ? do tematu wrócę za chwilę. Uniwersytet w Hadze poszedł nieco dalej, rezygnując z innego ostentacyjnie chrześcijańskiego symbolu: bożonarodzeniowej choinki. Tylko czekać, aż państwo zabroni tych obrzydliwych ?świętych mikołajów?, którzy wprawdzie nie mają z chrześcijaństwem nic wspólnego, ale się kojarzą. Absurdy można mnożyć ? czy np. europejskie prawo nie powinno wymusić zmiany nazwy województwa świętokrzyskiego? Te absurdy do pewnego momentu śmieszą ? niestety, później stają się rzeczywistością. W Wielkiej Brytanii forsowany jest projekt ustawy równościowej, w myśl której nie można dyskryminować kandydatów na kapłanów ze względu na płeć i ?orientację seksualną?. Izba Gmin odrzuciła protesty Kościoła w tej sprawie; jeżeli podobne będzie stanowisko Izby Lordów (sprawa rozstrzygnie się już po zamknięciu tego numeru ?Opcji?), otworzy się droga do skazywania biskupów na kary więzienia i grzywny ? skoro będą ?upierać się? przy katolickim poglądzie na kapłaństwo. Ta sama ustawa zakłada usunięcie krzyży już także z prywatnych katolickich szkół czy przychodni; bo pracownik nie - katolik mógłby czuć się nieswojo. Jesteśmy naprawdę o mały krok od zakazu posiadania krzyża w domu ? bo przecież może do nas przyjść hydraulik ateista...

(...)

1 Artykuł ten pozostaje wciąż aktualny i wart lektury. Dostępny jest póki co na stronie http://www.rp.pl/artykul/61991,259923_Koniec_epoki__kremowkowej.html
Czytany 2213 razy
Zaloguj się, by skomentować

Nasza strona używa plików cookies. Jeśli przeglądasz nasze strony równocześnie wyrażasz zgodę na korzystanie z nich.Więcej o naszej polityce prywatności Polityka prywatności. Korzystanie z tej strony wymaga akceptacji plików cookie.