niedziela, 28 listopad 2010 19:20

Możemy zmienić bieg wypadków

Napisane przez

Rozmowa z Pawłem Zyzakiem, laureatem tegorocznej Nagrody Literackiej im. Józefa Mackiewicza.

Przez pewien czas pracowałeś w IPN. W tym czasie powstała twoja praca Lech Wałęsa. Idea i historia. Czym zajmowałeś się w instytucie?

 

Moja praca w archiwum IPN polegała na realizowaniu wniosków czytelniczych. Część obowiązków rzeczywiście polegała na kopiowaniu dokumentów. Dokumenty digitalizowałem częściej przy skanerze, niż przy kserografie. Niestety, napisano dużo nieprawdy na temat mojego zatrudnienia. W IPN pracowałem od października 2008 r., książkę ukończyłem już w marcu 2008 r.

Kto rozpoczął na ciebie nagonkę po ukazaniu się książki?

Pojawił się artykuł, sygnał do rozpoczęcia masowej nagonki na książkę Zyzaka, pod tytułem Magister IPN szkaluję Wałęsę, który oczywiście opublikowała niezastąpiona ?Gazeta Wyborcza?. Artykuł był także scenariuszem nagonki, z wykazem bohaterów do potępienia oraz gotową argumentacją. Równolegle Lech Wałęsa dokonał kilku wpisów na swoim blogu, gdzie w specyficzny sposób odnosił się do autora książki. Jego argumentację, pełną inwektyw w rodzaju ?gówniarz? powtarzali później politycy PO.

Co działo się z tobą po odejściu z krakowskiego IPN?

Miałem krótki okres przerwy w pracy, przeplatany licznymi podróżami z książką i rozmowami z czytelnikami. Mimo że sytuacja wydawała się beznadziejna, starałem się wypełnić lukę nadmiaru czasu i wykorzystać wieczory autorskie do zarabiania pieniędzy.

Doktor Dariusz Ratajczak był prześladowany za kilkunastokartkowy rozdział w niewielkiej książeczce. Mało tego, ?dobrzy ludzie? pomagali go usuwać z każdej następnej pracy, jaką podjął. Czy ciebie również coś takiego spotkało?

Sądzę, że jednak sytuacja doktora Ratajczaka była o wiele gorsza niż moja. Ja jestem młodym człowiekiem i trudno było tzw. establishmentowi wykorzystać całą machinę represji wobec osoby, którą jednocześnie dyskredytował. Zgodnie z tezą, winni narodzin ?potwora? były IPN, UJ, promotor. Lech Wałęsa pytany o to, czy zamierza wytoczyć mi proces sądowy, twierdził, że nie wytoczy go ze względu na mój wiek. Jakby reflektując się na głos, stwierdzał dodatkowo: A może jemu o to właśnie chodzi, abyśmy się spotkali w sądzie?. Doktor Dariusz Ratajczak stracił pracę w momencie, gdy był na dalszym odcinku swojego życia, na którym człowiek odczuwa ogromną potrzebę stabilizacji życiowej, zawodowej itd. W mojej sytuacji sprawa miała się inaczej. Byłem, a poniekąd wciąż jestem, na początku, nazwijmy to, kariery zawodowej. Jeśli np. stracę pracę, łatwo będzie mi się pozbierać i przystosować do nowych warunków życia.

(...)

Czytany 2991 razy
Zaloguj się, by skomentować

Nasza strona używa plików cookies. Jeśli przeglądasz nasze strony równocześnie wyrażasz zgodę na korzystanie z nich.Więcej o naszej polityce prywatności Polityka prywatności. Korzystanie z tej strony wymaga akceptacji plików cookie.