niedziela, 28 listopad 2010 18:37

Służba tajnych służb

Napisał

Trzydziestego października 2010 roku rozpoczął się w Stuttgarcie proces byłej terrorystki z Frakcji Armii Czerwonej (RAF) Vereny Becker. Po 33 latach postawiono jej zarzut udziału w planowaniu i przygotowaniu zamachu na prokuratora generalnego RFN Siegfrieda Bubacka, który wraz z kierowcą i urzędnikiem prokuratury został rankiem 7 kwietnia 1977 roku zastrzelony w Karlsruhe, kiedy jego samochód zatrzymał się na światłach.

 

Verenę Becker oraz innego członka RAF-u Güntera Sonneberga policja ? po wymianie strzałów ? ujęła 3 maja w Singen koło Konstancji. Znaleziono przy nich broń, z której zastrzelono Bubacka. Jednak, co ciekawe, nigdy nie stanęli oni przed sądem jako podejrzani o dokonanie zamachu. Dlaczego tak się stało, próbuje dociec w swojej, opublikowanej dwa miesiące temu, książce Verena Becker und Verfassungschutzamt (Verena Becker i Urząd Ochrony Konstytucji) lewicowy politolog Wolfgang Kraushaar (ur. 1948), naukowy współpracownik hamburskiego Instytutu Badań Społecznych (Institut für Sozialforschung), zajmujący się m.in. historią niemieckiego terroryzmu i działalnością RAF-u. Kraushaar korzysta m.in. z wcześniejszych ustaleń syna Siegfrieda Bubacka Michaela, który od lat prowadzi swoje prywatne śledztwo i w procesie występuje jako oskarżyciel posiłkowy. W książce Der zweite Tod meines Vaters (Druga śmierć mojego ojca) Michael Buback wskazał na liczne błędy i zaniechania w śledztwie.

W dniu zamachu w wieczornych wiadomościach telewizyjnych pojawiła się informacja o naocznym świadku, który zeznał, że pasażerem motocykla, strzelającym z pistoletu maszynowego do Bubacka, była drobna osoba, najprawdopodobniej kobieta. Takich świadków było jeszcze co najmniej kilkoro. Jednak ich zeznania nie zostały wzięte pod uwagę, nigdy nie wystąpili przed sądem, protokoły przesłuchań znikły z akt sprawy. Następnego dnia media podały, że zamachu dokonało trzech mężczyzn; o kobiecie nie było już mowy. Podano ich nazwiska i pokazano twarze, byli to Günter Sonnenberg, Christian Klar i Knut Folkerts. Pytany przez dziennikarzy, dlaczego nie poszukuje się kobiety biorącej ? według świadków ? udział w zamachu, wyższy funkcjonariusz Wydziału ds. Terroryzmu w Federalnym Biurze Kryminalnym Gerhard Boeden (został potem szefem Urzędu Ochrony Konstytucji), oświadczył, że Klar ma ?kobiecy wygląd? ? w przeciwieństwie do dwóch pozostałych nie nosił brody. Zadziwia błyskawiczne wyjaśnienie zbrodni: nie minęło nawet 48 godzin od zamachu, a sprawcy byli już znani z imienia i nazwiska, pozostało ich jedynie schwytać.

Mimo że przy Becker i Sonnebergu znaleziono zarówno narzędzie zbrodni, jak i klucz należący do standardowego wyposażenia motocykla Suzuki (motocyklem tej marki poruszali się zamachowcy), Becker nie została oskarżona o udział w zamachu. Z akt nie wynika, czy zadano jej rutynowe pytanie: Co robiła pani rankiem 7 kwietnia 1977 roku? A nawet jeśli zadano, to odpowiedzi nie znamy. Nie wiemy zatem, czy Becker miała alibi.

Dzięki detektywistycznej pracy Michaela Bubacka po trzydziestu latach wyszło na jaw, że Becker miała notatnik, w którym robiła zaszyfrowane zapiski. Nigdy nie posłużył on jako dowód, co więcej, kartki obejmujące trzy tygodnie przed zamachem, wydarto. Nie wiadomo, kto i kiedy to zrobił. Jeśli Becker miała notatnik przy sobie w chwili aresztowania, to znaczy, że go nie zniszczyła, co powinna była zrobić ze względów bezpieczeństwa. Dlaczego miałaby wyrywać tylko te kartki, zamiast zniszczyć cały notatnik. Nasuwa się zatem podejrzenie, że zostały usunięte już po jej aresztowaniu w celu zatuszowania jej udziału w zamachu. W jednym z motocyklowych kasków porzuconych przez zamachowców znaleziono włos identyczny z włosami Becker, pobranymi z jej szczotki do włosów. Potem okazało się, że jest nieużyteczny dla śledztwa. Wyglądało to tak ? uważa Kraushaar ? jakby jakaś niewidzialna ręka przecinała ogniwa łączące Becker z zamachem. Co ciekawe, z listy oskarżonych znikł także (ranny podczas strzelaniny w Singen) Günter Sonnenberg, którego wymieniano razem z Klarem i Folkertsem. Według Kraushaara, gdyby zasiadł na ławie oskarżonych, to nieuchronnie pojawiłoby się pytanie, dlaczego obok niego nie siedzi Verena Becker, w końcu zostali zatrzymani razem i mieli przy sobie narzędzie zbrodni.

W związku z zamordowaniem Bubacka skazani zostali Klar, Folkerts oraz Brigitte Mohnhaupt, jednak do dziś nie ustalono, kto co konkretnie robił, kto strzelał, kto przyprowadził motocykl z Düsseldorfu do Karlsruhe, jak zamachowcom udało się wymknąć samochodem mimo zarządzonej natychmiast blokady (zarówno motocykl, jak i samochód znikły z policyjnych magazynów) etc. Według Kraushaara skazani zostali nie ci, co trzeba. Becker dostała dożywocie za strzelanie do policjantów (usiłowanie zabójstwa). Spędziła w więzieniu, w dobrych warunkach, 10 lat; w 1989 roku ułaskawił ją prezydent Richard von Weizsäcker. Jej prośbę o ułaskawienie poparł prokurator generalny Kurt Rebmann. Czym uzasadnił swoje poparcie, nie wiemy. Wszystko to skłania Kraushaara do przypuszczenia, że Becker była chroniona jako informatorka tajnych służb.

                (...)

Czytany 2942 razy
Zaloguj się, by skomentować

Nasza strona używa plików cookies. Jeśli przeglądasz nasze strony równocześnie wyrażasz zgodę na korzystanie z nich.Więcej o naszej polityce prywatności Polityka prywatności. Korzystanie z tej strony wymaga akceptacji plików cookie.