poniedziałek, 30 maj 2011 00:00

Czy istnieje plan B dla Polski

Polska jest krajem bez przyszłości. Przed Polakami nie ma żadnej pozytywnej perspektywy. Takich opinii nie wypowiada nikt głośno, ale po cichu zgadzają się z nimi prominentni politycy wielu opcji, komentatorzy i publicyści, ekonomiści i politolodzy. Zgadza się z nimi także wielu zwykłych ludzi, którzy na co dzień doświadczają politycznego, gospodarczego i kulturowego upadku swojego kraju. Czy jesteśmy skazani na klęskę? Jakie są jej przyczyny i czy jest szansa na wyjście z impasu? Spróbujmy odpowiedzieć na te pytania.

niedziela, 29 maj 2011 23:58

Duże firmy miarą suwerenności

Józef Białek w artykule ?Czy istnieje plan B dla Polski?? pyta o plan naprawy kraju, gdyż: państwo polskie jest dziś w stanie kompletnego rozkładu ? pozbawione własności i suwerenności, z gigantycznym i wciąż rosnącym długiem oraz całkowicie zmarnotrawionym kapitałem ludzkim. Poniżej kilka uwag do niektórych spraw poruszonych w artykule.

niedziela, 29 maj 2011 23:54

Horoskopy dla RP

W natłoku optymistycznych doniesień o przyszłości Polski w Unii Europejskiej, o jej znaczącej prezydencji, mającej wzmocnić rangę naszego kraju na arenie międzynarodowej, w feerii orgiastycznych przewidywań sukcesu organizacji mistrzostw Europy w piłce nożnej przez Polskę pisanie czarnego scenariusza przyszłości naszego państwa jest jak piasek sypany w tryby medialnej klaki. Choćby już z tego powodu warto uważnie przyjrzeć się pesymistycznym scenariuszom, bo optymistyczne znamy już z mediów niemal na pamięć.

niedziela, 29 maj 2011 23:52

Agonia ze znieczuleniem?

Kolega Józef Białek przedstawił trafną diagnozę sytuacji. Punkt ciężkości władzy spoczywa w tajnych służbach, które w ramach transformacji ustanowiły ekonomiczny model państwa, o charakterze w gruncie rzeczy okupacyjnym, polegający na rabunku zasobów kraju i obywateli na zlecenie państw trzecich albo na własną rękę.

niedziela, 29 maj 2011 23:50

Fasadowa demokracja

Myślę, że p. Józef Białek wystąpił z bardzo ciekawą inicjatywą. Niezależnie od tego, czy się zgodzimy z jego diagnozami i propozycjami, faktem jest, że środowiska opozycyjne do rządzących w Polsce socjalistów różnych typów nie mają spójnej wizji przyszłości. Zazwyczaj przyjmuje się, że najpierw trzeba wygrać wybory, a potem się zobaczy. Ewentualnie, jak w wypadku większości prawicowej ?drobnicy?, w ogóle nie bierze się pod uwagę zwycięstwa, a w skrajnych wypadkach, nawet startu wyborach. Wówczas wszystko kończy się na krytyce istniejącego stanu rzeczy, która może być interesująca, ale jest politycznie bezpłodna.

niedziela, 29 maj 2011 23:48

Pod sztandar Królowej

Siedzimy na kanapie, a nawet na paru konkurencyjnych kanapach. Możemy snuć piękne plany. Zdobędziemy władzę w taki czy inny sposób i wprowadzimy plan Janusza Korwin-Mikkego, Józefa Białka czy kogokolwiek innego. Oczywiście, już sama tylko rzecz pierwsza, czyli zdobycie władzy, jest nierealna. Ale nawet gdyby ? to niewiele to da. Spójrzmy na dość świeży przykład hiszpański. Wydawało się, że generał Franco, po pokonaniu komunistów, po czterech dekadach rządów, po całkowitej przebudowie prawa i administracji ? zostawi Hiszpanię na trwałe przemienioną. Nic z tego. Wszystko rozsypało się w ciągu kilku lat od jego śmierci. Ten przykład należy mieć w pamięci. Jeżeli jakiekolwiek zmiany wprowadzi się tylko na górze, to będzie to biblijny dom na piasku.

niedziela, 29 maj 2011 23:46

No Future?

Pan Józef Białek przedstawił ciekawą analizę problemu, który staje przed wieloma Polakami: dlaczego wciąż nam się nie udaje? Dlaczego żyjemy w skorumpowanym, wrogim obywatelom państwie? Jednocześnie zaproponował ambitną propozycję ? co zrobić, aby nam się udało. Miałby to być ?Plan B? dla Polski.

Na ogólnym poziomie zgadzam się z diagnozami Józefa Białka dotyczącymi aktualnej sytuacji politycznej i ekonomicznej Polski oraz jej przyczyn. Odruchowo opowiadam się za wizją państwa ograniczonego do minimum, które bez potrzeby nie ingeruje w życie, własność i wolność obywateli. Mam jednocześnie świadomość, że jest to pewien utopijny ideał, a istota sprawy leży w tym, jak zdefiniujemy ową ?potrzebę?, która usprawiedliwiałaby państwową ingerencję. Dużo łatwiej i bezpieczniej podać negatywną charakterystykę tego, czego państwo nie powinno robić, niż wskazać to, co robić powinno. Jak komuś raz przyznamy w jakiejś dziedzinie swobodę interwencji, to, niestety, nie będziemy potem w stanie nad tym zapanować. Zmaltretowany państwowy system edukacji wszystkich szczebli jest tu najlepszym przykładem ? a zaczęło się przecież od kilkuklasowych szkół powszechnych.

Nasza strona używa plików cookies. Jeśli przeglądasz nasze strony równocześnie wyrażasz zgodę na korzystanie z nich.Więcej o naszej polityce prywatności Polityka prywatności. Korzystanie z tej strony wymaga akceptacji plików cookie.