czwartek, 29 wrzesień 2011 20:12

Widmo rewolucji

Napisane przez

Rewolucja sowiecka 1917 roku, znana jako rewolucja październikowa, zamknęła okres rozpoczęty w 1789 roku rewolucją francuską. Wiek XIX, rozpięty między tymi dwoma eksplozjami ludzkiego szaleństwa, stanowił preludium do totalitarnych systemów królujących w wieku XX. Dziewiętnastowieczni filozofowie i ideolodzy przygotowali teoretyczny grunt pod praktyczne działania podjęte w kolejnym stuleciu przez polityków. Humanizm, pozytywizm, socjalizm, komunizm, nacjonalizm, faszyzm, feminizm, rasizm – wszystkie te świeckie religie opracowywano zgodnie z duchem rewolucji francuskiej, a następnie wcielano życie za pomocą metod wypróbowanych w trakcie rewolucji sowieckiej. Nasz świat – my sami – jesteśmy dziedzicami i potomkami tych dwóch nieporównywalnych z niczym wydarzeń.

 

Rewolucja sowiecka nie była tylko powtórzeniem czy uzupełnieniem wzorców ukutych przez rewolucję francuską. Co prawda mawiano, że nikt, kto nie żył przed rewolucją, nie wie, co to znaczy „prawdziwe życie”, niemniej ludziom żyjącym w XIX stuleciu dużo bliżej było, pod względem kulturowym i politycznym, do ich przodków z minionych epok, niż ich następców z wieku XX. Wiek XIX zachował jeszcze wiele elementów ancien regime’u, a totalna walka z religią, tradycją i indywidualną wolnością pozostawała wciąż jeszcze w sferze planów. Dopiero wiek XX dokonał prawdziwego wyłomu w dziejach, a rewolucja październikowa była pożarem, którego iskry rozsypały się po całym świecie. Mimo upływu niemal wieku, widmo tej rewolucji nadal krąży nad Zachodem i Wschodem, zbierając swoje owoce.

Obraz rewolucji sowieckiej, którym karmi się masy, został skrajnie wykoślawiony. Panuje potoczne przekonanie, że rewolucje są spontanicznymi wybuchami niezadowolenia uciskanego i żyjącego na skraju nędzy ludu, który postanawia sam wymierzyć sprawiedliwość. Nic bardziej błędnego. Rewolucje są wynikiem długich i żmudnych przygotowań, ich spontaniczność jest doskonale wyreżyserowana, a gniew ludu umiejętnie kanalizowany. Wbrew deklaracjom, dobro zwykłego człowieka, o którym perorują rewolucjoniści, jest ostatnią rzeczą, która ich interesuje. Bez skrupułów poświęcą je dla podstawowego celu – budowy nowego świata, w którym oni będą jedynymi, autorytarnymi władcami.

Wciąż wiele osób wierzy w mit, że rewolucja październikowa została wywołana przez biednych i uciśnionych Rosjan walczących o godne życie. Faktycznie ci, którzy ją wywołali, nie byli ani biedni, ani uciśnieni, ani w większości nie byli Rosjanami. Rewolucja została do Rosji importowana z zagranicy – idei dostarczyli Niemcy i Brytyjczycy, oni też, wraz z amerykańskimi bankierami, dali na nią pieniądze, wykonali zaś ją, oprócz Rosjan, Żydzi, Gruzini, a także – niestety – Polacy (główny kat rewolucji, Feliks Dzierżyński, był naszym rodakiem). W gruncie rzeczy jednak narodowość rewolucjonistów nie miała żądnego znaczenia, również dla nich samych. Cel, jaki sobie postawili, polegał na tym, aby doprowadzić do sytuacji, w której nie będzie już ani narodów, ani lokalnych społeczności czy tradycji, a jedynie jedna, wielka ludzka rodzina, w  której zapanuje wolność, równość i braterstwo. Sęk w tym, że – jak trafnie zauważył Szpot – by człowiek był człowieka bratem, trzeba go wpierw przećwiczyć batem.

(...)

Czytany 2438 razy

Najnowsze od Jan Ewaryst

Zaloguj się, by skomentować

Nasza strona używa plików cookies. Jeśli przeglądasz nasze strony równocześnie wyrażasz zgodę na korzystanie z nich.Więcej o naszej polityce prywatności Polityka prywatności. Korzystanie z tej strony wymaga akceptacji plików cookie.