poniedziałek, 31 październik 2011 22:53

Nie zapominać o klęskach, pamiętać o zwycięstwach

Napisane przez

Czas PRL to klęska polityczno-historyczna Polski i Polaków, która, niestety, trwa do dziś. Okres ten przyczynił się do tego, że opanowaliśmy do perfekcji pochwałę klęski. Czytając różne opracowania czy felietony, trudno nie dziwić się ślepocie, jaka opanowała historyków i publicystów. Wydają się wpadać w błędne koło, dostrzegając jedynie klęski i klęsk szukając, aby móc znów się umartwiać.

Początków należy jednak szukać wcześniej, w XVIII w., który był świadkiem wielkiej klęski, jaką było zwycięstwo oświecenia. Wtedy m.in. powstała idea, aby narodowość przeciwstawić systemom kulturowym, jak religia czy domeny dynastyczne. To w latach 1784-1791 ukazały się Myśli o filozofii dziejów J.G. Herdera, które legły u podstaw współczesnego pojęcia narodu: grupy ludzi o tej samej nazwie przynależności etnicznej i językowej.

Na początku XIX wieku prawie wszyscy władający piórem zaczęli tworzyć i opracowywać wizje małych wspólnot, które miały skupiać wszystkich członków danej grupy etnicznej, doświadczona zaś przez rewolucję francuską Francja stała się pierwszym państwem narodowym. Idee te zostały bardzo łatwo przeniesione na nasz grunt i w połączeniu z klęskami powstań, które zostały nazwane narodowymi, doprowadziły to do utrwalenia się pisania o naszej przeszłości w czarnych barwach.

Oczywiście nie wszyscy byli w tym zgodni, o czym świadczy powstanie trzech ?szkół historycznych?: krakowskiej, warszawskiej i lwowskiej. Szkołę lwowską można nazwać obiektywną, warszawską ? optymistyczną, a krakowską ? negatywną. Po II wojnie światowej oficjalne imprimatur dostało krakowskie widzenie świata. Głównym przedstawicielem tej szkoły był Michał Bobrzyński, jeden ze Stańczyków, przekształconych w Stronnictwo Prawicy Narodowej. Choć Stańczycy pozornie wydawali się wrodzy innemu dziewiętnastowiecznemu nurtowi, socjalistom, z którymi wiedli spór o powstania narodowe, jednak oba nurty zgadzały się co do oceny dziejów I Rzeczypospolitej.

Michał Bobrzyński w swym manifeście narodowo-politycznym Dzieje Polski w zarysie pisze o I RP: Można sobie przedstawić, jaką wściekłością zawrzała pierś Krzyżaków na wiadomość o wielkim posłannictwie cywilizacyjnym, jakiego właśnie na Litwie dokonali Polacy. I dalej: Żadne z ówczesnych państw w Europie nie było w stanie z taką siłą zbrojnie do walki wystąpić, bo zgubny feudalizm osłabiał ich wojenną organizację. Tylko Polska i Zakon krzyżacki stanowiły od tej ogólnej zasady wyjątek. (?). Na polach Grunwaldu rozstrzygnąć się miał wielki bój pomiędzy światem germańskim (?), a światem słowiańskim. (?). Padło 40000 Krzyżaków (?) Bobrzyński chwali zbiór praw Łaskiego z 1506 roku oraz to, że: Złamano przede wszystkim dawniejszą odrębność stanów, odebrano im polityczne znaczenie i stworzono pojęcie obywatelstwa. Odkąd każdy mieszkaniec (?) wiedzieć miał, że przede wszystkim jest obywatelem państwa, które o nim ma bezwzględnie stanowić i, które mu (?) użycza opieki i pomocy. Czasy Aleksandra Jagiellończyka to, według Bobrzyńskiego, ostatni pozytywny moment w historii Polski. Wszyscy następni władcy, oprócz Stefana Batorego, jedynie psuli kraj. Słaba i krótkowzroczna polityka Zygmunta I gubi posłannictwo dziejowe narodu i wytwarza anarchię (1506-1548). Błędna polityka zewnętrzna doprowadza Polskę do utraty politycznego znaczenia w Europie (1608-1655). Podobne opinie spotykamy w polskiej historiografii czasów PRL, w której m.in. notorycznie krytykuje się Zygmunta III Wazę.

(...)

Czytany 2531 razy
Zaloguj się, by skomentować

Nasza strona używa plików cookies. Jeśli przeglądasz nasze strony równocześnie wyrażasz zgodę na korzystanie z nich.Więcej o naszej polityce prywatności Polityka prywatności. Korzystanie z tej strony wymaga akceptacji plików cookie.