wtorek, 31 sierpień 2010 23:45

Koniec Polski

Napisane przez

Państwa nie upadają nagle. Zanim oficjalnie zostanie ogłoszona ich śmierć, widać wiele oznak niemożliwego do powstrzymania rozkładu. Jawna utrata suwerenności, klęska gospodarcza i polityczna są tylko skutkiem utraty kapitału duchowego i materialnego, u której podstaw leżą przede wszystkim złe rządy.

 

Tak jak Rzym nie upadł w 476 roku, a Królestwo Francji w 1789, tak też I Rzeczpospolita nie skończyła się w 1795 roku, kiedy dokonał się III rozbiór. Nie skończyła się też w momencie II czy nawet I rozbioru, albowiem same rozbiory nie były przyczyną, lecz skutkiem degeneracji organizmu państwowego. Struktury zniszczone przez pasożyty nie były w stanie ani się bronić, ani przetrwać w okrojonej formie, mimo daleko posuniętych amputacji i różnych znachorskich zabiegów, które miast uzdrowić pacjenta ? dobiły go. Niepowodzenie kuracji wynikało wszakże przede wszystkim stąd, iż było już za późno: nikt nie widział potrzeby ani sensu obrony państwa, którego zalety istniały już tylko w sferze werbalnej.

Jest zatem bardzo prawdopodobne, że I RP upadła, gdyż była zbędna i prócz garści korzystających z niej możnych oraz grupek idealistów, nikt nie był w stanie podać dobrego argumentu za jej istnieniem. W ten sposób rozpadło się coś, co nie było zdolne do życia, coś, co było dla ludzi raczej przeszkodą, niż wsparciem. Państwo nie jest bowiem dobrem samym w sobie, zasługującym na bezwarunkową obronę ? jest dobrem względnym wobec naszych potrzeb. Trwa, jeśli je skutecznie zaspokaja, jeśli zaś tego nie robi ? ginie i nie ma sensu wylewać nad nim łez.

Po upadku I RP ?polskość? bynajmniej nie znikła. Trwała przez ponad sto lat mimo zmiennych koniunktur politycznych i gospodarczych. Trwała, chociaż formalnie nie było państwa takiego jak ?Polska?. Czy przetrwałaby, gdyby I RP nie została wymazana z mapy, lecz wegetowała jako wasalny twór przez kolejne dekady? Trudno powiedzieć, ale można zaryzykować hipotezę, że ?polskość? przetrwała właśnie dzięki temu, że skończyła się ?Polska?.

Upadek II RP miał nieco inny charakter. Odbudowywane struktury państwa nie zdążyły jeszcze okrzepnąć, kiedy nastąpił ich nagły rozpad. Fakt, że obywatele skłonni byli wówczas bronić państwa, nawet za najwyższą cenę, świadczy o tym, że nie stało się ono w ich oczach wówczas pasożytem żyjącym z ich pracy. Jednak również w tym wypadku dość wcześnie pojawiły się symptomy choroby, a rok 1939 i nieudolna polityka ministra Becka były jedynie skutkiem, nie zaś przyczyną katastrofy. Tym razem straty intelektualne i materialne były poważniejsze, a sytuacja międzynarodowa i wewnętrzna zbudowana po drugiej wojnie światowej w zasadzie trwa do dziś. Przełom w 1989 roku był w dużej mierze pozorny i wiązał się raczej z przegrupowaniem sił, niż z odejściem od geopolitycznych założeń nakreślonych w Jałcie. Co prawda, powstała kolejna ?Polska? ? III RP ? jednak im więcej wiemy o kulisach jej narodzin i im lepiej znamy jej dzisiejsze uwarunkowania, tym trudniej nam uznać ją za coś istotnie różnego od ?Polski?, jaką był PRL. Skrajni pesymiści mogliby stwierdzić, że w gruncie rzeczy mamy dziś do czynienia z kolejną atrapą z cyklu rozpoczętego w roku 1939 wraz z powołaniem do życia Generalnego Gubernatorstwa.

(...)

Czytany 2337 razy
Zaloguj się, by skomentować

Nasza strona używa plików cookies. Jeśli przeglądasz nasze strony równocześnie wyrażasz zgodę na korzystanie z nich.Więcej o naszej polityce prywatności Polityka prywatności. Korzystanie z tej strony wymaga akceptacji plików cookie.