poniedziałek, 29 listopad 2010 15:01

Od Rzymu do Konstantynopola

Napisał

Cywilizacja chrześcijańska bierze swój początek z rzymskiej tradycji. Nie przypadkiem narodziła się ona w cesarstwie, które ze względu na swoją kulturę, organizację i potęgę dominowało w ówczesnym świecie. Rzym upadł pod naporem barbarzyńców. Zwycięzcy przejęli we wszystkich dziedzinach dorobek pokonanych. Potem twórczo go rozwijali. Ich osiągnięcia, można powiedzieć, że nie tylko podbiły świat, ale stały się dla niego też wzorem do naśladowania. Pod tym względem ma ona bardzo groźnego konkurenta, którym jest cywilizacja bizantyjska. Jej główną atrakcją, która wielu ludzi stale fascynuje, jest ubóstwienie władzy.

 

W dawnym Bizancjum religia była fasadą. Ta fasada była wspaniała. Do dziś podziw budzą świątynie dawnego Konstantynopola na czele ze sławną Hagia Sofia. Uczestnicy średniowiecznych wypraw krzyżowych zdążający do Grobu Świętego, nie mogąc znieść fałszu i obłudy swoich bizantyjskich gospodarzy, łupili to niezwykle bogate miasto. Nie pochwalając tego rodzaju aktów terroru i przemocy, warto jednak zastanowić się, czy można wystawić wszystko na sprzedaż, czy można wyrzec się ideałów i kierować się tylko ich pozorami.

Kryzys

Na przełomie XX i XXI wieku religia katolicka przeżywa poważny kryzys. Zmniejsza się ilość powołań, pustoszeją kościoły, a religia staje się obiektem publicznych drwin i poniżających zachowań. Jednocześnie we wszystkich dziedzinach trwa redukcja wartości związanych z chrześcijaństwem. Obejmuje ona przede wszystkim szeroko pojętą kulturę masową wyrażaną przez media. Modne stają się wystawy, prezentacje, galerie, gdzie profanuje się najważniejsze symbole wiary. Wszystko to spotyka się z głośnym aplauzem coraz liczniejszych rzesz wrogów cywilizacji chrześcijańskiej. Najdziwniejsze jest, że nikt się tym specjalnie nie przejmuje. Jedni twierdzą, że Kościół od dwóch tysięcy lat jest stale w kryzysie. I ten kryzys ma być gwarantem jego trwania. Za przykład podają oni czasy PRL w Polsce, kiedy kościoły były pełne wiernych. Drudzy twierdzą, że bramy piekielne go nie przemogą. W dawnym Bizancjum, które słynęło z najlepszych fortyfikacji obronnych, też powtarzano tego rodzaju zapewnienia.

Upadek państwa

Odnotować tylko wypada, że w krajach Europy Zachodniej, gdzie kryzys ten zaszedł już bardzo daleko, następuje upadek nie tylko cywilizacji chrześcijańskiej, ale też i opartego na niej państwa. Ponieważ życie nie znosi próżni, dawne miejsce cywilizacji chrześcijańskiej zajmuje cywilizacja muzułmańska. Zjawisko to ma charakter płynny i prawie samoczynny. Sprzyja mu na ogół wroga postawa państw europejskich do chrześcijaństwa. Walcząc z chrześcijaństwem, bezwyznaniowe państwo toruje drogę innym cywilizacjom. Najskuteczniej niszczona jest ona tam od wewnątrz, najpierw przez własnych demokratycznie wybranych władców, a następnie przez zaproszonych do pomocy w tym dziele muzułmanów. Potem ze zdziwieniem ich społeczeństwa zauważają, że więcej jest meczetów niż kościołów.

Efektem tego procesu są coraz bardziej groźne zamieszki, wywoływane przez środowiska muzułmańskie. Są one na ogół zorganizowane w oparciu o szkoły przy meczetach. Islamscy emigranci nie przyjmują niczego ze zwyczajów kraju, który udzielił im gościny. Można powiedzieć nawet, że wręcz przeciwnie, gardzą jego kulturą, a nawet jej nienawidzą. Wszystko to stanowi dobry klimat dla rozwoju terroryzmu zarówno skierowanego do wewnątrz własnej wspólnoty, jak i na zewnątrz. Płonące przedmieścia wielkich miast są sygnałem, że podejmuje się próby i doświadczenia, jak ogień ten przenieść do ich centrum. Proces ten pogłębia się, a wobec odwrotnej proporcji demograficznej podpalenie centrum staje się tylko kwestią czasu.

                (...)

Czytany 2806 razy
Zaloguj się, by skomentować

Nasza strona używa plików cookies. Jeśli przeglądasz nasze strony równocześnie wyrażasz zgodę na korzystanie z nich.Więcej o naszej polityce prywatności Polityka prywatności. Korzystanie z tej strony wymaga akceptacji plików cookie.