poniedziałek, 29 listopad 2010 15:12

Świeckość w natarciu

Napisane przez

Ideologia laicka, spustoszywszy znaczną część Europy, silnie ściera się w Polsce z religią katolicką. Choć oficjalnie ma być gwarantem wolności i tolerancji, w rzeczywistości niszczy tradycję, osłabia wiarę i rujnuje ludzkie sumienia. Stara się skruszyć cywilizację chrześcijańską, ale sama nie proponuje niczego w zamian.

 

Czy żyjemy w świecie chrześcijańskim?

Z pozoru mogłoby się wydawać, że cywilizacja chrześcijańska w Polsce ma się dobrze. Nad naszymi miastami górują wieże kościołów, mamy dni wolne w czasie najważniejszych katolickich świąt, przedstawiciele władz świeckich chętnie i często pokazują się w kościołach, przedstawiciele zaś władz kościelnych uczestniczą w uroczystościach państwowych; w szkole nauczana jest religia, a przy drogach stoją krzyże. Jeśli dodamy do tego, że przytłaczająca większość Polaków deklaruje wyznanie katolickie, otrzymamy obraz harmonijnie rozwijającego się chrześcijańskiego państwa.

Jest to, niestety, tylko wrażenie, w rzeczywistości sytuacja w naszym kraju nie jest dobra: ludzie mieniący się katolikami często nie mają pojęcia o prawdach wiary, coraz więcej rodzin się rozpada; w piątki jada się mięso, a kluby muzyczne organizują huczne imprezy ? wielu ludzi żyje tak, jakby Boga nie było. Prawo nie tylko nie stoi na straży wartości religijnych, lecz także niejednokrotnie działa wbrew prawu naturalnemu, zezwalając w określonych okolicznościach na zabijanie dzieci nienarodzonych. Jednak przede wszystkim duch chrześcijański zniknął z życia społecznego: zabawa w Wielkim Poście, praca w niedzielę ani studenckie konkubinaty nie budzą już nawet zdziwienia. Dziwią natomiast odmawianie różańca, uczestnictwo w nabożeństwach majowych bądź umartwienia adwentowe. Wydaje się, że religijność została zupełnie zepchnięta na dalszy plan, wyłącznie do sfery prywatnej.

W Polsce jest przecież wielu wzorowych chrześcijan, troszczących się o życie religijne, dbających o swoją formację, regularnie uczestniczących we Mszy Świętej i licznych nabożeństwach. Są wśród nich również ludzie młodzi, wykształceni, z wielkich miast ? wbrew powszechnym opiniom. Jest także wiele dobrych, katolickich rodzin. Niestety, osoby te często pozostają w cieniu, tak, że atmosfera przez nie tworzona nie ogarnia środowisk, w których się obracają. Jest coś w rodzaju laickiej presji wywieranej nawet na gorliwych chrześcijan, która zabrania żegnania się podczas przechodzenia obok kościoła, odmawiania różańca w tramwaju czy też rozpoczynania modlitwą posiłku w restauracji ? oczywiście są tacy, którzy jej nie ulegają, ale niejednokrotnie wymaga to od nich niemałej odwagi. Zupełnie przeciwnie działo się w wiekach minionych, kiedy to katolicka atmosfera panująca w krajach Europy wymagała religijnych gestów nawet od osób mało gorliwych.

Świeckość jako dobro

Możemy zadać sobie pytanie: w imię czego mamy dobrowolnie poddawać się laicyzacji? Coraz częściej dowiadujemy się o postulatach usuwania symboli religijnych z przestrzeni publicznej, o potrzebie desakralizacji uroczystości państwowych, o zupełnym oddzieleniu państwa od Kościoła. Lewicowe partie polityczne, a szczególnie powstały niedawno Ruch Poparcia Palikota, przedstawiają świeckie państwo jako największe dobro obywateli, ale czy jest tak naprawdę?

?Dobro? wynikające z laickości jest tylko ułudą. Mówi się o wolności, którą w rzeczywistości chce się zabrać. Ewidentnym nieporozumieniem jest próba zepchnięcia religijności do sfery prywatnej. Katolik, aby żyć zgodnie ze swoją wiarą, musi ją manifestować na zewnątrz. Życie religijne to nie zbiór wewnętrznych przekonań, ale całokształt myślenia i działania człowieka.

(...)

Czytany 3411 razy
Zaloguj się, by skomentować

Nasza strona używa plików cookies. Jeśli przeglądasz nasze strony równocześnie wyrażasz zgodę na korzystanie z nich.Więcej o naszej polityce prywatności Polityka prywatności. Korzystanie z tej strony wymaga akceptacji plików cookie.