piątek, 28 maj 2010 20:10

Standard złota a teoria ekonomii

Napisał

Dyskusje na tematy pieniężne w historii myśli bywały często nieprecyzyjne, ponieważ mieszały dwie niezupełnie odrębne sfery. Dyskutując nad tym, jak powinien wyglądać ład pieniężny, można bowiem przedstawić dwie szczególne kontrowersje. Pierwsza dotyczy ingerencji rządu w system pieniężny i pytania: ?czy zadaniem państwa jest produkcja pieniądza, czy też sfera ta powinna pozostać w ramach wolnego rynku??. Druga natomiast dotyczy formy pieniądza ? czy pieniądz powinien być fikcyjny, dekretowany (fiat money), czy powinien to być pieniądz towarowy, zabezpieczony jakimś realnym dobrem.

 

Pomieszanie tych dwóch zagadnień jest w zasadzie dosyć naturalne, ponieważ na czystym wolnym rynku nie sposób wyobrazić sobie istnienia pustego pieniądza dekretowanego, egzekwowanego swobodą umów. Któż bowiem akceptowałby jakieś papierki z nadrukiem, które mogą być do woli produkowane? Miał rację często cytowany Henri Cernushi, mówiąc: dajmy prawo każdemu do produkcji banknotów, to już nikt nie będzie ich produkował. Stąd na wolnym rynku pieniądz musiałby być czymś rzadkim, jakimś realnym towarem, który ma swoją niemonetarną wartość i który nie może być dowolnie produkowany. Dlatego w wyniku swobodnego handlu środkami wymiany stawały się realne dobra, z których dwa ? złoto i srebro ? wygrały konkurencje i stały się ?powszechnie akceptowanym środkiem wymiany?, nazywanym inaczej ?pieniądzem?.

Pojęcie ?standardu złota? wywołuje wiele kontrowersji, ponieważ uruchamia skojarzenia ze złotym ?fetyszyzmem?. Pojawiają się naturalne pytania ? ?a w zasadzie to czemu złoto, a nie coś innego??. Tymczasem ?standard złota? to pojęcie historyczne, które odnosi się do czasów, gdy rząd nie znacjonalizował w pełni pieniądza. Odnosi się zatem do warunków, w których o produkcji środka wymiany decydował głównie rynek. I kiedy główni teoretycy ekonomii mówią o zaletach tego standardu i powrocie do niego, nie chodzi w istocie o złoty fetyszyzm, lecz o przywrócenie wolności obrotu pieniądzem i rezygnację z interwencjonizmu państwa w sferę monetarną.

Stąd w warunkach rynkowych każdy miałby prawo emitować taki pieniądz, jaki tylko chce. Szkopuł w tym, że w takich warunkach status realnego pieniądza uzyskiwałyby tylko dobra, które mają ograniczoną podaż i realną siłę nabywczą. Rozsądne jest zatem przewidywanie, że w momencie zniesienia nacjonalizmu pieniężnego na rynku pieniądza znowu tryumfowałoby złoto (czy też srebro).

System oparty na standardzie złota i jego zalety

Jak wyglądałby system oparty na rezerwie złota? Pieniądzem w obiegu byłyby złote monety (ewentualnie obok z cyrkulującym srebrem). Często jednak w obiegu stosowano by ich substytuty, banknoty czy zapisy na kontach z bieżącym dostępem do środków (coś na kształt dzisiejszych ROR-ów). Te substytuty byłyby w pełni pokryte pieniądzem kruszcowym. Każdy posiadacz owego substytutu miałby gwarancje od banków, że jego środki pozostają bezpieczne w jakimś skarbcu poza ?obrotem pieniężnym?. Część ludzi, zainteresowana osiąganiem zysków, pozyskiwałaby w zamian za kruszec nie idealne jego substytuty (zabezpieczone stuprocentową rezerwą), lecz środki mniej płynne, które nie byłyby zawsze wypłacane w każdych okolicznościach, lecz w zależności od sytuacji na rynku. Środki te oferowałyby zapewne jakieś stopy zwrotu. W ten sposób instytucje finansowe mogłyby pozyskiwać oszczędności od ludzi i przeznaczać je na inwestycje.

Jakie byłyby ekonomiczne skutki takiego systemu? Przede wszystkim charakteryzowałby się ogromną stabilnością. Banki nie uzyskiwałyby specjalnego statusu, wynikającego z ich niezwykle wrażliwej i ryzykownej działalności. Pełne substytuty byłyby solidnie zabezpieczone kruszcem, więc nie istniałaby groźba deflacji pieniądza, czyli spadku jego ilości w obiegu. Posiadacze twardego kruszcu czy idealnych jego substytutów, ceniący sobie bezpieczeństwo i mający awersję do ryzyka, mogliby czuć się bezpiecznie ze swoimi środkami.

Z jednej strony byliby zabezpieczeni przed deflacją pieniądza, z drugiej zaś przed inflacją, która przestałaby istnieć. A więc pieniądz zarówno nie wyparowywałby na skutek krachu ilości pieniądza w obiegu (ze względu na jego realne pokrycie), jak też nie byłby przeżerany podatkiem inflacyjnym. Współczesna kreacja pieniądza dekretowego to miecz obusieczny. Jedna część ostrza tnie zasoby pieniężne z ludzi w czasach kryzysu, gdy upadają banki, a wraz z nimi rozpływają się oszczędności życia. Druga część ostrza tnie realną siłę nabywczą ludzi w czasach ekspansji i tworzenia pieniądza, a przez to prowadzi do ciągłych wzrostów cen w postaci inflacji, która uderza w ludzi o stałych dochodach.

W standardzie złota to obusieczne ostrze zostałoby zupełnie stępione i niemożliwe byłoby, na przykład, wystąpienie takiego kryzysu jak w ostatnich latach. Od początku XXI wieku amerykański bank centralny wraz z innymi światowymi odpowiednikami włączył się w inflacyjną ekspansję kredytu, która spowodowała zaawansowany system redystrybucji środków od ludzi w stronę sektora finansowego (także przez tworzenie klasy dłużników). Gdy jednak okazało się, że zgromadzony ?kapitał? jest fikcyjną księgowością, doszło do kryzysu i wymiecenia błędnych inwestycji. Bolesny proces dostosowawczy nie objął jednak najbardziej winnych, czyli dużego sektora bankowego. Stąd większość obywateli była obciążana kosztami boomu (gdy pojawiła się inflacja i redystrybucja na rzecz banków emitujących kredyty), a następnie większość obywateli została obciążona kosztami ratowania banków w trakcie kryzysu. W standardzie złota nie występowałby ani jeden, ani drugi mechanizm wywłaszczania obywateli naprzemiennie: inflacją i deflacją kredytu.

W warunkach takiego systemu zamiast inflacji mielibyśmy ciągły wzrost siły nabywczej pieniądza, czyli powolną, przewidywalną i stabilną deflację cenową. W wyniku wzrostu gospodarczego ceny za dobra i usługi spadałyby stopniowo z roku na rok, a płace realne rosły. Tak jak w sektorach technologicznych obserwujemy spadki cen, tak też działoby się na innych rynkach. System standardu złota poprzez brak inflacji promowałby oszczędzanie i przedsiębiorczą alokację kapitału, która odzwierciedlałaby preferencje ludzi do przeznaczania środków na rozwój.

(...)

Czytany 2808 razy
Więcej w tej kategorii: « Krótko Złoto i wojny »
Zaloguj się, by skomentować

Nasza strona używa plików cookies. Jeśli przeglądasz nasze strony równocześnie wyrażasz zgodę na korzystanie z nich.Więcej o naszej polityce prywatności Polityka prywatności. Korzystanie z tej strony wymaga akceptacji plików cookie.