×

Ostrzeżenie

JUser::_load: Nie można załadować danych użytkownika o ID: 62.
środa, 29 wrzesień 2010 17:28

Od Redakcji

Napisane przez

Gdyby ktoś chciał się dowiedzieć na podstawie codziennej prasy bądź komentarzy telewizyjnych, jakie są zasadnicze problemy i wyzwania stojące przed Polską w drugiej połowie 2010 roku, mógłby dojść do wniosku, że najważniejszym problemem jest sprawa krzyża na Krakowskim Przedmieściu. Gdyby nie ta uciążliwa kwestia, nasz kraj byłby krainą mlekiem i miodem płynącą, oazą dobrobytu pod rządami umiłowanych przywódców, uśmiechających się dobrotliwie ze szczytu schodów. Innym, nie mniej zaprzątającym uwagę mediów problemem są perturbacje w największej partii opozycyjnej. Co zrobi jej prezes, kogo pokocha, kogo odrzuci, co komu powie ? to zdarzenia, które gorączkowo komentują najwybitniejsi komentatorzy polityczni.

I oto sytuacja niespotykana w całej zachodniej demokracji: zamiast prześwietlać poczynania rządzących, patrzeć im na ręce, rozliczać z wyborczych obietnic, niemal wszystkie media prywatne i publiczne śledzą działalność opozycji, która nie ma żadnego realnego wpływu narządy. Można to rozumieć na dwa sposoby: albo obecna władza jest tak doskonała, że nie ma żadnego powodu poświęcać jej czasu, albo też dziennikarze mają jakiś interes w tym, aby skupiać uwagę swoją ? a przez to publiczności ? na rzeczach nieistotnych. Która odpowiedź jest poprawna? Odpowie na to czas. Ten bowiem płynie nieubłaganie, a wraz z nim rośnie nasze zadłużenie. Dziś polski dług wynosi około 740 miliardów złotych, z czego odsetki sięgają rocznie 35 miliardów. Oznacza to, że na każdego Polaka ? włącznie z niemowlętami ? przypada jakieś 20 tysięcy złotych. Dług ten przyrasta w tempie 250 milionów złotych dziennie, niezależnie od tego, czy rząd podejmuje jakieś decyzje, czy też trwa w błogiej bezczynności, jak to się dzieje od czasów objęcia władzy przez ?aferałów? z PO. 250 milionów dziennie to więcej niż 100 milionów w ciągu godziny, a więc nieco ponad półtora miliona na minutę. Inaczej mówiąc, co minutę wyciekają z naszego państwa pieniądze pozwalające na zakup niezłej willi bądź porsche carrera GT, jednego z najdroższych samochodów świata. Oczywiście całą tę niewyobrażalną kwotę ktoś kiedyś będzie musiał spłacić. Z pewnością nie będą to rządzący, zaciągający te długi pod zastaw naszej przyszłej pracy, lecz zwykli obywatele. Problem polega na tym, że dla samego zastopowania przyrostu długu nasz kraj musiałby ascetycznie powstrzymać się od kolejnych pożyczek i np. produkować dziennie 1440 egzemplarzy porsche carrera, znajdując na nie nabywców. Ponieważ jest to rzecz niewyobrażalna, można podejrzewać, że dług nie tylko nie zostanie powstrzymany, ale będzie rósł dalej. W rezultacie nie tylko my, ale i kolejne pokolenia będą musiały, chcąc nie chcąc, odrabiać coraz wyższą pańszczyznę, aby go spłacić. A ponieważ nie ma ucieczki z tej wciąż zaciskającej się pętli, pozostaje nam jedynie liczyć na to, że czeka nas ? mówiąc słowami Greka Zorby ? piękna katastrofa.

Czytany 2376 razy

Więcej w tej kategorii: Ostateczne rozwiązanie »
Zaloguj się, by skomentować

Nasza strona używa plików cookies. Jeśli przeglądasz nasze strony równocześnie wyrażasz zgodę na korzystanie z nich.Więcej o naszej polityce prywatności Polityka prywatności. Korzystanie z tej strony wymaga akceptacji plików cookie.