×

Ostrzeżenie

JUser::_load: Nie można załadować danych użytkownika o ID: 62.
piątek, 12 luty 2010 00:16

Totalitarna demokracja według Talmona

Napisał
To książka o niebywałej wadze, bada bowiem problem będący obiektem powszechnego zainteresowania, ukazując zarazem mało znane fakty z nim związane. Tak pisał przed ponad półwieczem o książce Jacoba L. Talmona The Origins of Totalitarian Democracy ?The Economist?. Bertrand Russell zaś na łamach ?Observera? dodawał, że skrupulatne badania Talmona nad teorią i praktyką francuskiej rewolucji sugerują, że to, co zwie on ?totalitarną demokracją?, nie jest wynalazkiem marksistów czy Rosjan,, lecz wywodzi się wprost z myśli Rousseau oraz jego pilnych uczniów. Czy formułowane w czasach zimnej wojny diagnozy mogą dziś jeszcze być traktowane jako użyteczne narzędzie do opisu rzeczywistości? Przyjrzyjmy się najważniejszym pomysłom Talmona.


Demokracja liberalna a totalitarna
Różnica między liberalną a totalitarną demokracją nie polega na tym, że jedna uznaje wolność jako zasadniczą wartość, druga zaś ją odrzuca, lecz tkwi znacznie głębiej, w samym podejściu do polityki. Podejście liberalne traktuje politykę jako praktyczną działalność służącą realizacji doraźnych i ograniczonych celów, uznając zarazem istnienie wielu zarówno indywidualnych, jak i zbiorowych typów aktywności dokonujących się poza sferą polityki. W przeciwieństwie do tego demokracja w wersji totalitarnej przyjmuje założenie, że wszystko ma charakter polityczny. Polityka nie jest więc tu rozumiana jako narzędzie rozwiązywania doraźnych problemów, ale jako aktywność skierowana na urzeczywistnienie ostatecznych celów człowieka. Totalitarna demokracja jest więc rodzajem politycznej eschatologii, która, w przeciwieństwie do eschatologii religijnej, przekonuje, że zbawienie jest czymś, co można osiągnąć w ramach ziemskiego świata i za pomocą środków politycznych.

Te zasadnicze różnice w podejściu do polityki sprawiają, że nawet jeśli zwolennicy obu typów demokracji używają tych samych terminów, to każdy rozumie je całkowicie odmienne. Tak jest przede wszystkim z pojęciem wolności. Zarówno liberalna, jak i totalitarna demokracja uznają wolność za priorytet, jednak wiążą z nią różne znaczenia. W pierwszym wypadku, wolność rozumie się w sensie formalnym, minimalistycznym i indywidualistycznym, jako możliwość działania nieograniczanego zewnętrznym przymusem. W drugim wypadku wolność traktowana jest substancjalnie, maksymalistycznie i kolektywnie, jako doprowadzenie do sytuacji, w której wspólnota jednostek działać będzie w pewien, określony z góry jako właściwy, sposób. Sytuacja taka, w której człowiek mógłby optymalnie wykorzystać swoje możliwości, urzeczywistniając ?prawdziwą? wolność, stanowiłaby świecki czy polityczny odpowiednik opisywanego przez religie raju.

Zasadnicza różnica między tymi dwoma rodzajami wolności nie leży więc, jak sądził Izaak Berlin, w tym, że pierwsza wolność jest negatywna, druga zaś pozytywna, gdyż możliwość bycia wolnym w sensie negatywnym (a więc niepodlegania zewnętrznemu przymusowi) zakłada już bycie wolnym pozytywnie (czyli bycie istotą autonomiczną). Różnica polega raczej na tym, że w pierwszym wypadku punktem odniesienia jest aktualny, realnie istniejący świat oraz realnie istniejący człowiek, w drugim zaś racjonalnie skonstruowane byty idealne. Chodzi więc o taki świat, jaki mógłby istnieć, gdyby nie aktualne ograniczenia wynikające ze złego uporządkowania, oraz o takiego człowieka, który mógłby istnieć, gdyby nie ów źle uporządkowany świat.

Za tym idzie kolejna różnica: w pierwszym wypadku uznaje się, że człowiek, choć nieuchronnie skończony i ułomny, jest jednak istotą obdarzoną wolną wolą, a to znaczy, że jest odpowiedzialny za dokonywane wybory. W drugim wypadku natomiast twierdzi się, że ułomność ludzkiej natury jest tymczasowa i wynika z tego właśnie, że człowiek aktualnie nie jest autonomiczny w swoich decyzjach, gdyż zachowanie jego ? o czym nie wie ? determinowane jest przez złe uporządkowanie świata (a więc, jak to się czasem określa, zły system).

Z tego płynie wniosek, że, w pierwszym wypadku wystarczającym celem politycznym jest pozostawienie ludzi samych sobie, co należy rozumieć jako stworzenie im minimalnych możliwości decydowania o sobie i swoich działaniach, w drugim zaś ? radykalna przebudowa istniejących stosunków społecznych w taki sposób, aby wyeliminować tkwiące w nich zło, a tym samym uwolnić spod jego wpływu człowieka. Dlatego też, aby rozróżnić te dwa zupełnie odmienne podejścia, można w pierwszym wypadku mówić po prostu o wolności, w drugim zaś o wyzwoleniu lub emancypacji.

(?)
Czytany 3388 razy
Zaloguj się, by skomentować

Nasza strona używa plików cookies. Jeśli przeglądasz nasze strony równocześnie wyrażasz zgodę na korzystanie z nich.Więcej o naszej polityce prywatności Polityka prywatności. Korzystanie z tej strony wymaga akceptacji plików cookie.