×

Ostrzeżenie

JUser::_load: Nie można załadować danych użytkownika o ID: 62.
środa, 05 maj 2010 21:49

Kaczyński, Kaczorowski, Katyń

Napisane przez

Wraz ze śmiercią każdego z  poległych pod Smoleńskiem zniknęło z naszego świata coś najważniejszego: życie. Z drugiej strony, każdego z nas także to spotka. Nie znamy tylko czasu ani miejsca.

 

Cała reszta jest milczeniem. Milczeniem nie do poznania ? albowiem w kontekście śmierci nasz język traci możliwość udanego relacjonowania rzeczywistości. Wątpliwa przydatność słów staje się tym boleśniejsza w obliczu tragedii o skali, z jaką mieliśmy do czynienia 70 lat temu, oraz w rocznicę tamtych wydarzeń. Zazwyczaj bowiem spoglądamy na naszą codzienność jak na statyczny obraz, choć naprawdę jest to stale zmieniający się dramat. Od 10 kwietnia 2010 roku w ślad za Chestertonem możemy też powtarzać, że życie i śmierć nie są, co prawda, nielogiczne, bez wątpienia jednak stanowią pułapkę dla logików.

Cywilizowany świat nie zna podobnego dramatu. Na pewnym poziomie takie rzeczy po prostu się nie zdarzają. W każdym razie w splot niezwyczajnych okoliczności nie wierzę.

Rozbieżne zeznania świadków, kompromitujące deliberacje mediów polskojęzycznych, gdaczących niczym kury w ślad za rosyjskimi kogutami, żenujące zachowanie ?gwiazd polskiego dziennikarstwa?, prezentujących zakłamanie w skali, którą trudno oszacować, do wczoraj wylewających na Prezydenta wiadra śliny, wyśmiewających patriotyzm, mądrość i ciepło Lecha Kaczyńskiego, a dziś przyznających, że ?nie pokazywaliśmy Prezydenta takim, jakim on naprawdę był? ? wszystko to razem pozwala stawiać pytania: kto zyskał na tej tragedii i o czym świadczy jego zachowanie w następnych dniach?

(...)

Czytany 1863 razy
Więcej w tej kategorii: « Tragedia w Smoleńsku Narodziny mitu »
Zaloguj się, by skomentować

Nasza strona używa plików cookies. Jeśli przeglądasz nasze strony równocześnie wyrażasz zgodę na korzystanie z nich.Więcej o naszej polityce prywatności Polityka prywatności. Korzystanie z tej strony wymaga akceptacji plików cookie.