środa, 03 listopad 2010 12:19

Oblicza serwilizmu

Napisane przez

Coraz powszechniejsza jest opinia o płynącym ze strony mediów zagrożeniu dla demokracji i wolności słowa w Polsce. Część z nich, zamiast „pilnowania” rządzących i uczciwego informowania społeczeństwa o działaniach władzy, a taka powinna być rola mediów w demokracji, zajmuje się zwalczaniem opozycji i narzucaniem społeczeństwu „jedynie słusznych” poglądów. Następuje powrót do praktyk z czasów PRL, gdy media stanowiły integralną część systemu komunistycznego, a większość dziennikarzy było „żołnierzami frontu ideologicznego”.

Jednym z powodów takiego stanu jest brak lustracji tego środowiska, mimo że w PRL z komunistyczną Służbą Bezpieczeństwa współpracowała większość dziennikarzy. Wielu z TW funkcjonuje w mediach nadal, a najbardziej wartościowi podobno zostali przejęci w latach 90. przez Urząd Ochrony Państwa i do dziś współpracują ze służbami specjalnymi. W niektórych mediach, przy dużym udziale dziennikarzy, wrócił PRL.

W artykule przedstawiam dwie postawy dziennikarskie (dane osobowe są tu mniej istotne). Pierwszą postawę, dziennikarza z czasów PRL, Jerzego M., opisał śp. Jerzy Dobrowolski w swoich pamiętnikach. Drugą postawę, często spotykaną dziś w mediach, reprezentuje Arkadiusz F., publikujący w lokalnym dzienniku „Polska. Gazeta Wrocławska”. Fragmenty z jego cotygodniowej twórczości cytuję poniżej. Dodam, że mocodawcą Jerzego M. była władza komunistyczna, mocodawcą Arkadiusza F. Grupa Wydawnicza PolskaPresse, wchodząca w skład niemieckiego koncernu medialnego Verlagsgruppe Passau. 

Osobnik z brodą

W swoich Wspomnieniach moich pamiętników śp. Jerzy Dobrowolski, aktor, reżyser, satyryk i kabareciarz, wnikliwy obserwator życia w PRL, zamieścił m.in. opinię o Jerzym M. (dane osobowe na s.132 Wspomnień), jednym z tych współpracowników Służby Bezpieczeństwa, którzy m.in. preparowali dla bezpieki radiowe nagranie z Radomia z 3 grudnia 1981 r. z posiedzenia Komisji Krajowej Solidarności. Poniżej obszerny fragment tej oceny:

Jest taki osobnik z brodą, który mówi o sobie – Jerzy M. Z założenia Jerzy M. – publicysta radia i TV – używany jest, jak wielu jego kolegów, do kolejnych prób robienia wody z mózgów obywateli, udowadniania, czy ja wiem, że żaba jest w zasadzie jeleniem na przykład lub odwrotnie, w zależności od bieżących potrzeb partii, oraz do stałej apoteozy tej partii... Jot M. wyprzedził epokę i zdystansował kolegów. On pierwszy dostrzegł, że dotychczasowa rywalizacja między publicystami już wkrótce nie będzie wystarczająca dla utrzymania się nie tylko w czołówce, ale w ogóle w zawodzie, jeżeli tak to można nazwać. Zrozumiał, że nie wystarczy już samo wypełnienie gorliwie poleceń – trzeba wykazać inicjatywę. Ale nie to stanowi o jego genialności. Na to już wpadło wielu. On jednak pierwszy dostrzegł, zrozumiał i wprowadził w czyn genialne, proste i teraz już oczywiste spostrzeżenie, że nie ma granic dla serwilizmu. Wszyscy zatrzymali się w strachu w pół drogi, sądząc, że to jest kres wytrzymałości ludzkich umysłów. Chwała ci za to, Jerzy M. Chwała ci za odwagę w odrzucaniu wszelkich oporów. Zwykle nie mówi się o was po nazwisku. Z czystej pogardy i zażenowania po prostu. O tobie nie wstydzę się jednak mówić głośno i po imieniu, i po nazwisku. Tak jest, nie wystarczy tylko nająć się do czyszczenia kanalizacji, trzeba być geniuszem, aby odrzuciwszy szmatę i szczotki, samemu, z własnej inicjatywy, na golasa, zacząć ją po prostu wylizywać

Chłopak z Zawidowa

Przed wyborami parlamentarnymi w 2007 r. powstaje „Polska”, dziennik ogólnopolskiej Grupy Wydawniczej Polskapresse. Nowy dziennik objął swoim zasięgiem wiele regionów Polski: Dolny Śląsk, Pomorze, Lublin, Łódzkie, Małopolska, Mazowsze, Wielkopolska, Śląsk i Zagłębie. We Wrocławiu dziennik ten ukazuje się pod nazwą „Polska. Gazeta Wrocławska”.

W pierwszym numerze redaktor naczelny Marek Twaróg zapowiadał: Drodzy Czytelnicy, rozpoczynamy wspólną przygodę z dziennikiem „Polska Gazeta Wrocławska”. Nie służymy i nie będziemy popierali żadnej opcji politycznej ani żadnych polityków. Oczywiście mamy poglądy, ale w naszej pracy kierujemy się dziennikarską niezależnością. To lepiej przysłuży się demokracji niż kolejne gazety, które porzuciły swoje role i zabrały się za uprawianie polityki. Naszym dziennikarskim credo jest niezależność w myśleniu, uczciwość, dociekanie do prawdy oraz kontrolowanie każdej władzy.

Zastępcą redaktora naczelnego zostaje Arkadiusz F., wcześniej szef działu miejskiego byłego już „Słowa Gazety Wrocławskiej”. W swoim inauguracyjnym artykule pisze m.in.: Jestem Dolnoślązakiem. Urodziłem się w Zawidowie, niewielkiej miejscowości na pograniczu polsko-czeskim, niedaleko od Zgorzelca. Do dzisiaj, w piątkowych wydaniach dziennika w dziale „Opinie”, zamieszcza swoje opinie. Poruszając różne problemy lokalne, nie zapomina „dokopać” opozycji. Poniżej wybrane niektóre fragmenty z jego twórczości.

(...)

Czytany 2239 razy
Zaloguj się, by skomentować

Nasza strona używa plików cookies. Jeśli przeglądasz nasze strony równocześnie wyrażasz zgodę na korzystanie z nich.Więcej o naszej polityce prywatności Polityka prywatności. Korzystanie z tej strony wymaga akceptacji plików cookie.