×

Ostrzeżenie

JUser::_load: Nie można załadować danych użytkownika o ID: 62.
piątek, 12 luty 2010 00:26

Epitafium dla demokracji

Napisał
Gdyby tak bezkrytycznie słuchać, co mówią ludzie, zwłaszcza ten ich osobliwy gatunek, który zajmuje się politykowaniem lub propagandą, to można by sobie pomyśleć, że demokracja jest dzisiaj w kręgu cywilizacji zachodniej przedmiotem powszechnego kultu, a nawet ? że mamy do czynienia z intensywnymi próbami zbrojnego krzewienia kultu demokracji na odległych pustkowiach Iraku czy Afganistanu, a także dywersyjnego ? na wyżynach Tybetu czy w chińskich rojowiskach.


Tymczasem przekonanie, że tylko demokracja jest dopuszczalną formą ustroju, ojciec Innocenty Bocheński nazywa ?zabobonem?. Zapewne słusznie, zwłaszcza w sytuacji, gdy jednocześnie powiada, że demokracji w ogóle zdefiniować niepodobna, tak wielkie jest pomieszanie pojęć w tej sprawie. Ci jednak, którzy nie wiedzą, że demokracji, z powodu pomieszania pojęć, zdefiniować niepodobna, w stanie pierwotnej niewinności forsują jedyną znaną sobie jej postać, która, mówiąc nawiasem ? wcale demokracją być nie musi.

Może ta uwaga nie będzie zbyt taktowna, ale pamiętam swoje zaskoczenie, kiedy podczas lektury drugoobiegowej wtedy jeszcze książki Michaela Novaka ?Duch demokratycznego kapitalizmu? przeczytałem, że demokracja jest warunkiem sine qua non kapitalizmu. Pogląd taki wydał mi się już na pierwszy rzut oka sprzeczny nawet z potocznym historycznym doświadczeniem, które poucza, że kapitalizm rozwijał się znakomicie również w otoczeniu niedemokratycznym, na przykład w XIX-wiecznej Rosji. Toteż, kiedy już po transformacji ustrojowej zostałem zaproszony na kolację z udziałem Michaela Novaka, natychmiast go o to zagadnąłem. Okazało się, że to, co nazywał on ?demokracją? to po prostu zespół instytucji służących wolności lub praworządności, jak na przykład ? wolność słowa, brak koncesjonowania mediów, prawne gwarancje własności i niezawisłe sądy. Z demokracją nie ma to oczywiście nic wspólnego, a w każdym razie ? nie musi. Michael Novak okazał się, przynajmniej w tej sprawie, bardziej Amerykaninem niż filozofem.

Bo niewątpliwy filozof, czyli Arystoteles, miał wątpliwości, czy demokrację w ogóle można uważać za ustrój polityczny. Jeśli już ? to za formę ?zwyrodniałą?, podobnie jak zwyrodniałą formą ustroju monarchicznego jest tyrania. Co łączy tyranię z demokracją? To, że zarówno Tyran, jak i Lud w dążeniu do utrzymania władzy kierują się samowolą, której nadają tylko pozory Prawa i pozory Dobra. Idąc za tym spostrzeżeniem Arystotelesa, Mikołaj Dávila zauważa, że demokratyczne wybory rozstrzygają o tym, kto będzie uciskany w majestacie prawa. Innego zdania jest Leszek Kołakowski, według którego demokracja jest narzędziem rozwiązywania lub przynajmniej osłabiania konfliktów ? bez użycia przemocy. Jak jednak bez użycia przemocy nakłonić kogoś do postępowania wbrew swojej woli lub interesowi ? tego Leszek Kołakowski już nie wyjaśnia. ?Zwyrodniałą? formę jego poglądu stanowi złota myśl Lecha Wałęsy, wynalazcy ?plusów dodatnich i ujemnych?, według którego demokracja, to pokojowa wojna wszystkich ze wszystkimi. Pokojowa pewnie dlatego, że nie ma wojny z towarzyszącym jej strzelaniem ostrym, natomiast więzienia nie są żadną przemocą, to chyba jasne? Gdy car prorocze ma widzenia, zawsze je spłyci cham i łyk. Dlatego muszą być więzienia, turma i łagier, kat i stryk ? podsumowuje te rozważania Janusz Szpotański w epilogu do poematu ?Caryca i zwierciadło?.

Dwie definicje demokracji
Jak zatem zdefiniować demokrację w sytuacji, kiedy ojciec Bocheński obawia się, że zdefiniować jej w ogóle ?niepodobna?? Myślę, że można uczynić to na dwa sposoby. Po pierwsze ? demokracja jest metodą rozstrzygania sporów polegającą na automatycznym przyznawaniu racji większości. Można uznać ją za rozsądną, ale tylko w tym znaczeniu, że większość i tak swój pogląd przeforsuje, zatem opieranie się jej jest nie tylko niebezpieczne, ale i daremne. Abstrahując od moralnej oceny takiej postawy, trzeba powiedzieć, że demokracja jako metoda rozstrzygania sporów może być stosowana jedynie w sporach politycznych, w których chodzi nie tyle o słuszność i prawdę, co o skuteczność. Stosowanie jej w rozstrzyganiu sporów w dziedzinach innych niż polityka musi doprowadzić do cywilizacyjnego uwstecznienia oraz terroru. Metoda ta bowiem programowo zupełnie ignoruje słuszność i prawdę, a w tej sytuacji stosowanie jej przy rozstrzyganiu o słuszności bądź o prawdzie jest pozbawione wszelkiego uzasadnienia. Jednak zaślepienie skłania zwolenników demokracji do przechodzenia nad tym do porządku, wskutek czego demokratyczna metoda coraz częściej stosowana jest przy ustalaniu faktów. Oczywiście, żadnego faktu przez głosowanie ustalić niepodobna, ale nie tyle chodzi tu o ustalenie faktów jako takich, bo to nikogo specjalnie nie obchodzi, co o ustalenie prawd podawanych do wierzenia. Przykładem takiego totalnego zastosowania metody demokratycznej było głosowanie w Światowej Organizacji Zdrowia w 1991 roku, w następstwie którego podano do wierzenia ?prawdę?, że sodomia nie jest zboczeniem. Oczywiście, na skutek tego głosowania sodomia nie przestała być zboczeniem tak samo, jakby nie zaczęła nim być w następstwie głosowania przeciwnego. Uzurpowanie zatem dla takich orzeczeń waloru prawdziwości sprawia, że nauka zostaje zastępowana przez szamaństwo, polegające wszak na przeświadczeniu, iż rzeczywistość zmienia się w następstwie wypowiadanych zaklęć. Rugowanie nauki, a więc poszukiwanie i weryfikowanie ustalonych prawd przez szamaństwo, jest niewątpliwie świadectwem cywilizacyjnego uwstecznienia. Ponadto następstwem orzeczenia WHO stał się również terror, jakiemu w majestacie prawa coraz częściej poddawani są tzw. homofobowie, a więc osoby wbrew wspomnianemu orzeczeniu WHO uważające sodomię za dewiację i sprzeciwiające się np. deprawowaniu przez sodomitów własnych dzieci, zmuszanych do edukacji według narzuconego przez rząd programu.
Drugi sposób rozumienia demokracji polega na uznaniu w niej metody rekrutowania aparatu władzy politycznej w ustroju republikańskim. Jak wiadomo, ustrój republikański polega na uznaniu, że suwerenem jest ?naród?, często utożsamiany z ?ludem?. W tym znaczeniu demokracja występuje w dwóch odmianach: bezpośredniej ? kiedy ?naród? bądź ?lud? podejmuje decyzje bez posługiwania się jakimikolwiek przedstawicielami ? oraz pośredniej, zwanej również przedstawicielską. Demokracja bezpośrednia występowała w starożytnych Atenach, a współcześnie ? w szwajcarskich kantonach, a także w innych państwach, w tych stosunkowo nielicznych przypadkach, kiedy organizowane jest referendum. Demokracja przedstawicielska polega na tym, że decyzje podejmują reprezentanci ?narodu? bądź ?ludu?, wyłonieni w następstwie procedury powszechnego głosowania. Istotą tej postaci demokracji, bez względu na jej odmianę bezpośrednią czy przedstawicielską, jest więc głosowanie, w którym teoretycznie bierze udział cały ?naród? bądź ?lud?.
Czytany 3022 razy
Więcej w tej kategorii: « Od Redakcji Demokratyczna krucjata »
Zaloguj się, by skomentować

Nasza strona używa plików cookies. Jeśli przeglądasz nasze strony równocześnie wyrażasz zgodę na korzystanie z nich.Więcej o naszej polityce prywatności Polityka prywatności. Korzystanie z tej strony wymaga akceptacji plików cookie.