niedziela, 28 listopad 2010 17:05

Moja cywilizacja, dziedzictwo Boże. Konserwatyzm w twórczości Antoine de Saint-Exupery?ego

Napisane przez

Poglądy Antoine de Saint-Exupery?ego stanowią doskonałą syntezę konserwatyzmu, liberalizmu i chrześcijaństwa. Opierając się na tradycji klasycznego humanizmu, nauce Kościoła i nowożytnej filozofii nie tylko krytykował współczesne mu totalitaryzmy, ale również wybiegał myślą w przyszłość, zauważając symptomy bolączek naszych czasów: dezinformacji, populizmu, rozrostu biurokracji, degrengolady moralnej, poczucia braku sensu i aksjologicznej pustki charakteryzującej relatywistyczny postmodernizm.

 

Choć ludzie o szerszych horyzontach sięgają po inne książki pisarza, to w naszej kulturze popularnej stał się on niejako ?autorem jednego utworu? ? Małego Księcia. Książki potraktowanej przez świat tak samo brutalnie, jak jej tytułowy bohater. Nie ma bowiem dla pisarza i myśliciela nic gorszego od zakwalifikowania jego dzieła do kategorii pociesznych, niewinnych utworków, które można wydawać z większymi ilustracjami dla dzieci. Ministerialni urzędnicy wpisali Małego księcia na listę gimnazjalnych lektur, gdzie wygląda jak kwiatek przy kożuchu. Trudno bowiem, aby tak głęboki filozoficzny traktat został należycie zinterpretowany przez znudzonych szkołą nastolatków. Niezrozumiały, staje się najczęściej jedynie źródłem banalnych cytatów wklejanych na portale społecznościowe. Psychologowie zaś rozprawili się z uroczą postacią bardzo prosto ? zakwalifikowali opowieść jako modelowy opis kompleksu wiecznego chłopca.

Cudowne dziecko szalonej epoki

Kim był Saint-Exupery? Losy tego człowieka to niesamowity teatr życia i duchowości, ale też potężny ładunek piękna, które w swym samolocie spadło do morza, jak grom z ciemnego, zasnutego wojną nieba. Jego literatura czasu II wojny światowej jest zjawiskiem niepowtarzalnym. Kiedy współcześni mu autorzy zajmowali się mnożeniem naturalistycznych opisów, układaniem patetycznych hymnów na cześć swoich narodów lub tragicznie zmarłych, on zostawił cały ten cywilizacyjny śmietnik. Zwrócił się ku wnętrzu człowieka, szukając prawd podstawowych. Jak na przykład wtedy, gdy ścigany przez messerschmitty leciał nad płonącym francuskim miastem Arras.

Nie będzie odkrywcze stwierdzenie, że tym wznioślejsza była twórczość Antoine, im bardziej diabelskie, szaleńcze były czasy, w których żył. Kontrast ten, choć dla niego samego zgubny, okazał się wielkim sprzymierzeńcem dla jego pisarstwa. Kiedy jednak się zaczął? Kiedy po raz pierwszy miał okazję zderzyć się z totalitarnym betonem?

Był to rok 1935, kiedy jako wysłannik ?Paris Soir? wyruszył do Moskwy. Do samego jądra Związku Radzieckiego, dwa lata po Wielkim Głodzie! Człowiek niezwykłej wrażliwości, który niedługo oczaruje świat opowiastką o przybyszu z obcej planety, znalazł się w centrum czerwonego totalitaryzmu. To jedyne w swoim rodzaju spotkanie zaowocowało cyklem mało znanych reportaży, pełnych wnikliwych obserwacji, ironii, literackiego kunsztu i oryginalnego spojrzenia.

 Jeden z reportaży rozpoczyna się niezwykle ciekawie: Przedwczoraj wieczorem, w przeddzień 1 maja, do późna w nocy obserwowałem uliczne przygotowania do wielkiego święta. Sowieckość obnażona. Ukazana od kuchni, z całym swoim bagażem absurdu: Stalin wyda z głębi Kremla dekret nakazujący, aby dobry, szanujący się proletariusz wkładał odświętne ubranie na wieczór. Tego dnia Rosja zasiądzie do kolacji w smokingu.

Aby jednak nie pozostać bezkrytycznym, należy zauważyć, że pomimo dostrzegania absurdów, jak na przykład zostanie uwięziony w hotelu za brak przepustki, w tekstach przebija się również pewien podziw dla radzieckiej machiny państwowej. Charakterystyczny zresztą w tamtych czasach dla krajów Zachodu, których stosunek do ówczesnej Rosji stanowił dziwną mieszaninę podziwu, strachu i braku zrozumienia, a także poczucia konieczności współpracy lub co najmniej ? pokojowego współtrwania. Jednoznaczne potępienie marksizmu znajdziemy za to w późniejszych utworach.

 W następnych latach trafił do ogarniętej wojną domową Hiszpanii. Wtedy pierwszy raz pojawiają się rozważania dotyczące okropieństw walki. Po raz pierwszy też możemy usłyszeć niezwykłą w swej wymowie krytykę narodowego socjalizmu: Można upoić Niemców świadomością, że są Niemcami i rodakami Beethovena. Można ich odurzyć aż po ostatniego ładowacza węgla. To z pewnością łatwiejsze niż zrobienie z ładowacza węgla Beethovena.

Przyczyn takiego stanu rzeczy upatruje w rewolucji przemysłowej i nowym zjawisku w dziejach świata: masowości. Ludzie, pozbawieni życia duchowego, odnajdują w ideologiach nowe treści, którymi wypełniają swoje życie. Uważa, że nic nie da pozbawiona sensu i logiki, sztucznie napompowana narodowa duma skierowana przeciwko sąsiadom. Ten chleb, zauważa, przyniesie im śmierć. Słowa te pisał w październiku 1938 roku, tuż po układzie monachijskim.

(...)

Czytany 2150 razy
Zaloguj się, by skomentować

Nasza strona używa plików cookies. Jeśli przeglądasz nasze strony równocześnie wyrażasz zgodę na korzystanie z nich.Więcej o naszej polityce prywatności Polityka prywatności. Korzystanie z tej strony wymaga akceptacji plików cookie.