środa, 03 listopad 2010 13:01

Środki masowej dezinformacji

Napisane przez

Rozmowa z Rafałem Ziemkiewiczem

Jak rozumie pan pojęcie wolnych mediów, czyli mediów niezależnych?

Trzeba by się wdać w filozoficzne rozważanie, co to jest wolność i czy w ogóle istnieje wolność stuprocentowa. Moim zdaniem nie można zdefiniować całkowitej wolności, gdyż człowiek musi przecież być jakimiś zasadami skrępowany. Tak więc wolność mediów nie jest stanem zerojedynkowym ? można ją raczej mierzyć procentowo. Myślę, że media amerykańskie są wolne w około 50%, media zachodnioeuropejskie, powiedzmy, w 30%, polskie, powiedziałbym, w przedziale 10-15%. Jeszcze dwa lata temu powiedziałbym że w 20%, jednak uważam, że ten zakres wolności w polskich mediach zmniejszył się w ostatnim okresie.

 

Problemów jest kilka. Chodzi nie tylko o podporządkowanie mediów władzy politycznej, na co się przeważnie zwraca uwagę i o czym się wie (wiele można by mówić o tym, że władza wydaje koncesje, władza uczestniczy w rozmaitych przedsięwzięciach, rozdaje na nie pieniądze, szefowie mediów są częścią establishmentu, pojawiają się na bankietach, w sztabach wyborczych, co w gruncie rzeczy nie jest tajemnicą). Ale jest drugi problem, tj. podporządkowanie biznesowi. Media w zdecydowanej większości żyją z reklam, a to znaczy, że reklamodawcy decydują, czy dane medium dostanie pieniądze, czy nie, a reklamodawcy w kraju o małym udziale wolnego rynku w mechanizmach gospodarczych nie kierują się logiką rynkową, tzn. niekoniecznie dają reklamy tam, gdzie one najlepiej działają. Wiedzą doskonale, że chodzi tu raczej o rodzaj wpływu na media. Jest to szczególnie niebezpieczne w takim kraju jak nasz czy inne kraje postkomunistyczne, gdzie władza daje pieniądze, a pieniądze dają władzę. Bo kiedy dochodzi do połączenia władzy politycznej z pieniędzmi, to w tym momencie media są pod szczególnie silnym naciskiem. Alternatywą może być stan, w którym media nie są podporządkowane, ale same próbują tworzyć wielkie grupy medialne. Trzecim elementem, związanym z brakiem niezależności mediów, są sami ich właściciele, ponieważ prawie już nie ma na świecie mediów, które są małe, niezależne, a jeżeli takie istnieją, to są niszowe, marginalne. Te, które mają największy wpływ, to oczywiście media elektroniczne ? one zawsze należą do jakichś wielkich grup medialnych, a te wielkie grupy same stały się albo narzędziem, albo ośrodkiem władzy, czyli jednym z podmiotów gry politycznej.

Właściwie w rozwiniętych krajach zachodnich faktycznie nie mamy już do czynienia z systemem partii politycznych, które walczą o władzę, gdyż to jest teatr cieni, który widzimy gołym okiem. Rzeczywista walka odbywa się pomiędzy  konglomeratami, ?czebolami?, mówiąc językiem koreańskim, które obejmują partię polityczną, grupę finansowo-biznesową i grupę medialną. U nas możemy obserwować, jak próbują się kleić takie grupy łączące biznes, media (które są biznesem) i partię polityczną (która też jest w jakiś sposób biznesem) i dopiero takie podmioty naprawdę walczą o władzę. Praktyka ustroju demokratycznego odbiega od teorii również w krajach zachodnich, a my, niestety, tym śladem podążamy. Ja na to spoglądam z pozycji szarego współpracownika mediów. W moim wypadku zachowanie niezależności zależy od szeregu bardzo różnych czynników, wśród których nieostatnim jest zwykłe szczęście, gdzie się trafi. Jednak, tak jak w każdym innym zawodzie, jedni mają kręgosłup, inni go nie mają, jedni są w miejscu, gdzie im łatwiej się rozprostować, inni znajdują się pod takim ciśnieniem, że im kręgosłupy pękają.

Czy w Polsce oprócz niezależnych dziennikarzy są jakieś wolne, niezależne media?

Są media w większym i mniejszym stopniu wolne, ale uchylę się od wymieniania listy najbardziej wolnych i najbardziej zniewolonych mediów. Sądzę, że każdy widz, słuchacz i czytelnik jest w stanie to wskazać. Natomiast niewątpliwie widzimy wyraźnie, że media są narzędziem sprawowania władzy w Polsce, są elementem systemu władzy ? zwłaszcza dotyczy to tych mediów, które działają na podświadomość ludzką, czyli mediów elektronicznych. Albowiem, wbrew złudzeniu polityków, którym się wydaje, że kontrolują przekaz medialny, jeżeli mają wpływ na sposób zredagowania wiadomości telewizyjnych czy programów publicystycznych, 90% przekazu który warunkuje w jakiś sposób ludzkie zachowania, to przekaz który idzie przez rozmaite Tańce z gwiazdami, talk-show, seriale i tego typu produkcje. Oczywiście, na szczęście, jak dotąd nie opanowano w 100% sztuki manipulowania ludźmi za pośrednictwem tych bodźców, bo gdyby tak było, to mielibyśmy już globalne cesarstwo z jednym kierownictwem. Jednak manipulatorzy ćwiczą tutaj rozmaite sztuczki, które czasem się udają lepiej, a czasem gorzej.

Jak ocenia pan rolę Rady Radiofonii w ograniczaniu wolności mediów w Polsce? 

? Rada Radiofonii do tego właśnie służy, aby ograniczać wolność mediów. Jedynym powodem, dla którego została powołana, jest polityczne rozdzielanie koncesji i trzeba podkreślić, że polską specyfiką jest to, iż od samego początku budowania III RP media były traktowane jako jedno z ważniejszych narzędzi sprawowania władzy, w związku z czym znajdowały się pod bardzo ścisłą kontrolą polityczną. Ta kontrola trochę się rozluźniła po aferze Rywina i w pierwszej połowie dekady po roku 2000. Dzięki temu, że nastąpiło pewne pękniecie i do władzy doszła grupa ?oszołomów?, jak to się mówi, nastąpiło względne spluralizowanie mediów. Teza uporczywie powtarzana przez ludzi z kręgu Adama Michnika, że ci, którzy nie są z ich orkiestry, są z nominowani politycznie, jest tezą wyjątkowo pełną hipokryzji i draństwa, ponieważ warto przypomnieć, że Adam Michnik został redaktorem naczelnym gazety z nominacji politycznej. Ta gazeta powstała z nominacji politycznej, radia prywatne powstały z nominacji politycznej i w drodze szwindla prawnego spowodowano, że RMF i Radio Zet zajęły ponad połowę rynku i są na nim nie do ruszenia. Telewizje prywatne zostały rozdane przez ciało polityczne według politycznego klucza. Wszystkie media w Polsce powstały z nominacji politycznej. Ten stan rzeczy establishmentowi medialnemu odpowiada, nie pasuje mu tylko to, że wskutek tego, iż przez chwilę w polityce znaczyły coś osoby spoza ich środowiska, to w części mediów pojawiły się takie ciała obce, które teraz oni by bardzo chętnie otorbili i wyrzucili z tego świata. Na razie się nie udaje, ale oczywiście w momencie, gdy pełnię władzy sprawuje jedna partia, ta perspektywa staje się realna.

(...)

Czytany 2703 razy
Więcej w tej kategorii: « Na granicy etapów Oblicza serwilizmu »
Zaloguj się, by skomentować

Nasza strona używa plików cookies. Jeśli przeglądasz nasze strony równocześnie wyrażasz zgodę na korzystanie z nich.Więcej o naszej polityce prywatności Polityka prywatności. Korzystanie z tej strony wymaga akceptacji plików cookie.