środa, 03 listopad 2010 18:51

Na granicy etapów

Napisał

Posadę przecież mam w tej firmie/kłamstwa, żelaza i papieru./Kiedy ją stracę ? kto mnie przyjmie? ? pytał retorycznie Konstanty Ildefons Gałczyński w Refleksjach z nieudanych rekolekcji paryskich. To był rok 1945, kiedy w Polsce zaczynała instalować się komuna w swojej najbardziej złowrogiej postaci i stopniowo dławiła swobodę wypowiedzi.

 

Ciekawe, że chociaż od tamtej pory minęło 65 lat, sytuacja jakby się powtarza ? oczywiście nie w tych samych formach, bo dwa razy do tej samej rzeki się nie wchodzi, ale w tej samej istocie ? bo swoboda wypowiedzi, która jeszcze 20 lat temu wydawała się odzyskaną i trwałą zdobyczą, dzisiaj staje się coraz większym luksusem, na który nie każdego stać. Przyczyna, jak się wydaje, tkwi w nadejściu kolejnego etapu ? etapu unifikacji: w całej Unii Europejskiej musi być tak samo ? zarówno w aspekcie geograficznym, jak i w aspekcie ideologicznym.

Marksizm kulturowy

Ideologią obowiązującą w UE jest polityczna poprawność, czyli marksizm kulturowy, w odróżnieniu od marksizmu tradycyjnego kładący szczególny nacisk nie tyle na ekonomiczne, co właśnie kulturowe aspekty rzeczywistości, jako główną arenę bitwy o komunistyczną rewolucję. W tej sytuacji o żadnej swobodzie wypowiedzi nie może być mowy, bo mogłaby ona zniweczyć rewolucyjny wysiłek. Cel zatem jest taki sam, jak za czasów Józefa Stalina, natomiast metody zostały dostosowane do mądrości etapu, uwzględniającej nie tylko wynalezione w międzyczasie instrumenty oddziaływania na ludzi, ale również możliwości otwierające się przed instytucjami, które na skutek dostatecznie długiego egzystowania, stały się zwyczajnym, a nawet uznawanym za niezbędny przez opinię publiczną, elementem rzeczywistości. Dlatego ? chociaż na wszelki wypadek narzędzia terroru również zostały stworzone ? terror nie będzie głównym sposobem działania rewolucjonistów, a być może nie będzie stosowany wcale, bo nie będzie takiej potrzeby. Terror bowiem, chociaż oczywiście skuteczny, ma jednak i złą stronę. Człowiek terroryzowany bowiem wie, że jest terroryzowany i chociaż ze strachu przed terrorem może się maskować, to przecież nadal myśli po swojemu i tylko czeka, kiedy terror zelżeje lub ustanie.

Dlatego lepiej, gdy człowiek nie musi być terroryzowany, bo zostanie zoperowany za pomocą indoktrynacji stosowanej od kołyski do grobu poprzez system edukacyjny, media, przemysł rozrywkowy, a nawet ? religię. Wtedy już na nic nie czeka ani też przeciwko niczemu się nie buntuje, bo tę rzeczywistość podstawioną uznaje za autentyczną i jedyną, jako że innej w ogóle nie zna ani nawet nie przeczuwa możliwości jej istnienia. Nie tęskni za mięsem ten, kto nie zna jego smaku ? i na tym właśnie fundamencie opiera się nowa strategia rewolucji socjalistycznej. Ponieważ na świecie zapanował niepodzielnie irenizm, więc wszelkie próby manifestowania opinii odmiennych od zatwierdzonych uznawane są za rodzaj samoistnej myślozbrodni i ? co ciekawe ? w zasadzie już w ten sposób traktowane są również przez potencjalnych winowajców, którzy uważają za stosowne zaprzeczać, że nie są antysemitami, homofobami czy ksenofobami. Właśnie to pokazuje, jak daleko zaszliśmy na drodze do Nowego Wspaniałego Świata.

Media ? tuba bezpieki

W warunkach polskich towarzyszy temu jeszcze jedna okoliczność o charakterze lokalnym. Chodzi, oczywiście, o tzw. porozumienie okrągłego stołu, w ramach którego generał Kiszczak ustalił ze swoimi konfidentami, którzy dobrali sobie do towarzystwa garść pożytecznych idiotów, nie tylko model ustroju politycznego i ekonomicznego państwa, ale również ład medialny. W ramach tego ładu niektóre środowiska uzyskały przywilej przemawiania w imieniu całego społeczeństwa, inne ? tylko w imieniu własnym, większości zaś pozostawiono możliwość klaskania z radości we wskazanych momentach. Temu ładowi służyła nie tylko tzw. prywatyzacja mediów, ale przede wszystkim ? tworzenie od podstaw nowych mediów, zwłaszcza stacji telewizyjnych, przez tajne służby wojskowe, które były pomysłodawcą, reżyserem, wykonawcą i nadzorcą całej naszej sławnej transformacji ustrojowej. Snop światła na tę kwestię rzucają zeznania Grzegorza Żemka w procesie Funduszu Obsługi Zadłużenia Zagranicznego, kiedy otwartym tekstem mówił o narodzinach koncepcji budowania przez razwiedkę własnych mediów i stworzeniu odpowiedniej dla tego celu inżynierii finansowo-organizacyjnej na bazie agentury i pieniędzy FOZZ.

(...)

Czytany 2680 razy
Zaloguj się, by skomentować

Nasza strona używa plików cookies. Jeśli przeglądasz nasze strony równocześnie wyrażasz zgodę na korzystanie z nich.Więcej o naszej polityce prywatności Polityka prywatności. Korzystanie z tej strony wymaga akceptacji plików cookie.