niedziela, 28 listopad 2010 15:41

Narodowe Siły Zbrojne na łamach powojennego "Dziennika Polskiego"

Napisane przez

Jad i żądła

Zohydzanie ?wyklętych? z Narodowych Sił Zbrojnych zaczęło się w komunistycznej Polsce w momencie jej narodzin. Przeglądając powojenną prasę, można dojść do wniosku, że ówczesna władza z całych sił nie zwalczała żołnierzy z byłej Armii Krajowej, a właśnie tych z NSZ. Teza ta jest do udowodnienia, choćby tylko na podstawie lektury krakowskiego ?Dziennika Polskiego? z pierwszego półrocza 1946 r.

 

?Dziennik Polski? z 24 lutego (55/1946) donosi na pierwszej stronie: ?NSZ musi zniknąć z życia polskiego?. Autor podpisany ?A.B.? uzasadnia tytuł, pisząc, że ?bandyci? z Narodowych Sił Zbrojnych to jedno z najohydniejszych zjawisk powojennych. Większość oddziałów leśnych tworzą elementy zdecydowanie asocjalne, zdemoralizowane oraz zanarchizowane, u których bandycki program faszystowski pokrywa się najzupełniej z codzienną bandycką praktyką. Dalej autor wymienia, czym są NSZ, to: pożoga, mord, bezmyślne niszczenie dobra publicznego, zbrodniczy terror indywidualny i próby wywołania terroru zbiorowego. Oto jest NSZ: gwałty i rzezie w szeregu wsi wschodniej Polski, skrytobójcze zamachy na najdzielniejszych i najbardziej prawych milicjantów, strzegących ładu i porządku, bezpieczeństwa naszej pracy i spokojnego snu naszych nocy, to podstępne, zza węgła, mordowanie ideowych działaczy. Mało tego, NSZ czynią wszystko, by obrzydzić Polakom przymierze ze Związkiem Sowieckim, które przecież jest niezbędne dla dobra ojczyzny. Trzyliterowy złowrogi skrót Narodowych Sił Zbrojnych wpisał się w powojenne losy narodu polskiego, dlatego Jad i żądła NSZ muszą być z jego organizmu usunięte. Jak najprędzej i doszczętnie.

Na tej samej stronie znalazły się dwie informacje zatytułowane: Likwidacja band ?Burego? i ?Wichra? oraz Zbrodnicze współdziałanie między NSZ i Stronnictwem Narodowym. O żołnierzach podziemia niepodległościowego pisano zawsze z dwoma przymiotnikami: ?faszyści? i ?bandyci?. I tak banda ?Burego? wymordowała cały szereg osób. Od zbrodniczej kuli bandytów poległ w pow. Wegebork sekretarz PPR Winiarski, Roman Kolbuchowski i sołtys Kozłowski.

?A.B.? kolejny raz uderza w NSZ również w czołówkowym tekście na ?jedynce? zatytułowanym Polski paradoks (DP, 72/1946), w którym udowadnia, że nie jest prawdą, iż obyliśmy się bez Quislinga, ponieważ generał Anders rozwinął na nowo faszystowską chorągiew i polskie, niestety w Polsce, NSZ naśladują niemieckich wilkołaków i pokazują swoim niemieckim braciom po idei, jak należy walczyć z własnym narodem w imię programu, dla którego walczył i padł Hitler.

O jednej z win NSZ mówił Bolesław Bierut w Szczecinie, podczas imprezy, której przyświecało hasło ?Trzymamy Straż nad Odrą? w kwietniu 1946 r. (DP, 106/1946): ?  Wrogowie Polski i wrogowie pokoju w postaci agentów faszystowskich Andersa i band leśnych NSZ, reakcjoniści otwarci i zamaskowani, chroniący w duszy starą, zaskorupiałą wrogość do ZSRR, nie chcą widzieć tych codziennych, szlachetnych objawów wzajemnego sąsiedzkiego współżycia naszych narodów.

Doszło wtedy do spontanicznej manifestacji harcerzy, którzy wznosili okrzyki popierające Mikołajczyka oraz NSZ. Oczywiście, prasa nie mogła być na to obojętna, ten kto dziś wyprowadza lub pozwala wyprowadzać dzieciarnię i młodzież na manifestacje, w których padają okrzyki ?Niech żyje NSZ? i ?Idziemy za Bug? ? rozpaczliwie nie chce uczyć się historii i ciężką popełnia zbrodnię wobec naszego Narodu i zmartwychwstałego Państwa, starając się je osłabić ku wielkiej radości Niemców i ich zagranicznych przyjaciół (Za plecami dzieciarni, DP, 115/1946).

Spadkobiercy hitleryzmu

Do inwektyw często dochodzi motyw antysemityzmu. W tekście Sprawa żydowska w Polsce (7/1946) można przeczytać, że antysemityzm znalazł poparcie jedynie w bandyckich bojówkach NSZ i w zdziczeniu powojennym, ale przecież nie ma w tym nic dziwnego, bo są to spadkobiercy hitlerowców.  Podczas tzw. procesu w sprawie mordu w Wierzchowinach prokurator podczas wystąpienia oskarżycielskiego nie tylko mówił o terrorystycznych działaniach narodowców, ale również o tym, że NSZ kontynuowało to, czego nie zdążyli zrobić hitlerowcy (NSZ zbrojnym ramieniem reakcji, DP, 71/1946).

Bolesław Bierut, pytany przez zagranicznych dziennikarzy o terroryzm przeciwko Żydom, odpowiedział, że faktycznie, takie akcje zdarzają się od czasu do czasu w Polsce, ale ich autorami są spadkobiercy hitleryzmu (DP, 89/1946).

30 marca powołano do życia Ogólnopolską Ligę do walki z rasizmem, a 9 kwietnia odbyła się konferencja prasowa, na której poseł Adolf Berman podkreślał, że Żydzi polscy zdają sobie sprawę z tego, że morderstwa popełniane na Żydach są dziełem band NSZ-u, agentów faszystowskich inspirowanych przez najbardziej reakcyjne czynniki za granicą (W obronie praw ludzkich, DP, 101/1946).

Zdziczenie i zezwierzęcenie

Wierny czytelnik powojennej prasy musiał w końcu zrównać żołnierzy NSZ z Ukraińską Armią Powstańczą i Werwolfem.

Narodowe Siły Zbrojne, ci niecni pogrobowcy niemieckiego i ukraińskiego faszyzmu usiłują dziś jeszcze ? po klęsce Hitlera ? uprawiać nadal w stosunku do spokojnej ludności swój beznadziejny ale krwawy proceder. Jest on jeszcze jednym dowodem kompletnego zdziczenia i zezwierzęcenia faszyzmu wszelkich odcieni z NSZ włącznie. (?)

Na zachodnich rubieżach Rzeczypospolitej hitlerowskie bandy ?Wehrwolfu?, na wschodnich ukraińska gadzina nacjonalistyczna, a w środku NSZ ? oto trzy odcienie tego samego, zbrodniczego faszyzmu (Zbrodnie nacjonalistów ukraińskich, 8/1946).

Zresztą nie bez przyczyny bandytów z NSZ nazywa się faszystami, choć dlaczego nie pójść dalej, czemu nie pisano o nich, jako nazistach czy hitlerowcach? Było to wszak uzasadnione, choćby z uwagi na tytuł artykułu o działaniach ?Ognia? na Podhalu: Członkowie SS ? w bandach NSZ (57/1946). W artykule z 26 lutego można m.in. przeczytać, że bandy dywersyjne spod znaku NSZ mordują działaczy demokratycznych, funkcjonariuszy Bezpieczeństwa Publicznego, milicjantów oraz Żydów, ocalałych z pogromu hitlerowskiego.

Jak ustaliła bezpieka, bandy koniokrada i psychopaty Józefa Kurasia ?Ognia? są związane z gen. Andersem. Ich działalność polega na nocnych napadach zza węgła, mordują oni nie tylko działaczy demokratycznych, ale również ich rodziny. Zdarzały się morderstwa dzieci. Dziennikarz donosi również, że bezpieczniacy posiadają w tej chwili niezbite dowody współdziałania band ?Ognia? i NSZ z członkami SS. W ręce UB mieli wpaść trzej mężczyźni, rozpoznani jako esesmani. Na tym związki żołnierzy NSZ z Niemcami nie kończą się, ponieważ zamordowanych ostatnio milicjantów, bandyci zakuli w kajdany, a następnie niemieckim, katyńskim systemem zamordowali strzałem w tył głowy. Jak widać, każdy sposób, by ?sprzedać? informację o ?niemieckiej zbrodni w Katyniu? był dobry. Na czwartej stronie tego samego numeru DP znalazła się relacja z pogrzebu milicjantów. Przemawiał szef UB w Nowym Targu i jego zastępca, przedstawiciel Wojska Polskiego oraz członkowie partii politycznych. Ich mowy nacechowane były niezłomną wiarą, że zbrodniarzy, z których rąk padli ci młodzi obrońcy ładu i sprawiedliwości, spotka jak najrychlej zasłużona kara. Specjalny wysłannik ?Dziennika Polskiego? kończy swą relację zdaniem: Podkreślić również należy, że orkiestra strażacka, pozostająca pod wpływami kół reakcyjnych, odmówiła udziału w pogrzebie.

Dwa dni później w relacji z obchodów setnej rocznicy powstania chochołowskiego (DP, 59/1946), wysłannik ?Dziennika Polskiego? streścił słowa pułkownika Mroza, przedstawiciela WP, który ostro rozprawił się z bandycką robotą dywersji NSZ, podkreślając jej ścisły związek z faszystowskim ruchem gen. Andersa.

                (...)

Czytany 2524 razy
Zaloguj się, by skomentować

Nasza strona używa plików cookies. Jeśli przeglądasz nasze strony równocześnie wyrażasz zgodę na korzystanie z nich.Więcej o naszej polityce prywatności Polityka prywatności. Korzystanie z tej strony wymaga akceptacji plików cookie.