niedziela, 28 listopad 2010 18:23

Zapiski z ceremonii Otwarcia Igrzysk Azjatyckich

Napisane przez

Do Guangzhou zawitały Igrzyska Azji. Raz na pięć lat Azjaci organizują własne igrzyska, które w innych częściach świata nie odbijają się większym echem, mimo to jako wydarzenie sportowe, polityczne i komercyjne są ważnym elementem azjatyckiej rzeczywistości.

 

Chiny, wschodzące supermocarstwo, po sukcesie Olimpiady w Pekinie stoją teraz przed zadaniem potwierdzenia swojego statusu niekwestionowanego lidera Azji. Sukcesy medalowe i ostateczne zajęcie pierwszego miejsca w końcowej klasyfikacji medalowej to pewnik, jednak by trumf był kompletny, potrzebne są jeszcze dwa elementy: udana ceremonia otwarcia, spadek po Olimpiadzie w Pekinie, i komercyjny sukces.

Dwa lata temu Chiny zadziwiły świat rozmachem, splendorem i przepychem ceremonii Otwarcia Igrzysk Olimpijskich, teraz przyszedł czas na Guangzhou (czyli Kanton). Poprzeczka została zawieszona wysoko. Celem ceremonii otwarcia nie był zamiar dorównania Pekinowi sprzed ponad dwóch lat, lecz zaimponowanie rozmachem i pokazanie czegoś, czego jeszcze świat, Azja, nie widziały. Drugim zaś celem był komercyjny sukces samego miasta i lokalnego rządu. Rzecz szczególnie ważna w czasie, gdy wielkie firmy powoli przenoszą produkcję w głąb kraju, koszty pracy rosną, a inne prowincje nadrabiają dystans, w wyniku czego prowincja Guangdong stopniowo traci pozycję motoru rozwoju gospodarczego i najbogatszej prowincji w Chinach.

Guangzhou przez długi czas pilnie przygotowywało się do roli gospodarza, realizując niekończące się projekty konstrukcyjne. Zbudowano nowe linie metra, na wyspie Xinshadao, a na dawnym terenie wojskowym, powstał nowy stadion, obiekty olimpijskie i lśniąca Xiaomanyao ? Wieża Kantonu, pnąca się na 610 metrów w górę. By wesprzeć wizerunek miasta i ekologiczne przesłanie, uruchomiono wielki program sprzątania. W tygodniu poprzedzającym ceremonię otwarcia trzy miliony kantończyków usuwały brud i śmieci. 6 listopada lokalne władze zadecydowały, że brudne samochody będą musiały zostać dokładnie umyte przed wjazdem do miasta. Egzekucja tego rozporządzenia to naturalnie odrębny problem. Wszędzie pojawiły się skanery, dobrze znane z Pekinu strefy kontroli, specjalne olimpijskie pasy ruchu.

Władze świadome słabości komunikacyjnych miasta, chcąc ograniczyć liczbę samochodów, podjęły decyzję, że od 1 listopada do końca trwania Igrzysk metro przestaje pobierać opłaty za transport. 8 listopada jednak trzeba było się z decyzji wycofać, informując o tym sms-ami wszystkich posiadaczy kart telefonicznych zakupionych w Guangzhou. Kolejki do metra były zbyt długie, a w godzinach szczytu samo zejście na peron stacji trwało wręcz godzinę. Podążający do miejsc pracy złorzeczyli, zmuszeni do korzystania z drogich taksówek ? rzecz jasna ten koszt nie zostanie pokryty przez władze. Szczęśliwi posiadacze kantońskiego hukouben mają jednak prawo do jednorazowej zapomogi komunikacyjnej w wysokości 150 rmb. Bilet autobusowy to 2 rmb, bilet na metro, zależnie od długości trasy, od 2 do 10.

W piątek 12 listopada pracownicy administracji i dużych firm otrzymali dzień wolny. Władze sugerują wszystkim firmom podarowanie pracownikom trzech dni wolnych na czas trwania Igrzysk. W Dongguanie większe firmy zakończyły roboczy tydzień w południe, by dać szansę mieszkającym w Guangzhou pracownikom na wcześniejszy powrót do domu, nim uderzy matka wszystkich korków. Kiedy uderzyła, w mieście i okolicach potworzyły się gigantyczne zatory. Wielu nie dotarło do domu na czas, transmisja telewizyjna im umknęła. Plagą stali się spacerowicze, którzy wylegli tłumnie, blokując drogi i gromadząc się przy telebimach. Lokalne władze znów rozesłały wszystkim sms-y, prosząc o pozostanie w domach.

(...)

Czytany 1963 razy
Zaloguj się, by skomentować

Nasza strona używa plików cookies. Jeśli przeglądasz nasze strony równocześnie wyrażasz zgodę na korzystanie z nich.Więcej o naszej polityce prywatności Polityka prywatności. Korzystanie z tej strony wymaga akceptacji plików cookie.