×

Ostrzeżenie

JUser::_load: Nie można załadować danych użytkownika o ID: 62.
piątek, 31 grudzień 2010 20:20

Od Redakcji

Napisane przez

Rząd Polski znalazł wreszcie skarb: skarb państwa ? opowiadał podczas wrocławskiego występu Jan Pietrzak, wywołując rozbawienie wśród publiczności. Diagnoza ta jest prawdziwa, ale wymaga uzupełnienia. Rząd nasz faktycznie dotarł do skarbu państwa, ale niewiele tam znalazł, a to, co znalazł, od razu wydał. A ponieważ potrzeby wciąż rosły i rosnąć nie przestaną, zdecydował się na to, na co decydują się wszystkie przyciśnięte do ściany rządy: sięgnął w poszukiwaniu skarbu do kieszeni obywateli. Co prawda, nasz rząd jest wyjątkowo słabym rządem słabego państwa, ale ma jeszcze dość siły, aby nękać ludzi coraz wyższymi podatkami. I to właśnie systematycznie robi. Podniesienie stawek podatku VAT od początku stycznia to dopiero początek długiej drogi, u kresu której czeka albo cud, albo kompletne bankructwo. A ponieważ cuda się zdarzają nadzwyczaj rzadko, powinniśmy przygotowywać się na to drugie. Oczywiście, będzie nam to lżej znieść choćby dlatego, że pamiętamy w miarę dobrze dzieje wzlotu i upadku Edwarda Gierka, patrona wszystkich rządów III RP. Wiemy, że im bardziej natrętna propaganda sukcesu, tym gorszy faktyczny stan państwa, im więcej się mówi o reformach, tym bliżej podwyżki cen i podatków, a im bardziej każe nam się być oszczędnym, tym szybciej rośnie dług, który zaciąga państwo. Pozostaje nam więc tylko czekać na kolejny stan wojenny, a jedyną niewiadomą pozostaje to, kto go wprowadzi. W 1981 roku mogliśmy się zastanawiać czy spacyfikuje nas nasza własna armia, czy armia sowiecka z pomocą sojuszniczych wojsk Układu Warszawskiego. Dziś sytuacja się nieco uprościła. Nasza armia jest zbyt słaba, aby mogła cokolwiek zdziałać, nawet przeciwko własnemu narodowi, pozostaje więc jedynie opcja zaprowadzania porządku od zewnątrz. Nietrudno sobie wyobrazić, że pod pretekstem obrony zagrożonej demokracji sojusznicze armie naszych potężnych sąsiadów w sposób odpowiedzialny i nawet bez użycia przemocy stworzą w naszym Bantustanie namiastkę zdrowego organizmu politycznego, z którego będzie jeszcze jakiś pożytek. Zresztą ? czy muszą to być od razu armie? Czy pozbawiona własnego majątku i kompletnie zadłużona Polska nie może zostać po prostu przejęta przez grupę międzynarodowych komorników, tak samo jak przejmuje się nieruchomość zadłużonej rodziny? Jest to możliwe w sytuacji, w której nie będziemy w stanie dalej spłacać naszych długów ? a zapewne nie będziemy, gdyż ludzie, aby jakoś żyć, uciekać będą w szarą strefę, to zaś oznaczać będzie coraz mniejsze dochody z tytułu podatków. Pozostanie wówczas albo ich zmusić do płacenia haraczu, albo sprzedać w niewolę. To drugie jest prostsze. Jeśli więc można wątpić w realizację zarysowanego powyżej scenariusza, to tylko dlatego, że być może już został on zrealizowany, a myśmy nawet nie zauważyli, że tkwimy w czymś w rodzaju Generalnej Guberni, w której, co prawda, nikt do tubylców jeszcze nie strzela, ale też nie dopuszcza ich do tworzenia praw i udziału we władzy. A jeśli tak rzeczywiście jest, to czas wreszcie się obudzić i zacząć żyć wedle reguł okupacyjnych, zwięźle przedstawionych w piosence Teraz jest wojna, kto handluje ten żyje?. Przede wszystkim zaś trzeba wyzbyć się wiary w skuteczność normalnych procedur politycznych w rodzaju wyborów. Przeciwnie, trzeba zdać sobie sprawę, że, tak jak w czasach PRL-u, udział w nich oznacza poparcie dla istniejącego stanu rzeczy. Przed wyborami samorządowymi ?Opcja na Prawo?, jako jedyne chyba czasopismo w Polsce na swojej witrynie internetowej zaproponowała bojkot wyborów. Jak podała PKW, frekwencja w wyborach wyniosła nieco ponad 47%. Czyli ? posłuchała nas ponad połowa Polaków! W kolejnym roku możemy tylko życzyć sobie: oby tak dalej. 

Czytany 2338 razy

Więcej w tej kategorii: Na równi pochyłej »
Zaloguj się, by skomentować

Nasza strona używa plików cookies. Jeśli przeglądasz nasze strony równocześnie wyrażasz zgodę na korzystanie z nich.Więcej o naszej polityce prywatności Polityka prywatności. Korzystanie z tej strony wymaga akceptacji plików cookie.