czwartek, 29 wrzesień 2011 13:28

Niewygasły płomień rewolucji

Napisał

W 2005 roku w wygłoszonym na Kremlu orędziu Włodzimierz Putin powiedział: ? Rozpad ZSRR był nie tylko największą katastrofą geopolityczną XX wieku, ale również prawdziwym dramatem dla Rosjan. Miliony naszych rodaków znalazły się poza granicami Rosji, oszczędności obywateli straciły na wartości, stare ideały zostały zburzone. Integralność terytorialna była zagrożona...

 

Gdyby ówczesny prezydent Federacji Rosyjskiej nie był wychowankiem, wybrańcem i w gruncie rzeczy także zakładnikiem systemu sowieckiego, być może dotarłoby do jego świadomości, że słowa takie pasują równie dobrze ? a może nawet lepiej ? do dramatycznych wydarzeń, jakie zainicjowały powstanie państwa bolszewickiego.

On tego nie chciał?

Jednak oczywisty fakt, że przewrót z listopada 1917 roku stanowił anomalię historyczną, zbrodnicze szaleństwo, odrażający i nieudany eksperyment, okupiony śmiercią i cierpieniem dziesiątek, a może i setek milionów ofiar (jeśli liczyć także naśladowców w innych krajach), jest odrzucany nie tylko przez władze rosyjskie, ale także przez większość mieszkańców Rosji, dla których takie krytyczne spojrzenie na własną tożsamość rzeczywiście byłoby ?prawdziwym dramatem?. Największe państwo na świecie jest spadkobiercą ZSRS nie tylko w znaczeniu prawnym. Sowki, czyli nieodwracalnie ukształtowani (okaleczeni?) przez komunizm ludzie sowieccy, wspominają z sentymentem czasy sprzed 1991 roku. Pomniki Lenina stoją dalej na centralnych placach miast, nawet w bezpośrednim sąsiedztwie cerkwi, gdzie jako prawosławni święci czczeni są ostatni car Rosji i jego rodzina ? pomordowani przez bolszewików. Kluczowy moment w dziejach Związku Sowieckiego, czyli zwycięstwo z 1945 roku i ranga mocarstwa globalnego, jaką osiągnęło w tym czasie czerwone imperium, to obecnie fundament, na którym budowany jest ? czy też, jak ktoś woli, podnoszony z ruin ? etos rosyjski.

Na legendy narodowe, wyolbrzymiające znaczenie pewnych osób, czynów i zdarzeń, chętnie powołuje się wiele nacji, jednak wykreowane przez bolszewicką propagandę mity dotyczące wypadków, jakie rozegrały się w Rosji w przedostatnim roku I wojny światowej i w ciągu kilku następnych lat, wręcz porażają stopniem zakłamania i bezczelności. Odpryskiem ich jest co rusz rozdmuchiwana w rosyjskich mediach sprawa rzekomej zagłady czerwonoarmistów wziętych do niewoli około 1920 roku i osadzonych w obozach jenieckich w Polsce. W zamyśle inicjatorów nagłośnienia tego łgarstwa ma być ono odpowiedzią na sprawę masakry w Katyniu.

Głośny film i liczne publikacje wykreowały tuzinkowego ? choć odważnego ? bolszewickiego watażkę Bazylego Czapajewa na idola sowieckich mas. Tymczasem prawdziwa biografia ?Czapejewa-gieroja? jest raczej pospolita i nie ma nic wspólnego z przypisywanymi mu dokonaniami. Podobne legendy ukuwano rzecz jasna nie tylko w odniesieniu do wojny domowej w Rosji, ale także w innych przypadkach, kiedy deformacja rzeczywistości była komunistom na rękę. Tak było z ideałem pionierów, Pawełkiem Morozowem, z wydarzeniami Wielkiej Wojny Ojczyźnianej (mit o obrońcach Moskwy, Panfiłowcach, którzy naprawdę nie dokonali przypisywanych im czynów), z historią organizacji konspiracyjnej Młoda Gwardia, o której fantazjował pisarz Aleksander Fadiejew itd. Pranie mózgów, jakiemu poddawano systematycznie mieszkańców ZSRS, pozostawiło trwałe ślady do dziś.

Mimowolnie chyba schemat produkowania bolszewickich bajęd wykpił słynny humorysta Michał Zoszczenko: w jednym z jego opowiadań bohater przez kilka dni pozostawał w domu z powodu choroby ? działo się to akurat w pierwszych dniach listopada 1917 roku ? a gdy wyszedł wreszcie na ulice Sankt Petersburga, dostrzegł jakiś tumult. Zapytał, co się dzieje, a przechodnie odpowiedzieli mu bez wahania: ? Rewolucja październikowa!

Rosyjski problem ? a właściwie tragedia ? polega na tym, że tamtejsze społeczeństwo nadal nie potrafi oddzielić ziarna od plew. Za dobrą monetę wciąż przyjmowane są wyświechtane bolszewickie kłamstwa. Chociaż próby ich demaskowania bywają podejmowane w niektórych publikacjach czy też programach telewizyjnych, dla większości Rosjan wciąż punktem odniesienia są przekonania wtłoczone im niegdyś do głów. Ernest ?Che? Guevara czy Marcin Luther King pozostają zatem w ich wyobrażeniach rycerzami bez skazy walczącymi o dobro całej postępowej ludzkości. A więc tej lepszej części istot rozumnych zamieszkujących Ziemię, o którą w ogóle warto walczyć. Postęp natomiast, sprawiedliwość społeczna, równość ? to w wyobrażeniu wychowanków sowiecczyzny największe dobra, chociaż akurat bolszewicka Rosja należała do tych państw, w których dobra te najtrudniej były dostępne. Były to przecież jednocześnie hasła wypisane na sztandarach październikowego przewrotu. Z tych powodów nawet ci Rosjanie, którzy zdają się dostrzegać, że komunizm wyrządził w ich kraju (i nie tylko) wiele zła, usprawiedliwiają często czerwone zbrodnie bredniami o wypaczeniach itp. Dzieje się tak wbrew faktom i elementarnemu zdrowemu rozsądkowi. Poszukiwacze bolszewizmu o ludzkiej twarzy są wszakże niestrudzeni. Juliusz Daniel, pisarz i dysydent skazany w 1966 roku w słynnym procesie razem z innym literatem, Andrzejem Siniawskim, w swojej napisanej kilka lat wcześniej powieści Mówi Moskwa, skądinąd znakomicie ukazującej rzeczywistość wprost rozpaczliwie bronił Lenina (a w jego osobie idee komunistycznej i rewolucji, dla autora nie pozbawionej zresztą swoistego romantyzmu): Przecież nie tego on chciał ? ten, który pierwszy legł wśród tych marmurowych murów!

Ziemia nieludzka

Tymczasem rzeczywistość skrzeczy, ukazując wielką nędzę Rosji po przejściu bolszewickiego kataklizmu. Jej rozmiary są ogromne na prowincji ? wystarczy odwiedzić pokołchozowe wsie, w niebywałej skali podupadłe cywilizacyjnie. Rozleglejsze i bardziej dotkliwe spustoszenia poczyniło jednak dziedzictwo bolszewickiej rewolty w sferze duchowej. Nie idzie nawet o stosunek Rosjan do religii, co najmniej, mówiąc oględnie, indyferentny. Zresztą sama Cerkiew moskiewska, choć pragnęłaby sprawować rząd dusz, nie jest do tego zdolna, w znacznej mierze ze względu na uwikłania we współpracę z władzami komunistycznymi. Mentalność sowiecka jest wszechobecna na Wschodzie, objawia się co rusz, czasami w sposób zaskakujący, ale jej stały motyw stanowi pogarda dla człowieka, rzecz biorąc bardziej poetycko, z powołaniem się na poetę Włodzimierza Majakowskiego ? dla jednostki. Łatwo zetknąć się z demonstracją tej pogardy w urzędach (w ich wyposażeniu oraz w zachowaniu urzędników), sklepach ? również tych prywatnych ? oraz na ulicach: w ruchach i mimice przechodniów, napierającym tłumie i nawykach kierowców. Błahe nieporozumienie prowokuje nieproporcjonalne do incydentu groźby donosu do FSB (dawniej ? KGB, NKWD, CzeKa). Naturalnie odgrywają tu pewną rolę typowe skłonności rosyjskiej duszy, produktu cywilizacji turańskiej, którą jednak potwornie stoczył rak bolszewizmu.

Tęsknota za Bolszewią wyziera z reklam, etykietek wódki i papierosów, nawet przypadkowych, zdawałoby się, aluzji. ? Jestem dumna, że znam rosyjski, bo tym językiem mówił Lenin! ? usłyszałem kiedyś wyznanie pewnej Ałtajki, na co dzień raczej pielęgnującej starannie tradycje własnego niewielkiego narodu, mocno przetrzebionego na skutek działań zapoczątkowanych właśnie przez wodza bolszewików. W innym wypadku, podczas urodzinowego przyjęcia grono znajomych Rosjan mocno i zgodnie oburzało się, że państwo, w jakim wówczas mieszkali, nazwane zostało przez Ronalda Reagana imperium zła. ? Jakiego zła? Czy my jesteśmy źli? ? zapytywali jeden przez drugiego, szczerze zdziwieni. Za chwilę zresztą dyskusja utonęła w dźwiękach puszczonego z radia, ciągle na Wschodzie żywego przeboju ze słowami: Urodziłem się w ZSRS, moja ojczyzna to Związek Sowiecki! Kiedy indziej, podczas podobnej imprezy, byłem świadkiem, jak jeden z gości zwrócił ostrym tonem uwagę podchmielonej gospodyni, która zaśpiewała parodię, dosyć zresztą niewinną, jednej z komunistycznych pieśni. ? To kalanie własnej historii! ? moralizował nerwowo.

(...)

Czytany 2805 razy
Zaloguj się, by skomentować

Nasza strona używa plików cookies. Jeśli przeglądasz nasze strony równocześnie wyrażasz zgodę na korzystanie z nich.Więcej o naszej polityce prywatności Polityka prywatności. Korzystanie z tej strony wymaga akceptacji plików cookie.