czwartek, 29 wrzesień 2011 19:20

Śmierć wroga

Napisał

Car Mikołaj II nie należał do przyjaciół Polski i Polaków. Wręcz przeciwnie, uważał, że nasz kraj raz na zawsze stał się częścią składową Rosji i nic tego nie jest w stanie zmienić. Polacy odpłacali się tym samym, uczestnicząc we wszystkich możliwych rewoltach, zamachach i rewolucjach mających na celu obalenie caratu.

 

Tak dla nas istotny wątek przebiegu I wojny światowej, w wyniku której Polska odzyskała niepodległość, przez zagranicznych historyków widziany jest tylko na marginesie najważniejszych wydarzeń tego czasu. Pod koniec tej wojny dokonano zabójstwa cara i jego rodziny w Jekaterynburgu na Syberii. Wyrachowanie i okrucieństwo tego mordu budzą nie tylko uczucia współczucia, co uwagi i zastanowienie się nad tym, kim byli nasłani siepacze, kto nimi kierował i czyje wykonywali zlecenia. Odpowiedź na te pytania jest również istotna dla polskiej polityki, która pomimo wrogiej postawy względem Rosji, powinna być dokładnie poinformowana o tym, co się stało. Okazuje się, że nie zawsze wróg naszego wroga może być naszym przyjacielem. Ukazane po raz pierwszy dokumenty, dowody i relacje świadków tego mordu wskazują na wiele analogi do współczesnych procesów politycznych, gospodarczych i ekonomicznych*.

Polityka obłaskawiania

Niemiecki cesarz Wilhem II, starszy kuzyn cara Mikołaja II, starał się pozyskać krewniaka do wspólnej polityki wobec nowego podziału Europy i świata. Wiele jego wizyt, listów, rozmów i debat przeprowadzonych z carem wskazywało, że jest to jeden z jego najlepszych przyjaciół. Zawsze pisał „Mój drogi Nicky...”. Doradza Mikołajowi II, czy tego trzeba, czy nie, w każdej sprawie. Wszystko oczywiście dla dobra Rosji! Tylko gdzieś tam, w dalekim tle zaznaczone są interesy Niemiec. Przede wszystkim zachęca Mikołaja II do ofensywy na Dalekim Wschodzie, gdzie może odnieść największe zwycięstwa, aby tylko Rosjan trzymać jak najdalej od Europy. To za namową swego nie lubianego kuzyna car podejmuje wojnę rosyjsko – japońską, która kończy się katastrofą nie tylko militarną. Rewolucja 1905 roku jest wstępnym preludium do tego, co ma się stać dwanaście lat później. Tuż po tej klęsce Wilhelm II proponuje sojusz militarny z Rosją, który staje się faktem w lipcu tego samego roku. Artykuł pierwszy tego sojuszu mówi, że w razie napaści na jedno z obu państw, sojusznik wesprze je wszystkimi siłami na lądzie i morzu. Tymczasem rozwój przemysłu zbrojeniowego obu tych państw jest na diametralnie różnym poziomie. Rosja podejmuje ogromnym wysiłkiem budowę nowych wielkich hut, kopalń, walcowni i zbrojowni. To wszystko powoli zaczyna dawać efekty. Cesarz Wilhelm II, podobnie jak później Adolf Hitler, jest tym bardzo zaniepokojony. On sam i jego sztab twierdzą, że wojna musi wybuchnąć jak najszybciej, gdyż za kilka lat niemiecka przewaga nad Rosją przestanie istnieć. Po sarajewskim zamachu na arcyksięcia Ferdynada (28.06.1914) i wypowiedzeniu wojny przez Austro-Węgry Serbii (28.07.1914), już sam fakt ogłoszenia mobilizacji jest nie do zaakceptowania przez Niemcy. Doskonale przygotowana do przyszłej wojny armia niemiecka nie może spokojnie przyglądać się przygotowaniom wojennym Rosji, która mogłaby w przyszłości wpływać na niemieckie decyzje. W tej sytuacji Wilhelm II w dniu 1 sierpnia 1914 roku wypowiada wojnę na śmierć i życie swemu „drogiemu kuzynowi”.

Fiasko błyskawicznej wojny

Plan Schliffena i Moltkego błyskawicznej wojny („blitzkrieg”) zawodzi. Francja dzielnie się broni. Niemcom brak sił do ofensywy na dwóch frontach na raz. W ich sztabie generalnym zapada decyzja pokonania najpierw słabszego przeciwnika, jakim jest Rosja. Techniczna i organizacyjna przewaga Niemiec przynosi częściowe tylko efekty. Rosjanie przegrywają kolejne bitwy, ale nie są pokonani. Okazuje się, że niezależnie od zgromadzonych niemieckich sił i zwycięstw, żołnierz rosyjski i jego głównodowodzący car nadal chcą walczyć. Ten wariant nie przynosi dla Niemców oczekiwanych rezultatów. Chcą oni za wszelką cenę wyeliminować Rosję z wojny, aby odnieść na zachodzie zwycięstwo. Nieugięte stanowisko cara w tej sprawie powoduje, że niemiecki sztab postanawia użyć w wojnie przeciw Rosji metod prowokacji, wywoływania zamieszek, a nawet rewolucji, która odsunie twardego cara z pola walki i pozwoli Niemcom na zawarcie upragnionego pokoju na wschodzie.

Rewolucja za niemieckie pieniądze

Trudy wojenne rosyjskiego państwa, jego nieprzygotowanie do długiej i wyczerpującej wojny, budzą coraz większe niezadowolenie praktycznie wszystkich warstw społecznych. Car, zajęty armią i wojną, pozostawia rząd w Petersburgu pod wpływem carycy i jej nieobliczalnego mistyka Rasputina. Wszystko to stanowi łatwy materiał wybuchowy. Niemcy, mając swoich licznych agentów, doskonale są zorientowani w tej sytuacji. Wiosną 1915 roku pojawia się w konsulacie niemieckim w Konstantynopolu handlarz bronią Lazar Israel vel Parvus, rosyjski rewolucjonista, który ma pełny plan obalenia caratu. Uwzględniono w nim wszystko, co jest konieczne do rozwinięcia masowego ruchu i pokierowania nim w pożądanym kierunku. Pomyślano o dużych miastach, jak Piotrogród i Moskwa, o ich ludności, a szczególnie o robotnikach przemysłowych, o ośrodkach przemysłowych na Syberii, o stworzeniu komitetów kierujących akcją i żądających tylko pokoju. Planowano odcięcie tych centrów od linii zaopatrzenia, aby wywołać kryzys, chaos i niezadowolenie. Wspieranie ruchów narodowych na Ukrainie w Finlandii to kolejne metody mające obalić carat.

Niemcy są zachwyceni. Pravus zostaje dyrektorem Międzynarodowego Instytutu Badań Gospodarczych w Kopenhadze i stamtąd kieruje finansowym i organizacyjnym wsparciem rewolucjonistów w Rosji. Całą akcję nadzoruje ministerstwo spraw zagranicznych, cesarz Wilhelm II i sztab generalny Ludendorffa. Na początek Parvus, zwany też „kupcem rewolucji”, otrzymuje 2 mln marek w złocie (równowartość ok. 10 mln euro). W przekazie pieniędzy uczestniczy też Austria.

Jednym z najważniejszych agentów niemieckich jest sam Rasputin, mający dostęp do wszystkich tajemnic państwa, który również wpływa i kształtuje politykę personalną rosyjskiego rządu podczas wojny. W krytycznym momencie rewolucji Parvus wskazuje na konieczność dostarczenia do Piotrogrodu jednego z najlepszych agentów i rewolucjonistów, doskonale przygotowanego teoretycznie do odegrania tej roli Zederblüma, czyli Lenina. Atutem Lenina jest hasło „Koniec wojny”. Na ten cel sam cesarz przeznacza kolejne miliony marek. Lenin w zaplombowanym wagonie przez neutralną Szwecję dostaje się do Piotrogrodu. W podtekście „pokoju” jest konieczność usunięcia cara, a jeżeli zajdzie potrzeba, to nawet jego fizycznej likwidacji. Pierwsze płomienne wystąpienia Lenina niemiecki sztab generalny odnotował jako bardzo udane i zgodne z ich życzeniem.

* Elizabeth Heresch, Mikołaj II. Życie i upadek ostatniego cara Rosji. Agencja Wydawnicza UREAUS. Gdynia 1995.

(...)

Czytany 2349 razy
Zaloguj się, by skomentować

Nasza strona używa plików cookies. Jeśli przeglądasz nasze strony równocześnie wyrażasz zgodę na korzystanie z nich.Więcej o naszej polityce prywatności Polityka prywatności. Korzystanie z tej strony wymaga akceptacji plików cookie.