poniedziałek, 29 listopad 2010 15:07

Zapalenie otrzewnej

Napisane przez

To nie przez skandale głos Kościoła w dobie powszechnego upadku cywilizacji jest tak słaby, ale przez złudne ?pojednanie ze światem?.

 

Oczywiście, każdy przypadek gorszącego zachowania księży jest dla Kościoła bardzo szkodliwy. Tym bardziej jeśli dochodzi do zachowania bardzo gorszącego, a dopuszcza się go biskup. Z drugiej jednak strony ? co nijak nie usprawiedliwia upadłych księży ? sytuacja jest jeszcze gorsza. Kościół bowiem to nie tylko hierarchia, to także wierni. I nie tylko ksiądz-pedofil czy biskup-konfident jest tym gorszycielem, któremu lepiej by było utonąć z kamieniem u szyi; ale są nimi także ? w różnym stopniu ? katolicy świeccy: dziwkarze, aborcjoniści, malwersanci, ci, co nad niedzielną Mszę Świętą przedkładają zakupy (lub cokolwiek innego); czy wszyscy ci, o których pisał św. Paweł: pełni nieprawości, przewrotności, chciwości, niegodziwości. Oddani zazdrości, zabójstwu, waśniom, podstępowi, złośliwości; potwarcy, oszczercy, nienawidzący Boga, pyszni, chełpliwi, w tym, co złe ? pomysłowi, rodzicom nieposłuszni, bezrozumni, niestali, bez serca, bez litości (Rz. 1,29-31). Można się zżymać na ciągłe powtarzanie pustego sloganu, że w Polsce mamy 90% katolików ? bo co to za katolicy, skoro żyją kompletnie wbrew nauczaniu Kościoła. Ale ci właśnie katolicy w niemałym stopniu stanowią o słabości Kościoła. Jest jednak coś jeszcze gorszego. Historia poucza bowiem, że zawsze większa część Ludu Bożego (i niemała część duchowieństwa) żyła wbrew nakazom wiary. Lektura pism średniowiecznych autorów jest w tym względzie bardzo pouczająca ? i na swój sposób pocieszająca. Co jest jednak niebezpieczną nowością, to częsta postawa jawnej uległości wobec ducha tego świata, i rozmycie doktryny.

Sobór Watykański II miał ? jak każdy Sobór ? odnowić Kościół, przy czym ?odnowa? nie oznacza tu jakiejkolwiek zmiany istoty Kościoła. Opinie ortodoksyjnych katolików na temat dokumentów soborowych są podzielone; niektórzy uważali, że pełno w nich niedomówień, dwuznaczności albo nawet sprzeczności; inni ? jak np. Dietrich von Hildebrand ? nazywali te same dokumenty ?znakomitymi?. O ile jednak soborowe dokumenty budzą kontrowersje, o tyle to, co nastąpiło po Soborze, nie podlega dyskusji. Według sławnego sformułowania Pawła VI (z roku 1972), do świątyni Boga przedostał się dym Szatana. Nieco wcześniej jeszcze mocniej wyraził to teolog, którego nie sposób kojarzyć z tradycjonalizmem, o. Henri de Lubac: Jest rzeczą jasną, że Kościół stoi dziś wobec poważnego kryzysu. Pod nazwą nowego Kościoła, Kościoła posoborowego próbuje obecnie utrwalić swoje swoje istnienie Kościół odmienny od Kościoła Chrystusowego: zagrożone od wewnątrz apostazją, antropocentryczne społeczeństwo, które pozwala, by ogarnął je i uniósł ze sobą ruch powszechnej rezygnacji pod pretekstem odnowy, ekumenizmu lub przystosowania.

Uwspółcześnienie Kościoła, o którym mówił bł. Jan XXIII, rozumieć można dwojako. Z jednej strony jako potrzebę dostosowania sposobu działania Kościoła do współczesnych czasów. Tak rozumiane aggiornamento jest czymś naturalnym i słusznym. Kościół zawsze dostosowywał się do czasów w tym sensie, że wykorzystywał charakterystyczne dla nich środki do realizowania niezmienniego celu. Jako przykład tak rozumianego uwspółcześnienia podać można fragment encykliki Jana XXIII Ad Petri Cathedram: Złej i kłamliwej prasie należy przeciwstawić prasę dobrą i mówiącą prawdę. Audycjom radiowym i widowiskom kinowym oraz telewizyjnym, które pociągają do błędu i do występku, trzeba przeciwstawić inne, które by broniły prawdy i podtrzymywały dobre obyczaje. Z drugiej jednak strony uwspółcześnienie może kojarzyć się ze zmianą samej doktryny. Ta druga interpretacja, jakkolwiek niesprawiedliwością byłoby przypisywać ją papieżowi Janowi, zdobyła w Kościele ogromne wpływy. Dobrych przykładów takiego fałszowania doktryny na fali ?ducha Soboru? (przeważnie w oderwaniu od jego Litery) dostarcza Dietrich von Hildebrand. Według autora Konia trojańskiego w mieście Boga, ważnym aspektem odnowy miało być ukrócenie pewnych nadużyć, które rzeczywiście zdarzały się w Kościele. Łatwo jednak wykazać, że w tym względzie ?odnowa? okazała się dużo szkodliwsza od samych nadużyć. Oto bowiem zakwestionowanie ?częściowych prawd? (nie będących wszelako błędami, a wymagających jedynie uzupełnienia), którym niekiedy hołdowano przed ostatnim Soborem, doprowadziło do jawnych błędów. Jednym z jego przykładów jest stosunek do małżeństwa. Być może wielu teologów w przeszłości nie doceniało ważnego aspektu małżeństwa, jakim jest wzajemna miłość dwojga małżonków, kładąc zbytni nacisk na prokreację. Prawidłową reakcją na tę ?prawdę częściową? byłoby jej uzupełnienie ? poprzez docenienie wartości miłości małżonków, niczego nie ujmując z nauki o prokreacji. Jednakże posoborowi progresiści kompletnie rzucili w kąt dawne nauczanie, wprost je zakwestionowali, a przez to popadli w prawdziwy błąd. Upraszczając ? stwierdzenie: ?celem małżeństwa jest prokreacja? jest prawdziwe, choć pełniejsze byłoby, gdyby doń dodać: ?a także wspólnota miłości małżonków?. Natomiast stwierdzenie: ?celem małżeństwa nie jest prokreacja? jest fałszywe. W podobny sposób progresiści wypaczają wiele innych katolickich poglądów.

(...)

Czytany 3791 razy
Zaloguj się, by skomentować

Nasza strona używa plików cookies. Jeśli przeglądasz nasze strony równocześnie wyrażasz zgodę na korzystanie z nich.Więcej o naszej polityce prywatności Polityka prywatności. Korzystanie z tej strony wymaga akceptacji plików cookie.