×

Ostrzeżenie

JUser::_load: Nie można załadować danych użytkownika o ID: 62.
środa, 05 maj 2010 23:02

Od Redakcji

Napisane przez

Polska historia jak mało która obfituje w tragiczne symbole, a 10 kwietnia wzbogaciła się o kolejny. Katastrofa samolotu na wojskowym lotnisku pod Smoleńskiem, w której zginęła niemal setka osób podążających na uroczystości katyńskie ? wśród nich para prezydencka, korpus dowódczy wojska, parlamentarzyści ? bez wątpienia stanie się kolejnym istotnym punktem w polskiej martyrologii. Czy stanie się także punktem zwrotnym dla polskiej polityki i losów kraju? Trudno powiedzieć. Z jednej strony żałoba narodowa wyzwoliła uczucia jedności i solidarności u setek tysięcy ludzi oddających hołd prezydentowi notorycznie niszczonemu i ośmieszanemu przez media. Można by to odczytać jako rodzaj ludzkiego opamiętania się i nadzieję na to, że takie wartości jak patriotyzm, uczciwość i troska o dobro publiczne wciąż znajdują się w cenie. Z drugiej jednak strony musimy pamiętać, że zachowania, które mieliśmy okazję oglądać w trakcie żałoby, mają charakter chwilowy i wynikają nie z politycznych, lecz emocjonalnych wyborów. Podobnie refleksyjny nastrój nastąpił po śmierci papieża Jana Pawła II, jednak nie przyniósł on trwałych zmian w mentalności społecznej. Trudno się wszakże temu dziwić, gdyż, po pierwsze, ogólnonarodowa zgoda i powszechna grupowa solidarność są jedynie ideałami, do których można zbliżyć się na moment w trakcie klęsk i tragedii (albo przeciwnie ? wielkich triumfów, jak ?rewolucja? Solidarności), jednak permanentnym stanem jest raczej spór i konflikt ? to one zresztą stanowią istotę demokracji. Po drugie, owa głęboka żałoba była możliwa między innymi dzięki mediom, które ? jak zwykle dostosowując się do sytuacji ? tym razem fajerwerki kpiny zastąpiły chwilami zadumy, serwując ostentacyjne nawrócenia telewizyjnych gwiazdek.

 

Jeśli zatem nawet powstanie kolejny narodowy mit, to niekoniecznie musi on przełożyć się na istotne zmiany polityczne. Jest nią jednak objęcie przez partię rządzącą wszystkich najważniejszych funkcji w państwie. Wedle dużego prawdopodobieństwa partia ta ma szansę na wieloletni monopol władzy. Powstała sytuacja jest groźna zarówno ekonomicznie, jak i politycznie, jest dziś bowiem jasne, że rządzący realizują program prowadzący do coraz głębszego zadłużania państwa i uzależniania go od UE. Dziś perspektywa kryzysu, podobnego do tego, który dotknął Grecję, staje się coraz bardziej realna, zwłaszcza że wiele wskazuje na to, iż w najbliższym czasie władza pozbawiona będzie kontroli ze strony opozycji.

Smoleńska katastrofa powinna uświadomić nam jeszcze jedną istotną rzecz, a mianowicie to, że w gruncie rzeczy, mimo formalnych więzi łączących nas z najbardziej rozwiniętymi państwami Zachodu, jesteśmy zdani tylko na siebie. Pogrzeb prezydenckiej pary, na który z błahej w sumie przyczyny nie dotarła większość ważnych osobistości, pokazuje nam dobitnie, jakie miejsce zajmuje Polska w szeregu. Można powiedzieć, że Zachód nie tylko nie jest w stanie nam pomóc ? w gruncie rzeczy nie jest nawet w stanie nam współczuć. Dlatego też, biorąc pod uwagę tę symboliczną nieobecność, a także tych przywódców państw, którzy mimo wszystko na Wawel dotarli, warto zastanowić się, czy nie czas na nowo zdefiniować naszą politykę międzynarodową.

Czytany 2082 razy

Zaloguj się, by skomentować

Nasza strona używa plików cookies. Jeśli przeglądasz nasze strony równocześnie wyrażasz zgodę na korzystanie z nich.Więcej o naszej polityce prywatności Polityka prywatności. Korzystanie z tej strony wymaga akceptacji plików cookie.